Moi Kochani!
Rozpisałam się a Wy naczytaliście, jeśli daliście radę i dobrnęliście do tego momentu – dziękuję Wam za to.
Gdy zakończyłam lekturę książki, a nie mam zwyczaju przeglądać jej przed przeczytaniem tak jak to robi Mirek, zaskoczyło mnie to, co napisała autorka w posłowiu.
Może jednak warto postępować tak jak M.
Bo przez ten cały czas gdy czytałam, zadawałam sobie pytanie skąd się wziął taki oryginalny pomysł i jego rozwinięcie.
I na koniec znalazłam odpowiedź.
Fajnie, gdy autor nawiązuje taki osobisty kontakt z czytelnikiem….
A teraz zapowiadane już wcześniej słowa autorki „ Ucznia architekta”, Elif Safak o jej
„ warsztacie „ pisarskim. Cytuję fragmenty , gdyż streszczanie swoimi słowami byłoby profanacją :
„ Nie jestem pewna, czy pisarze wybierają tematy, czy to tematy w jakiś sposób odnajdują ich.
Przynajmniej ja odniosłam wrażenie, że z Uczniem architekta stało się to drugie.
Pomysł na tę powieść zrodził się pewnego słonecznego popołudnia w Stambule, gdy siedziałam w taksówce, która utknęła w korku. Wyglądałam przez okno ze zmartwioną miną spóźniona na spotkanie, gdy mój wzrok prześlizgnął się z ulicy ma meczet nad morze.
Był to Molla Czelebi, jedna z mniej znanych architektonicznych perełek Sinana.
( najsłynniejszego XV wiecznego architekta tureckiego, autora ponad 400 znamienitych budowli w świecie- mój przyp. )
Na murku siedział mały Cygan, bębniąc w odwróconą do góry dnem puszkę. Pomyślałam, że jeśli dłużej postoimy w tym korku, równie dobrze mogę zacząć wymyślać historię o architekcie Sinanie i Cyganach.
Samochód ruszył i pomysł zupełnie wypadł mi z głowy do czasy, aż tydzień później przyszła pocztą pewna książka przysłana mi przez drogiego przyjaciela. „ The Age of Sinan….”Jeden rysunek z tej ksiązki szczególnie przykuł moją uwagę: był to portret Sulejmana Wspaniałego , wysokiego i eleganckiego w pięknym kaftanie.
Bardziej jednak zaintrygowały mnie postaci w tle.
Przed meczetem Suleymaniye stał słoń z kornakiem; czaili się na obrzeżach obrazu, jak gdyby gotowi czmychnąć, nie mając pewności, co robią w tej samej ramie co sułtan i jemu poświęcony pomnik. Nie mogłam oderwać wzroku od tego wizerunku. Historia mnie odnalazła.
W trakcie pisania tej książki chciałam zrozumieć nie tylko świat Sinana. Lecz także jego głównych uczniów, współpracowników, niewolników i zwierząt, które mu towarzyszyły.
Gdy jednak pisze się o artyście, który żył tak dawno temu i stworzył tak wiele jak Sinan, największym wyzwaniem jest rekonstrukcja chronologii.
Zbudowanie jednego meczetu trwało od siedmiu do dziewięciu lat i Sinan wzniósł ponad trzysta sześćdziesiąt pięć budowli różnej wielkości.
Tak więc z myślą o odpowiednim tempie narracji postanowiłam odstąpić od ścisłego porządku chronologicznego i stworzyć własne ramy czasowe, gdzie prawdziwe zdarzenia historyczne zostały nałożone na nową linię czasu. Na przykład w rzeczywistości Mihrimah wyszła za mąż w wieku lat siedemnastu , ja jednak chciałam, żeby ślub odbył się później, aby dać jej i Dżahanowi więcej czasu. Jej mąż, pasza Rustern zmarł w roku 1561; lecz dla dobra opowiadanej historii chciałam, żeby pożył nieco dłużej. Kapitan Gareth to postać całkowicie fikcyjna, ale jej pierwowzorem byli zarówno europejscy żeglarze, którzy zaciągnęli do osmańskiej floty; jak i marynarze osmańscy, którzy przeszli na drugą stronę. Ich historia nie doczekała się jeszcze opisania.
Wprowadzenie Taqiego ad-Dina do opowieści na wcześniejszym etapie dziejów była świadomą decyzją. W rzeczywistości został on nadwornym astronomem za panowania Murada. Wątek obserwatorium był jednak dla mnie na tyle istotny, że przesunęłam datę śmierci wielkiego wezyra Sokollu.
Malarz Melchior i ambasador Busbecq byli postaciami autentycznymi. Przyjechali do Stambułu około 1555 roku, ale zmieniłam daty ich przybycia i wyjazdu.
W kilku książkach natknęłam się na wzmianki o grupie osmańskich architektów w Rzymie, ale pozostaje niejasne, czym dokładnie tam się zajmowali.
Wyobraziłam ich sobie jako uczniów Sinana, Dżahana i Davida.
A w Wiedniu naprawdę żył słoń o imieniu Sulejman, którego historię przepięknie opisał Jose Saramago w „Podróży słonia „
Kończąc: niniejsza powieść jest wytworem wyobraźni. Jednakowoż prowadziły mnie i inspirowały wydarzenia historyczne i prawdziwe postaci. Czerpałam pełnymi garściami z wielu anglojęzycznych i tureckojęzycznych źródeł ….
Niechaj świat płynie jak woda- mawiał Sinan. Mam tylko nadzieję, że ta powieść też będzie płynąć jak woda w sercach czytelników.”

Zdj, z netu
I jeszcze kilka moich ulubionych cytatów z tej książki:
„ ….W raju rosło drzewo niepodobne do innych na ziemi. Jego gałęzie były przezroczyste, korzenie chłonęły mleko zamiast wody, a pień ikrzył się jak skuty lodem, lecz gdy się do niego zbliżyć, nie było przy nim zimno- wcale a wcale. Każdy liść na owym drzewie oznaczony był imieniem człowieka, Raz w roku w miesiącu szaban, w nocy z czternastego na piętnasty, zbierały się wokół niego w krąg wszystkie anioły. Poruszały zgodnie skrzydłami. W ten sposób wzbudzały silny wiatr, który potrząsał gałęziami. Liście zaczynały opadać. Czasem lot ten trwał długo. Innym razem liść spadał w mgnieniu oka. W chwili, gdy dotykał ziemi, ten, którego imię nosił, wydawał ostatnie tchnienie. Dlatego też uczeni mędrcy nigdy nie postawią stopy na suchym liściu, na wypadek, gdyby mieścił w sobie czyjąś duszę…”
( str. 375)
„….mówił z trudem Sinan. -Wszystko działo się z jakiegoś powodu. Trzeba myśleć o powodzie, nie nienawidzić sprawcy. „ ( str.376)
„ ..Nad miastem zaległa mgła; słońce było niewyraźną aureolą za kłębami szarości. Na pierwszy rzut oka Galata na drugim brzegu Złotego Rogu wyglądała jak zawsze. Domy- w połowie kamienne, w połowie drewniane- stały w rzędach jak psujące się zęby; mijała kościoły bez dzwonów; z kaplic dolatywał zapach świec i kadzidła; otaczała go ludzka zbieranina- Florentczycy, Wenecjanie, Grecy, Ormianie, Żydzi, franciszkanie….”( str.379)
„…-Ta figurka tutaj…kto to?
– Święty Tomasz- wyjaśniła zakonnica ze zmęczonym uśmiechem.- Patron stolarzy, budowniczych, architektów i robotników budowlanych. Znano go też jako niedowiarka. Wątpił we wszystko, nic nie mógł na to poradzić. Ale Bóg i tak go kochał….”( str.382)
„ …Mądrość nie spływa z nieba jak deszcz, bierze się z ziemi, ze znojnej pracy- powiedział Dżahan, przypominając słowa ich mistrza” ( str. 389)
„ W tym momencie Dżahan zrozumiał, że życie jest sumą wyborów, których nie dokonujemy; ścieżek utęsknionych , ale nie obranych…”
„ Niewysoki i chudy jak trzcina, ubrany w łachy, z drewnianą łyżką zawieszoną na szyi….
Zerknąwszy jedynie na stopę Dżahana, uzdrawiacz stwierdził, że nie jest złamana, jedynie fatalnie zwichnięta.
Zanim Dżahan zdążył zapytać, co to znaczy, znachor wepchnął mu do ust łyżkę, chwiał stopę i przekręcił. ….
…później znachor pokazał mu ślady po zębach na łyżce. Najwyraźniej nie tylko Dżahan je tam zostawił.- Sami połamańcy?- spytał, gdy już mógł mówić.- Też rodzące. One gryzą najmocniej….” ( str 436)
Itd., itd….takich mądrych i barwnych cytatów można by mnożyć….ale po co? Jeśli ktoś ma ochotę, to sam przeczyta książkę…
Elif Safak „Uczeń architekta”2014 przekład Jerzy Kozłowski, Wydaw. Znak Kraków 2016
Ciekawa jestem wrażeń…





Mapa Imperium Osmańskiego….tam można znaleźć budowle zaprojektowane i wykonane przez Wielkiego Architekta- Sinana


