Przed przeprowadzką wstawiliśmy do naszego nowego mieszkania łóżeczko polowe i tam czasami zostawałam, by uczyć się do egzaminów końcowych.
Egzamin z interny składał się z 3 elementów- części praktycznej gdzie należało ustalić rozpoznanie choroby, na którą cierpiał przydzielony nam pacjent. Postępowanie diagnostyczne rozpoczynaliśmy od zebrania wywiadu , badania przedmiotowego i analizy badań laboratoryjnych o które trzeba było zapytać mając już jakiś plan w głowie. Asystent podawał dane, a potem wysłuchiwał naszej relacji.
Następnie wędrowaliśmy przed oblicze profesora Orłowskiego i tam odbywał się bardzo szczegółowy egzamin dotyczący tego przypadku, różnicowania etc. Udało mi się przejść ten etap bezboleśnie, chociaż widziałam kwaśne miny egzaminujących, które świadczyły o nie akceptacji studentki w ciąży.
Potem był test pisemny. Tutaj w gromadzie kolegów nikt nie patrzył na mnie niechętnie, po prostu mój brzuch stawał się jakby niewidoczny. Zdałam całość na 4, co było niezłym wynikiem biorąc pod uwagę okoliczności rodzinne.
