Barwinkowe spotkanie z farmakologią

SAM_0095.JPG

 

 

SAM_0098.JPG

 

 

 

Barwinek  czyli Vinca  od dawna moją ulubioną rośliną. Czasem spotykam ją w lesie, ale chyba została tam przeniesiona przez ludzi, nie wiem. Jednak pamiętam, że tak jak konwalie jest pod ochroną.

Co innego mój ogródek. Właściwie też jest pod ochroną, bo niewiele w nim zmieniam. Wszystko sobie rośnie tak jak chce. Istna Natura 2000…

    Od dwóch tygodni w czasie tradycyjnych obchodów ogródka oko się samo zawiesza na uroczym błękicie ładnych kwiatków, prawie przytulonych do ziemi . Uwielbiam tę roślinę. Wdzięczną zimą, gdyż nie traci swoich nieco mięsistych liści, rosnącą na nawet najsłabszej glebie i w cieniu. Okrywa wyschłą bezbarwną ziemię swoją bujną zielenią a wiosną ozdabia kwiatkami. Jest wdzięczna, miła dla oka i budzi ciepłe uczucia.

Poza jego niewątpliwą urodą i wiecznie zieloną skromnością okazuje się być też lekiem. To niesamowite jak kiedyś ludziska potrafili wykorzystać towarzyszące im rośliny. Pewnie wiedza przekazywana była przez pokolenia jedni drugim ale też należało mieć pasję poznawania świata i dodatkową by nieść pomoc bliźnim. Zachwycające być taką babką co także czyni czary, które też pomagają. Mieć dodatkowy zmysł.  Oczywiście nawiązuję do wspaniałej roli zielarki i szamanki p. Grażyny Zielińskiej w serialu Ranczo. Nie ma jak seriale! Niech żyją z nami i czasem ciekawe problemy poruszają….

 

     O barwinku ciekawie pisze dr Henryk Różański. Pewnie w medycynie ludowej roślinka ta była stosowana od wieków, ale wzmianka o tym została znaleziona w literaturze niemieckojęzycznej z XIX wieku.  Ludziska zbierali kwitnące ziele lub same liście i suszyli je w normalnej temperaturze. Potem przyrządzali napary ( Infusum Vincae ) , nalewki( Tinctura Vincae) lub odwary ( Decoctum Vincae). Fajne nazwy tych „przetworów „ zielarsko-farmaceutycznych- Infusum, Tinctura, Decoctum. Dla mnie fajne, bo cofam się o 48 lat, kiedy to w Poznańskiej Akademii Medycznej zakuwam farmakologię. Jestem młodziutka, przejęta, bo niebawem za mąż wychodzę. A tu głowa puchnie od  wzorów chemicznych, nazw chemicznych i farmakologicznych, receptariuszy i bulgocze w niej od owych Tinctur…

 

   Ale wracam do mojego  barwinka. Preparatami z niego sporządzanymi płukano gardła i jamę ustną gdy dopadło człeka zapalenie, podawano przy biegunkach, nieżytach przewodu pokarmowego i układu oddechowego, krwotokach z nosa a także stosowano zewnętrznie w leczeniu wyprysków u dzieci. Ponoć barwinek obniża też ciśnienie tętnicze krwi, czyści krewa i działa rozkurczowo, leczy hemoroidy, zmniejsza nadmierne krwawienia miesięczne i skraca ich wydłużony okres.

Oczywiście należy podkreślić że jest to roślina  trująca, gdy zastosuje się większe dawki. I jest zabroniona kobietom w ciąży !

     We współczesnej medycynie oficjalnej nie są używane preparaty z ziela barwinka, ale nowoczesne leki zawierające alkaloidy obecne w tej roślinie. Zidentyfikowano ich 50.

Najbardziej popularne z nich to :

Winkrystyna ( vincristin) i winblastyna ( vinblastin). Jakoś do tej pory nie kojarzyłam nazwy tych leków z moim barwinkiem. Vinca. Nadal odgrywają one dużą rolę w terapii onkologicznej. Łączą  się  z białkiem zakłócając podział komórki, niszczą komórki w fazie M cyklu komórkowego i ostatecznie hamują nadmierny  rozrost tkanki nowotworowej.

Winblastyna stosowana jest w leczeniu  raka piersi, chłoniaków, raka jądra i mięsaka Kaposiego.

Winkrystyna używana jest w leczeniu ostrej białaczki limfoblastycznej , chłoniaków ziarniczych i nieziarniczych, zwojaka nerwowego współczulnego( neuroblastoma), mięśniko- mięsaka prążkowanokomórkowego ( rhabdomyosarcoma) i guza Wilmsa ( nephroblastoma).

Obecnie te alkaloidy  są syntetyzowane, gdyż należałoby do produkcji użyć pół tony liści barwinka by uzyskać np. 1 g winkrystyny.

Inny barwinkowy alkalotid to vincamine . Została wyizolowana z tej roślinki w 1953 r.i  ponoć znakomicie  obniża poziom glukozy we krwi,  podnosi też odporność na infekcje poprzez aktywację układu immunologicznego a także rozszerza naczynia krwionośne w mózgu, poprawiając jego ukrwienie. Podawany jest osobom w podeszłym wieku, w zaburzeniach krążenia mózgowego i ocznego, przy zawrotach głowy, osłabieniu pamięci, przy szumach usznych. Preparaty vincaminowe produkowane są w Szwajcarii, Francji i Niemczech w postaci kapsułek i tabletek powlekanych.

    Jak pisze dr Henryk Różański, oficjalnych dawek sproszkowanego ziela barwnika nie ma. Stosował on 1,5 g surowca dziennie, w kuracjach 2-3 tygodniowych z przerwą co najmniej 2 tygodniową. Tę dawkę rozdrabniał, zaparzał w 150 ml wody i zalecał wypijanie w trzech porcjach w ciągu dnia. W necie można też znaleźć różne domowe przepisy na preparaty z tej rośliny, ale należy pamiętać, że spożyta w większych dawkach jest trująca. Nie podano jakie są te” większe” dawki.

Tak więc nie warto eksperymentować.

A na razie trzeba się cieszyć właśnie kwitnącym najczystszym błękitem ciemno soczyście zielonym dywanom rozłożonym w cieniu drzew i cieszyć jeśli zdrowie dopisuje a myśl o leczeniu gdzieś daleko buja….

 

SAM_0097.JPG