Omdlewającą ciotkę z wyraźnie już zaznaczonym ciężarnym brzuchem wyprowadzono z domu popychając kolbami , obok biegła 12 letnia Jania. Zdążyła zabrać kilka sztuk odzieży, kawałek słoniny i bochenek chleba.
Po napełnieniu wszystkich wagonów pociąg powoli ruszył. Ludzie stłoczeni pod ścianami wypatrywali przez szczeliny w ścianie szukając świeżego powietrza. Zaduch bowiem był przeogromny. Potrzeby fizjologiczne załatwiano przy obecności współwywożonych , w warunkach uwłaczających godności ludzkiej.
Nie wiem, czy wystarczyło łez by opłakiwać sytuację.
