„Anioły spotykają się o Brzasku” z cyklu „Opowieści o ziemskich Aniołach” ( 3 )


Poruszyła się , poczułem zapach jej perfum. Ulubionych, zawsze tych samych. Próbowałem przywozić inne z podróży służbowych, ale ona wracała do tamtych pierwszych.

Pewnie dostałaś je ode mnie?

I znowu ta pamięć męska . Kupują kobietom prezenty i nawet nie pamiętają jakie której, pomyślała . Przywiozłeś mi z Paryża Antylopę. Perfumy jakich w kraju nie było. I stale ich używam, gdy chcę ciebie zwabić.

AAA coś mi świta, tak Kochany Aniele przywiozłem ci z Paryża Antylopę. Oczywiście pamiętam, że gdy wchodziłaś do pokoju i wnosiłaś z sobą ten zapach,  od razu ogarniało mnie wielkie pożądanie.

O, śmieje się ona do tych wspomnień. I turlaliśmy się po dywanie…

Było rozkosznie, przyznaje on.

Ale tedy na podwórku , zaczyna ona

No już nie mów

Nie będę już o rudej Julce, ale chcę powiedzieć, że ciebie uwielbiałam. Byłeś taki zręczny silny bojowy z tą swoją czarną czupryną. Inni chłopcy to ciamajdy. Mówili, tata nie pozwolił się boksować. Bo można potem chorować na głowę. A ty się tylko śmiałeś.

I jak widzisz głowę mam do tej pory zdrową,

Nie to co ja, spochmurniała na chwilę. Ale to przez to białko w mózgu. Nie wiem skąd się wzięło, pewnie jakiś demon podrzucił złośliwie.

Tak tak Aniele, wokół tak dobrych Aniołów zawsze kręcą się złe demony bo czują że warto zarazić swoją czarcią mocą , warto złamać najlepszego z Aniołów tu na ziemi jakim niewątpliwie  byłaś.

I mnie złamał, niewiele pamiętam, bo żyłam już w innym świecie. Ale nawet stamtąd widziałam jak się ze mną męczysz, pielęgnujesz, pokazujesz jak trafić do łazienki i dotykasz dłonią, bym się uspokoiła.

O nie mów Kochany mój Aniele, dłonie to ty miałaś niezwykłe. Nie zapomnę twojego dotyku. cdn.

 

Śladami mojego Taty. Dzień ślubu- południe

 

 

 

Pocztówka z internetu- do rozpowszechniania. Nazwiska autora nie podano.

 

 

Bolek  do tego stopnia oddał się czynnościom kuchennym , że  nawet nie  zauważył  słońca, które już stało wysoko na niebie. Nadchodziło południe.

Nagle  ktoś z domowników  przypomniał sobie o panu młodym . Nie było go w saloniku., sypialni, bibliotece ani w żadnym sensownym miejscu. Rozpoczęto więc nawoływania i zintensyfikowano poszukiwania.

Wreszcie ktoś wpadł na pomysł , by zajrzeć do kuchni, gdzie bulgotała zawartość garów skutecznie zagłuszając głosy poszukiwaczy Bolka.

I wtedy to odkryli, że przyszły pan młody  siedzi sobie najspokojniej w świecie w rogu kuchni , przy dużym stole pokrytym blachą  i systematycznie sieka migdały.

W tej sytuacji bracia Michaliny oraz inni chłopcy z ich rodziny wpadli  w popłoch, że  nie zdążą przygotować młodego do ślubu. Bolek popatrzył na nich z wielkim zdziwieniem, pozwolił się oderwać od owego siekania, mimo, że jeszcze nie zakończył pracy i całkiem biernie przeszedł do pokoju gościnnego, gdzie czekała odzież weselna.

Jednak po chwili „złapał wiatr w żagle”, ożywił się  i bez problemów , bardzo sprawnie się ubrał a nawet samodzielnie zawiązał fular.  

I niebawem  już pięknie wystrojony czekał na Michalinę.

Gdy wyszła ze swojej komnaty oniemiał.

To nie była dziewczyna, to był anioł.

Przyfrunęła do niego piękna i szczęśliwa.

Nie miał odwagi by wziąć ją energicznie w ramiona, jedynie przytulił delikatnie i kilkakrotnie obrócił . Dobrze, że tren jej sukni był tymczasowo przypięty do  pasa a welon uniesiony i upięty do włosów. 

Tymczasem już w progu pokoju stanęli jej rodzice i uroczyście błogosławili młodym.

Bolek miał łzy w oczach, bo przyszła bolesna myśl, że jest sierotą. 

Ale nagle sobie wyobraził zmarłych rodziców jak żywych , gdy ze swojego domu  w błękitnych zaświatach patrzą na ziemię i przesyłają swoje tajemne błogosławieństwo.

I wtedy odczuł spokój ….