Opowieść Sylwestrowa (2)

 

LeśnyZamekStarezimaNiemieckie.jpg

Pocztówka z netu….Leśny Zamek w Bierutowicach,,,widok z trasy do Świątyni Wang. Niewidoczny Karpacz w dole….

 

 

 

Karpacz powitał nas kopnym śniegiem wielkim mrozem i pokonał urodą. Był i jest położony w Sudetach i wspina się przez wiele kilometrów po ich zboczach, co stanowi widok malowniczy. Jego górna część w tamtych latach była zwana Bierutowicami.

Zamieszkaliśmy w jednym z domów wczasowych mniej więcej na początku Bierutowic i codziennie łaziliśmy w górę, a to do Świątyni Wang, a to na Śnieżkę i jeszcze nie wiem gdzie. Przechodziliśmy obok wyniosłego, widocznego z dołu obiektu, Leśnym Zamkiem zwanego. Zbocze nad którym górował oglądane z szosy spod naszego locum, było łysawe, ale teraz pokryte skrzącą śniegową pierzyną było urokliwe a pojedyncze świerki ubrane w śnieżne kombinezony przypominały tajemnych ludzi z kosmosu . Szosa biegła serpentynami a my szorowaliśmy buciorami po zlodowaciałym śniegu odkrywając małe strumyczki biegnące zboczem, które siłowały się z mrozem by nie zamarznąć. Szumu było przy tym co niemiara a i lśnień soplastych moc. Bo i słońce było z nami.

Jeszcze wtedy nie myśleliśmy, że napotykane obiekty zaprojektowali Niemcy i oni byli tu wieloletnimi mieszkańcami.

Takich myśli nie mieliśmy, ot, po prostu wszystko było  nasze. I góry z łagodnymi wierzchołkami i słońce i mróz i śnieg i nasza była młodość. Wtedy niedoceniana, właściwie nieuświadomiona.

Dopiero teraz czuje się jej smak. I dobrze że dopiero teraz czuje się jej smak. Że los dał, by można jeszcze czuć smak młodych lat, nie zatarł tamtych wrażeń w pamięci. Łaskawy los….