Pocztówka z internetu- do rozpowszechniania. Nazwiska autora nie podano.
Bolek do tego stopnia oddał się czynnościom kuchennym , że nawet nie zauważył słońca, które już stało wysoko na niebie. Nadchodziło południe.
Nagle ktoś z domowników przypomniał sobie o panu młodym . Nie było go w saloniku., sypialni, bibliotece ani w żadnym sensownym miejscu. Rozpoczęto więc nawoływania i zintensyfikowano poszukiwania.
Wreszcie ktoś wpadł na pomysł , by zajrzeć do kuchni, gdzie bulgotała zawartość garów skutecznie zagłuszając głosy poszukiwaczy Bolka.
I wtedy to odkryli, że przyszły pan młody siedzi sobie najspokojniej w świecie w rogu kuchni , przy dużym stole pokrytym blachą i systematycznie sieka migdały.
W tej sytuacji bracia Michaliny oraz inni chłopcy z ich rodziny wpadli w popłoch, że nie zdążą przygotować młodego do ślubu. Bolek popatrzył na nich z wielkim zdziwieniem, pozwolił się oderwać od owego siekania, mimo, że jeszcze nie zakończył pracy i całkiem biernie przeszedł do pokoju gościnnego, gdzie czekała odzież weselna.
Jednak po chwili „złapał wiatr w żagle”, ożywił się i bez problemów , bardzo sprawnie się ubrał a nawet samodzielnie zawiązał fular.
I niebawem już pięknie wystrojony czekał na Michalinę.
Gdy wyszła ze swojej komnaty oniemiał.
To nie była dziewczyna, to był anioł.
Przyfrunęła do niego piękna i szczęśliwa.
Nie miał odwagi by wziąć ją energicznie w ramiona, jedynie przytulił delikatnie i kilkakrotnie obrócił . Dobrze, że tren jej sukni był tymczasowo przypięty do pasa a welon uniesiony i upięty do włosów.
Tymczasem już w progu pokoju stanęli jej rodzice i uroczyście błogosławili młodym.
Bolek miał łzy w oczach, bo przyszła bolesna myśl, że jest sierotą.
Ale nagle sobie wyobraził zmarłych rodziców jak żywych , gdy ze swojego domu w błękitnych zaświatach patrzą na ziemię i przesyłają swoje tajemne błogosławieństwo.
I wtedy odczuł spokój ….

