Gdy nadszedł czas porodu, Bolek postanowił, że musi towarzyszyć żonie w tak ważnym momencie. Miał wprawdzie wątpliwości, czy zniesie widok rodzącej kobiety, ale uczucie zwyciężyło. Oświadczył , że nie opuści pokoju rodzącej. Miasteczkowa położna popatrzyła na niego ze zdumieniem, ale nie protestowała.
Tak więc przyszły ojciec, Bolek był przy Michalinie przez cały czas porodu . A trwało to długo, wszak rodziło się ich pierwsze dziecko.
Troskliwie opiekował się rodzącą, trzymał za rękę, przytulał jej głowę, zwilżał usta, przemawiał łagodnie . Gdy nadchodziła kolejna fala bólu ściskał jej dłonie, a ona z całej siły przywierała do jego ramienia. Czuła ciepło najbliższej osoby- męża, czerpała od niego energię . W kulminacyjnym momencie porodu starał się nie patrzeć na rozwarte uda żony, bał się omdlenia a może intuicyjnie nie chciał tego widzieć.
Gdy usłyszał krzyk noworodka oniemiał. To był pierwszy krzyk jego dziecka. Ktoś powiedział- urodziła się śliczna zdrowa dziewczynka.
Wtedy nieomal oszalał z radości, ale gdy zerknął na unurzanego we krwi, pokrytego białą mazią noworodka entuzjazm nieco opadł. .
Pewnie sobie wyobrażał dziewczynkę z kokardą we włosach a tutaj krzyczał miękki, bezradny żwawy człowieczek z długą zwisającą pępowiną . Gdy dziecko na chwilę otworzyło wielkie granatowe oczy , wydało mu się, że popatrzyło na Bolka . To była jego córka. . …i wtedy przyszła ojcowska duma.
