Zaproszenie do innego świata ( 4 )

Moi Kochani!

Rozpisałam się a  Wy naczytaliście, jeśli daliście radę i dobrnęliście do tego momentu – dziękuję Wam za to.

Gdy zakończyłam lekturę książki, a nie mam zwyczaju przeglądać jej przed przeczytaniem tak jak to robi Mirek, zaskoczyło mnie to, co napisała autorka w posłowiu.

Może jednak warto  postępować tak jak M.

Bo przez ten  cały czas gdy czytałam, zadawałam sobie pytanie skąd się wziął taki oryginalny pomysł i jego rozwinięcie.

I na koniec znalazłam odpowiedź. 

Fajnie, gdy autor nawiązuje taki osobisty kontakt z czytelnikiem….

A teraz zapowiadane już wcześniej słowa autorki „ Ucznia architekta”, Elif Safak o  jej

„ warsztacie „ pisarskim. Cytuję fragmenty , gdyż streszczanie swoimi słowami byłoby profanacją :

        „ Nie jestem pewna, czy pisarze wybierają tematy, czy to tematy w jakiś sposób odnajdują ich.

Przynajmniej ja odniosłam wrażenie, że z Uczniem architekta stało się to drugie.

Pomysł na tę powieść zrodził się pewnego słonecznego popołudnia w Stambule, gdy siedziałam w taksówce, która utknęła w korku. Wyglądałam przez okno ze zmartwioną miną spóźniona na spotkanie, gdy mój wzrok prześlizgnął się z ulicy ma meczet nad morze.

Był to Molla Czelebi, jedna z mniej znanych architektonicznych perełek Sinana.

( najsłynniejszego XV wiecznego architekta tureckiego, autora ponad 400 znamienitych budowli w świecie- mój przyp. )

 Na murku siedział mały Cygan, bębniąc w odwróconą do góry dnem puszkę. Pomyślałam, że jeśli dłużej postoimy w tym korku, równie dobrze mogę zacząć wymyślać historię o architekcie Sinanie i Cyganach.

Samochód ruszył i pomysł zupełnie wypadł mi z głowy do czasy, aż tydzień później przyszła pocztą pewna książka przysłana mi przez drogiego przyjaciela. „ The Age of Sinan….”Jeden rysunek z tej ksiązki szczególnie przykuł moją uwagę: był to portret Sulejmana Wspaniałego , wysokiego i eleganckiego w pięknym kaftanie.

Bardziej jednak zaintrygowały mnie postaci w tle.

Przed meczetem Suleymaniye stał słoń z kornakiem; czaili się na obrzeżach obrazu, jak gdyby gotowi czmychnąć, nie mając pewności, co robią w tej samej ramie co sułtan i jemu poświęcony pomnik. Nie mogłam oderwać wzroku od tego wizerunku. Historia mnie odnalazła.

     W trakcie pisania tej książki chciałam zrozumieć nie tylko świat Sinana. Lecz także jego głównych uczniów, współpracowników, niewolników i zwierząt, które mu towarzyszyły.

Gdy jednak pisze się o artyście, który żył tak dawno temu i stworzył tak wiele jak Sinan, największym wyzwaniem jest rekonstrukcja chronologii.

Zbudowanie jednego meczetu trwało od siedmiu do dziewięciu lat i Sinan wzniósł ponad trzysta sześćdziesiąt pięć budowli różnej wielkości.

Tak więc z myślą o odpowiednim tempie narracji postanowiłam odstąpić od ścisłego porządku chronologicznego i stworzyć własne ramy czasowe, gdzie prawdziwe zdarzenia historyczne zostały nałożone na nową linię czasu. Na przykład w rzeczywistości Mihrimah wyszła za mąż w wieku lat siedemnastu , ja jednak chciałam, żeby ślub odbył się później, aby dać jej i Dżahanowi więcej czasu. Jej mąż, pasza Rustern zmarł w roku 1561; lecz dla dobra opowiadanej historii chciałam, żeby pożył nieco dłużej. Kapitan Gareth to postać całkowicie fikcyjna, ale jej pierwowzorem byli zarówno europejscy żeglarze, którzy zaciągnęli do osmańskiej floty; jak i marynarze osmańscy, którzy przeszli na drugą stronę. Ich historia nie doczekała się jeszcze opisania.

   Wprowadzenie Taqiego ad-Dina do opowieści na wcześniejszym etapie dziejów była świadomą decyzją. W rzeczywistości został on nadwornym astronomem za panowania Murada. Wątek obserwatorium był jednak dla mnie na tyle istotny, że przesunęłam datę śmierci wielkiego wezyra Sokollu.

Malarz Melchior i ambasador Busbecq byli postaciami autentycznymi. Przyjechali do Stambułu około 1555 roku, ale zmieniłam daty ich przybycia i wyjazdu.

W kilku książkach natknęłam się na wzmianki o grupie osmańskich architektów w Rzymie, ale pozostaje niejasne, czym dokładnie tam się zajmowali.

Wyobraziłam ich sobie jako uczniów Sinana, Dżahana i Davida.

A w Wiedniu naprawdę żył słoń o imieniu Sulejman, którego historię przepięknie opisał Jose Saramago w „Podróży słonia „

    Kończąc: niniejsza powieść jest wytworem wyobraźni. Jednakowoż prowadziły mnie i inspirowały wydarzenia historyczne i prawdziwe postaci. Czerpałam pełnymi garściami z wielu anglojęzycznych i tureckojęzycznych źródeł ….

    Niechaj świat płynie jak woda- mawiał Sinan. Mam tylko nadzieję, że ta powieść też będzie płynąć jak woda w sercach czytelników.”

 

BiałeSłonieZimbabwe.jpg

 

Zdj, z netu

 

 I jeszcze kilka moich ulubionych cytatów z tej książki:

 

„ ….W raju rosło drzewo niepodobne do innych na ziemi. Jego gałęzie były przezroczyste, korzenie chłonęły mleko zamiast wody, a pień ikrzył się jak skuty lodem, lecz gdy się do niego zbliżyć, nie było  przy nim zimno- wcale a  wcale. Każdy liść na owym drzewie oznaczony był imieniem człowieka, Raz w roku w miesiącu szaban, w nocy z czternastego na piętnasty, zbierały się wokół niego w krąg wszystkie anioły. Poruszały zgodnie skrzydłami. W ten sposób wzbudzały silny wiatr, który  potrząsał gałęziami. Liście zaczynały opadać. Czasem lot ten trwał długo. Innym razem liść spadał w mgnieniu oka. W chwili, gdy dotykał ziemi, ten, którego imię nosił, wydawał ostatnie tchnienie.  Dlatego też uczeni mędrcy nigdy nie postawią stopy na suchym liściu, na wypadek, gdyby mieścił w sobie czyjąś duszę…”

( str. 375)

 

„….mówił z trudem Sinan. -Wszystko działo się z jakiegoś powodu. Trzeba myśleć o powodzie, nie nienawidzić sprawcy. „ ( str.376)

 

„ ..Nad miastem zaległa mgła; słońce było niewyraźną aureolą za kłębami szarości. Na pierwszy rzut oka Galata na drugim brzegu Złotego Rogu wyglądała jak zawsze. Domy- w połowie kamienne, w połowie drewniane- stały w rzędach jak psujące się zęby; mijała kościoły bez dzwonów; z kaplic dolatywał zapach świec i kadzidła; otaczała go ludzka zbieranina- Florentczycy, Wenecjanie, Grecy, Ormianie, Żydzi, franciszkanie….”( str.379)

 

 „…-Ta figurka tutaj…kto to?

– Święty Tomasz- wyjaśniła zakonnica ze zmęczonym uśmiechem.- Patron stolarzy, budowniczych, architektów i robotników budowlanych. Znano go też jako niedowiarka. Wątpił we wszystko, nic nie mógł na to poradzić. Ale Bóg i tak go kochał….”( str.382)

 

 „ …Mądrość nie spływa z nieba jak deszcz, bierze się z ziemi, ze znojnej pracy- powiedział Dżahan, przypominając słowa ich mistrza” ( str. 389)

 

„ W tym momencie Dżahan zrozumiał, że życie jest sumą wyborów, których nie dokonujemy; ścieżek utęsknionych , ale nie obranych…”

 

„ Niewysoki i chudy jak trzcina, ubrany w łachy, z drewnianą łyżką zawieszoną na szyi….

Zerknąwszy jedynie na stopę Dżahana, uzdrawiacz stwierdził, że nie jest złamana, jedynie fatalnie zwichnięta.

Zanim Dżahan zdążył zapytać, co to znaczy, znachor wepchnął mu do ust łyżkę, chwiał stopę i przekręcił. ….

…później znachor pokazał mu ślady po zębach na łyżce. Najwyraźniej nie tylko Dżahan je tam zostawił.- Sami połamańcy?- spytał, gdy już mógł mówić.- Też rodzące. One gryzą najmocniej….” ( str 436)

 

Itd., itd….takich mądrych i barwnych cytatów można by mnożyć….ale po co? Jeśli ktoś ma ochotę, to sam przeczyta  książkę…

 Elif Safak „Uczeń architekta”2014  przekład Jerzy Kozłowski, Wydaw. Znak Kraków 2016

 

Ciekawa jestem wrażeń…

Zaproszenie do innego świata ( 3 )

OrhanPamuk.png

Orhan Pamuk

StambułPamuk.jpg

 

ElifShafak_Ask_EbruBilun_Wiki_cropped.jpg

Elif Safak

UczeńArchSafak.jpg

To oni zaprosili nas do innego zaczarowanego świata….zdj z netu

 

 

Po niewielkim przerywniku spowodowanym Imieninami mojego Taty, wracam do końca opowieści o Turcji, którą zatytułowałam Zaproszenie do innego świata.

Tym tytułem chciałam się odciąć od tego co nas otacza. Od politycznego zgiełku, od galopującej nienawiści i historii która ’kołem się toczy’- co nie daj Boże, by stało się prawdą. Odpocznijmy więc od współczesnych lęków, dygotu nawet lub depresji.

Wróćmy w dawne czasy, gdyż są już bezpieczne dla nas, bo zasłonięte szczelną choć niewidzialną kurtyną lat a nawet wieków które przeminęły….

      Było tu już o Orhanie Pamuku, tureckim nobliście i jego „Stambule”, którym zaraził mnie pragnieniem ujrzenia tego miasta z rozkołysanego pokładu statku. Postanowiłam popłynąć i przeżyć niezwykłą przygodę. Jednak niespokojne czasy i moje biegnące coraz szybciej, z zadyszką już, nieubłaganie, lata stanowią  granicę, której już nie przekroczę.

Ale mogę sobie wyobrazić…

      I oto jestem, miasto wyłoniło się na horyzoncie, jeszcze uśpione, jeszcze czarne zmrokiem ale już gdzieniegdzie bielejące świtem, by na naszych oczach pojaśnieć wybudzić się i do nas uśmiechnąć. Jest pięknie wyniosłe i umajone  meczetami , których  minarety strzeliste wiodą prosto do Pana Boga, niezależnie jak kto Go nazywa.

I z tego” miejsca, skąd widać światło”czyli minaretu już  łka muezin , pewnie z głośnika, ale głos jak żywy i wzbija się w niebo i pulsuje i ogrania nas tym orientalnym klimatem i zaprasza by pójść wąskimi uliczkami starego miasta i poszukać ludzi. Wyczytać na ich twarzach to co opisuje Pamuk- i ową romantyczność czasem tragiczną i łaskawość dla innych i łzy nieszczęsnych nieszczęśliwych kochanków zaklęte w kamień nad Bosforem  i ślady dawnych lat i całą tą literaturę wyczytać….

      Bo tym razem będzie o pani Elif Safak.

Ta turecka pisarka, urodzona o jedno pokolenie później niż Pamuk ( on rocznik 1952 a ona 1971), bardziej od niego światowa, bo przyszła na świat we Francji, potem wyemigrowała z matką, nauczycielką,  do Hiszpanii i gdy już dojrzała i stała się świadoma swoich korzeni, wróciła do Turcji. Jednocześnie porzuciła nazwisko ojca, przyjęła drugie imię matki za swoje , ukończyła w Ankarze  studia gender i stosunki międzynarodowe oraz obroniła pracę doktorską. Otrzymuje liczne stypendia zagraniczne, z których korzysta z ochotą ale zawsze  wraca, wraca do  kraju swoich przodków i zanurza się w jego klimatach.

     I pisze powieści, pierwszy najsłynniejszy bodaj „ Pchli targ”, potem „Lustra”, które mniej mnie wciągnęły i wreszcie pojawia się u nas jej  powieść„ Uczeń architekta”. Książka dla mnie niepowtarzalnie przejmująca , pełna klimatów i niezapomniana.  Jest pięknie napisana, świetnie przetłumaczona wciąga bez reszty i pozostawia trwały ślad w takim czytelniku jak ja… Książka snuta jak opowieści  w Baśni Tysiąca i jednej nocy, czarowna, barwna i dziergana misternie  złotą nicią. Historie w niej zawarte są pełne, zamknięte, cudnie ze sobą powiązane, nasączone ciepłem. Tak, to jest bardzo ciepła książka. .

 To ta  lektura zapamiętana na długo, zaprosiła mnie do spisanie tych wspomnień o Turcji, którymi Was, Kochani raczę od pewnego czasu zapraszając do innego świata.

     Tak , to inny świat, odległy nieomal o lata świetlne, świat czasów Imperium Osmańskiego, panowania sułtanów Sulejmana Wspaniałego, Murada i innych .

Jest najpiękniejszą jaką czytałam historią miłości człowieka i zwierzęcia. O ich przywiązaniu, wzajemnym  zrozumieniu i ukochaniu. To historia  przyjaźni chłopaka- Hindusa z białym słoniem. Słoń biały  rodzi się niezwykle rzadko i w tej akcji stanowi niezwykły prezent z Indii  dla sułtana, a właściwie sułtanki . Razem ze słoniem przybywa do Turcji ów chłopak, opiekun słonia, tzw. kornak, gdyż nikt nie potrafi zrozumieć białego słonia, nikt nie jest w stanie się nim dobrze opiekować. Słoń nie potrzebuje mowy ludzkiej, by wyrazić swoje pragnienia, potrzeby i uczucia, które w mig rozpoznaje jego młody opiekun. Czas biegnie….

   Inna historia, to nieszczęśliwa miłość do kobiety. Chłopak ów beznadziejnie zakochuje się w dziewczynie nie ze swojej kasty, ale nawiązuje z nią bliskie przyjacielskie relacje i jest wierny tej pierwszej jedynej miłości. Jakie to piękne….

Jak wspomniałam wcześniej  Safak równolegle dzierga kilka historii, zręcznie je przeplatając, by nie znużyć czytelnika a jednocześnie podtrzymać jego zainteresowanie i poziom emocji. Pisarka jest dla mnie super! Ukłon w jej stronę jak również w kierunku tłumacza.

     Chłopak poza swoim ukochanym przyjacielem- słoniem i pielęgnowaną w cichości miłością do dziewczyny , odkrywa swoją pasję. I to kolejna historia. Gdy kornak przypadkowo spotyka tureckiego wielkiego Architekta i budowniczego- Sinana, co oczywiście też wiąże się ze słoniem, ten Wielki Człowiek dostrzega zdolności chłopaka, zatrudnia go u siebie, naucza i pozwala na rozwój samorodnego talentu. Razem budują obiekty, które pomimo upływu wielu wieków można nadal oglądać.  

I tu moje odkrycie, biję się w piersi, nic nie wiedziałam na temat tego Wielkiego Architekta- Sinana.   Zmusiło mnie to do pogrzebania w necie i poczułam jak się rozwijam. Czyż nie piękne jest to uczucie gdy się ma tyle lat ile się ma. …a wieczny rozwój człeka leciwego…piękne, przyznacie….

Więc grzebię w necie jak młódka, uszy mam czerwone i chłonę nową dla mnie wiedzę.

Znajduję tu tylko zdjęcia budowli Sinana, ale też propozycje wycieczki jego śladami . Zachowane obiekty są one rozsiane po wielkim terenie dawnego Imperium Osmańskiego. Nie tylko w Turcji, ale też w Bośni, Mekce, Budapeszcie. Niesamowite, że był twórcą ponad 400 pysznych budowli, które możemy nadal podziwiać   Jakże urocza musi być taka wycieczka tropami Sinana,  choć pewnie wysoce wyczerpująca. Można nogi zedrzeć i doznać zawrotu głowy by obejrzeć te wszystkie Meczety , łaźnie, pałace, mauzolea, karawanseraje ( domy podróżne przy trasach karawan) , mosty, szkoły, akwedukty i szpitale …..

      Sinan a właściwie Hoca Mimar , urodzony w 1489 r. , żył prawie 100 lat !  Aż trudno uwierzyć. Taki wymiar długowieczności w tamtych czasach, gdy i dziś to bardzo słuszny sędziwy i dostojny wiek, niewielu ludziom pisany….

Urodził się w chrześcijańskiej rodzinie w Anatolii jako Grek lub Ormianin, a na chrzcie nadano mu imię Józef.

Gdy miał 22 lata trafił na dwór sułtana w wyniku branki i służył przez 19 lat w korpusach janczarów.

Potem zamieszkał w Stambule, przeszedł na islam i przyjął imię Sinan.

W 1514, roku dostał się do oddziału inżynierów, a od 1528 roku został nadwornym architektem  sułtana. Oby tylko jednego sułtana, – on był nadwornym architektem aż trzech kolejnych władców  Imperium Osmańskiego- Sulejmana Wspaniałego. Selima II i Murada III…..

 

Pozostaję w zachwycie, że tyle wiedzy  zdobyłam, jak  bardzo poszerzyły się moje horyzonty. Jak bardzo ożyły moje marzenia, niedościgłe, ale wiecznie młode….

I jestem szczęśliwa, że mogłam się z Wami tym podzielić….

A wszystko się wydarzyło  za sprawą tylko  jednej przeczytanej książki . …

„ Uczeń architekta”…..Elif Safak…w tłumaczeniu Jerzego Kozłowskiego

        

      To na razie tyle, jeszcze jeden wpis będzie, a właściwie cytaty samej  Safak . Są tak dla mnie wartościowe i urocze, że nie będę ich przekształcała swoimi słowami, bo byłaby to profanacja….

 

Imperiumosmańskie1.pngMapa Imperium Osmańskiego….tam można znaleźć budowle zaprojektowane i wykonane przez Wielkiego Architekta- Sinana

 

z20571398AA,Meczet-Selimiye-w-Edirne--dawniej-Adrianopol--w-eu.jpg

 

SelimiyeMosque i SocialComplezSinan16 wiek.jpg

 

SelimyieCamii-uważanyPrzezHistorykówZaNajpiękniejszyNaŚwiecie.jpg

 

z20571405AA,Wnetrze-meczetu-Sulejmana-Wspanialego-w-Stambule--.jpg

Zdjęcia z netu…..