Pozdrowienia z Kotliny Żywieckiej.
Babia Góra płonie o świcie. Zdjęcie własne.
Ten tekst znalazłam wśród moich starych artykułów zamieszczonych w portalu MM Gorzów pod nickiem Łuka. Potem zamieszkał w tym blogu- 8 lat temu….to już 8 lat….dziś jest dla mnie dzień leniwy, refleksyjny , rozmarzony, dzień powrotów….
Od urodzenia mieszkam w Gorzowie.
Są wczesne lata 50 ubiegłego stulecia. Nadchodzą wakacje.
I znowu czekam na wielkie spotkanie, coroczną cudną przygodę.
Oto wyjeżdżamy w miejsce magiczne.
Tam urodziła się moja Mama…
Żegna nas gorzowski dworzec kolejowy. Nie boimy się przepełnionych pociągów, przesiadek na trasie, wielkich bagaży. Miejsca nie zawsze wolne w przedziałach czekają. Często jest do dyspozycji miejsce stojące na korytarzu, w wielkim tłoku, zwykle w pobliżu WC. Śpię na jakimś tobole. I budzę się o świcie, jak zwykle. Tato mówi, jesteśmy przed Pszczyną. Zrywam się całkowicie wypoczęta i podniecona. Przecież z tego miejsca już widać góry. Moje góry. Tajemnicze, niezmienne od wieków, moje piękne…
Jeszcze jedna przesiadka w Bielsku. Pociąg do Żywca przekracza Bramę Wilkowską i zanurza się w Kotlinie Żywieckiej. Sunie sapiąc wyznaczając żelazne granice pasma Magurki, które jest długim łagodnym grzbietem Beskidu Małego.
Potem czeka wujek z parą pięknych koni i wsiadamy do najprawdziwszej bryczki. Jedziemy przez łagodne tereny, przez strumyki kamieniste. Wujek rozmawia z końmi. Wykonują jego słowne polecenia. Konie są jego wielką miłością.
A panorama na całą Kotlinę leży otwarta jak wielka księga.
Jesteśmy u celu.
Jesteśmy we wsi pod Skrzycznem, gdzie rezyduje już inne pasmo górskie- Beskid Śląski .
Wracam w to miejsce często. Zawsze z tą samą radością ze spotkania.
Staję na progu chałupy położonej ok. 500 m n.p.m.
Nieomal u stóp rozciąga się wielka przestrzeń otoczona górami z lśniącą linią Jeziora Żywieckiego na linii horyzontu. Góry widziane z tej perspektywy wydają się niewielkie.
Podziwiam jeszcze jedno, trzecie ramię górskie obejmujące tę Kotlinę. Jest to Beskid Żywiecki z dostojną, niby prawdziwa baba w zapasce i tak samo chimeryczną Babią Górą. Właśnie we wschodzącym słońcu Babia bierze poranną kąpiel… I cała różowa w różowym peniuarze pozuje do zdjęcia…
Rozmyślam o historii tego miejsca. Ileż ludów wędrowało tędy z południa na północ.
Ok. 5000 lat temu z ziem nad Dunajem leżących przybyły grupy ludności neolitycznej. Zostały w tej ziemi liczne ich ślady. W III w. p. n. e dotarli tam Celtowie wnosząc umiejętności obróbki żelaza. Potem kupcy rzymscy wędrowali nad Bałtyk tzw. szlakiem bursztynowym. I wreszcie w VII wieku pojawili się Słowianie. Powstały szlaki solne… Tereny te pamiętają Polskę Piastów, panowanie niemieckie, własne Państwo Żywieckie, najazdy Szwedzkie, zabory. Pamiętają licznych królów polskich i cesarzy pamiętają… Dzieje były zawiłe, długie historie by opowiadać… pozostały liczne ślady dawnych czasów i wielkie tradycje walki o polskość.
Patrzę na sąsiadujące dwie niewielkie góry usadowione przed Skrzycznem. Jedna to Niesłychany Groń ( ależ nazwa !) a druga to Palenica. Palenica ma charakterystyczny stożkowaty kształt. Takich Palenic jest w górach sporo. Ponoć na większości z nich zapalano ognie w czasie przemarszu wojsk i w ten sposób przekazywano sobie informacje…
Zawsze mnie wita i żegna niesamowity ciekawski kot sąsiadów. Wygląda tak, jakby zakładał maskę wenecką. Czy widział ktoś podobnego kota?
Tutaj wszystko jest inne…
