Na medycznej ścieżce. Pierwszy medyczny sukces.:)

Ponieważ katar czuł się dobrze w moim nosie, postanowiłam walczyć z nim dalej.   Przypomniałam sobie metodę leczenia wodą opracowaną przez księdza Kneippa, o której kiedyś opowiadała Monika. Jej siostra w ten sposób , wyleczyła sobie zapalenie przydatków.

Chyba gdzieś poczytałam na ten temat, resztę opracowałam sama.

Po pierwsze, odrzuciłam krople na katar.

Następnie wsypywałam do szklanki ciepłej wody łyżeczkę soli  i starannie mieszałam zawartość, by sól uległa rozpuszczeniu.

Potem przystępowałam do płukania nosa.

Musiałam wypatrzyć moment, gdy wszystkie koleżanki z naszej kołchozowej ul. Sieradzkiej dokonały ablucji i zostawiały łazienkę do mojej dyspozycji.

Zamykałam się w tym pomieszczeniu i z powagą i przejęciem , wierząc święcie w skuteczność metody, zajmowałam się swoim zabiegiem.

Technicznie było to proste. A mianowicie napełniałam dłoń słoną wodą  a następnie wciągałam wodę jedną dziurką nosa .

Zatrzymywałam oddech, wykonywałam okrężne  ruchy głową, by woda docierała w różne zakamarki nosa i po chwili energicznie wydmuchiwałam zawartość z nosa.

Potem przychodziła kolej na drugą dziurkę.

Zabiegi wykonywałam systematycznie, dwa razy dziennie.

I jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku dniach wydmuchiwana woda nie zawierała mojej nieomal odwiecznej ropnej treści.

Początkowo nie dowierzałam, ale ujrzałam na własne oczy to co ujrzałam i śmiało mogłam powiedzieć:

Mój katar ustąpił!!!

To było niezwykłe zawodowe doświadczenie.

 Jeszcze długo potem zalecałam  innym wykonywanie takich zabiegów  .

Zachwycałam się tą prostą i skuteczną metodą .

Jak dobrze, że kiedyś żyli ludzie , którzy potrafili obserwować przyrodę, człowieka , jego schorzenia i  odkrywali takie proste zależności- zalety zwykłej słonej wody.

Podziwiałam ich i w myślach składałam im hołd.

Dopiero po bardzo wielu latach , chyba około roku 1990 , uwierzyła w to zwykła medycyna.

I dzisiaj na szczęście  pierwszym zabiegiem w przypadku kataru jest nawilżanie i poprawianie ukrwienia śluzówki nosa poprzez miejscowe stosowanie słonej wody.

Przemysł farmaceutyczny poczuł bluesa  i  w aptekach możemy znaleźć wiele preparatów o tym składzie, pięknie opakowanych , o wymyślnych nazwach , i co jest niebagatelne – słonych cenach …..