Losy moich Rodziców. Milczące statki.

Milczące statki na morzu

 

Jeszcze muszę wspomnieć o tym słynnym marszu śmierci.

Otóż po wyzwoleniu, a grupę w której był Tato , wyzwolili dopiero pod Lubeką Amerykanie. Tak więc nie dotarł do celu, czyli nad morze.

Wówczas opowiadano o pierwszych grupach więźniów, które zdziesiątkowane, osłabione, ledwie żywe ujrzały morski brzeg. Chyba nikt nie wiedział co im jeszcze zgotowali oprawcy. Nie wiem o czym myśleli katowani.

Wpędzono ich na pokłady statków handlowych , a następnie przegnano pod pokład. Nieszczęsni usłyszeli tylko, jak Niemcy ryglują włazy. Żaden z nich nie został z więźniami, bo zresztą po co. Wkrótce zamknięci pod pokładem w ciemności,  duchocie smrodzie brudnych ciał i fekalii poczuli  kołysanie. Początkowo grał silnik statku, ale potem umilkł. Fala szarpała , ludzie chorowali na chorobę morską, może wzywali ratunku, może wzywali milczącego Boga- nikt nie wie i się nie dowie.

Bo alianci, widząc płynące statki dawali sygnały świetlne i dźwiękowe , by się poddali.Pewnie słyszeli to ci pod pokładem, wtedy zrozumieli, że nikt nie kieruje statkami, że Niemcy jak szczury opuścili statki skazując swoich więźniów na niechybną śmierć.

Nie wiem, jakiż szaleniec to wymyślił….

JNa sygnały aliantów na statkach nikt nie reagował. Nie wywieszano białej flagi. Na ponawiany sygnał odpowiadała morska cisza.

Wówczas rozpoczęto ostrzeliwanie tych obiektów.

I wtedy z uszkodzonych statków zaczęły się wysypywać  pasiaki.

Alianci długo nie mogli zrozumieć, ale w końcu zrozumieli czyn Niemców.

Ostatnią ich straszliwą zbrodnię.

Ludobójstwo w najczystszej postaci…..

 

Losy moich Rodziców. Marsze śmierci.

Marsze śmierci – informacje z internetu

W latach 1944- 45 zbliżał się koniec  II wojny światowej  i  wojska alianckie a przede wszystkim Armia Czerwona zaciskały pętlę na nazistowskiej szyi, Niemcy zorganizowali marsze ewakuacyjne więźniów obozów koncentracyjnych. Pomysł był straszliwy i zupełnie nieracjonalny..

Więźniowie nazwali je marszami śmierci, nazwę tę później przejęli historycy.

Kilkanaście dni przed nadejściem frontu, z różnych obozów wypędzano skrajnie wyniszczone cienie ludzkie i gnano w głąb Rzeszy. Planowano zatrudnienie ich jako darmowej siły roboczej na potrzeby niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.

Tak napisano w Wikipedii, ale opowieści Taty wskazują na możliwy też inny powód. Chyba w panice chcieli zatrzeć ślady swojej zbrodniczej działalności i pozbyć się więźniów- świadków i uczestników tych tragedii.

Była to dramatyczna chwila w historii więźniów hitlerowskich obozów. Większość marszów odbywała się na mrozie, zimą 1944/1945.

Dziennie przemierzano 20- 30 km, noclegi były improwizowane najczęściej pod gołym niebem.

Więźniowie ubrani w cienkie pasiaki często zamarzali na śmierć, a racje żywnościowe były nikłe.

Każda próba wyłamania się z maszerującej  kolumny traktowane były jako ucieczka bądź niezdolność do dalszej drogi i karane natychmiastową śmiercią.

Śmiertelność była ogromna.

Jednak dość licznym udawało się uciec, korzystając z zamieszania i niezwykłej sytuacji.

Pierwsze marsze na ziemiach polskich miały miejsce w 1944 roku z Majdanka.

W styczniu 1945 roku przesiedlono 66 tys. więźniów Auschwitz – rozdzielono ich po obozach Gross Rosen, Buchenwald, Dachau i Mauthausen. W trakcie marszu zmarło z wycieńczenia lub zostało rozstrzelanych 15 tys. osób.

Więźniarki z Prus Wschodnich pędzono do Palmicken( obecnie Jantarnyj) , gdzie rozstrzelano ok. 3000 osób.

Również:

 – w styczniu 1945 r. ewakuowano część obozu Stutthof i obóz Blechhammer,

–  w lutym  1945 r.Gross Rosen, w kwietniu Dora-Mittelbau, Flossenburg, Sachsenhausen, Neuengamme, Magdeburg, Mauthausen, Ravensbruck,

– w maju 1945 r.– Reichenau.

Ewakuacje w kwietniu i maju  często kończyły się masowymi egzekucjami. Oblicza się, że z blisko 700 tysięcy osób, które zostały wysłane do Niemiec, 1/3 zginęła.

 Na terenie Rzeszy więźniów przewożono również pociągami.

W opustoszałych obozach naziści pozostawili najbardziej wyczerpanych więźniów oraz ciężko chorych, którzy nie byli w stanie wymaszerować. Planowano zgładzenie ich, ale nie zdążyli, gdyż front zbliżał się bardzo szybko i uciekali szeregowi SS- mani. Po wyzwoleniu obozów, większość więźniów zmarła z wyczerpania. .”