List od Jacka. „Komunista”

Jacek_Lukaszewicz 1991.jpg

Lata 80 ubiegłego wieku, właśnie Jacek opuścił Polskę…. Zdjęcie dostałam od Jego Kolegi, też Jacka, za co Mu dziękuję

 

 

 

A to tekst, który mi przysłał Jacek Łukaszewicz:

 

„Komunista

 

Któregoś dnia podczas kwarantanny paliłem z kolegą papierosa na piątym piętrze. bo tam można było wszystko, bo tam byli sami tzw. singles. Poznaliśmy ich dobrze.

Stoimy za cienką ścianką i podsłuchujemy.

 

Wchodzi Janek z uśmiechem debila na twarzy. 

– co jest Jasiu, pyta Krzyś…

– kurwa, kurwa, Jaś wyjmuje z kieszeni dwie flaszki i wznosi ręce do nieba….kurwa syn mi się  urodził, wykrztusił Jaś i opadł na krzesło. 

– to trza go ochrzcić, mówi Grześ.

– polej małolat…

– dlaczego zawsze ja?

– bo jesteś kurwa małolat, lej

– chłopaki kocham was, kurwa syn…

– no to jak go chrzcimy?, pyta Grześ.

– mnie się podoba “Zbyszek”, mówi Krzyś.

– ładnie….”Zbysio”, przytakuje Grześ.

– a mnie się podoba…”Bolesław”, mówi Jaś wpatrzony gdzieś w dal.

– jaki Bolesław, kurwa jaki Bolo, co ty kurwa takie imiona masz i skąd, kurwa?, pyta Krzyś.

– tak jest, przytakuje Grześ.

– co ty kurwa chcesz, aby dzieci na niego wołały Bierut.

Po pierwszej flaszce.

– jaki Bierut, mama mówiła sama, że za Bolesława, to był dobrobyt, odetchnął Jaś.

– co ty pierdolisz, dziecko jesteś, że mamie wierzysz….mamy zawsze, kurwa kłamią, zastanowił się Krzyś.

– polej małolat.

– żaden kurwa Bolesław, ma być Zbyś i huj, gdzie twoja mała żonka?, pyta Krzyś

– tak jest kurwa, gdzie jest? dopytuje się Grześ.

– a mnie się podoba imię “Bonifacy”, szepnął małolat do Krzysia.

– co ty, chcesz żeby pedałem był na starość? gdzie ta twoja dupa jest? pyta Krzyś.

– tak jest, gdzie jest? dodaje Grześ.

– wracam do Polski, chłopcy, napijmy się, mówi Jaś.

Nad Jasiem nachyla się małolat.

– co ty kurwa bredzisz, stul pysk tutaj, wyszeptał małolat.

– jak to wracasz do Polski? pyta Krzyś.

-syna mam w Malborku, rozumiesz, tłumaczy Jaś.

– jak to wracasz? pyta Grześ.

– kocham ten kraj, muszę lecieć, kurwa, mówi Jaś.

– najpierw Bolesław, teraz wracasz, do komuny, kurwa, do komuny chcesz wracać po tym co tutaj widziałeś, i co pewnie im opowiesz jak to jest tutaj w niebie, co kurwa?, mówi Krzyś.

– chłopaki, syn, bełkocze Jaś.

– patrz jaki skurwysyn, mówi Grześ.

– komunista jebany, mówi Krzyś.

Jaś zasnął na krześle.

– wszystkim o nas powie, kapuś jebany, mówi Grzes.

– co wy chłopaki, najebany jak wiewiórka, położymy go do wyra, podniósł się małolat.

– tak jest, komunista i kapuś, niech kurwa leci do peerelu….Grześ bierz go pod rękę, ja mam drugą, małolat bierz kurwa nogi, rozkazuje Krzyś.

– co was pojebało, płacze  małolat.

– bierz, bo polecisz razem z nim, warknął Grześ.

Niosą śpiącego Jasia. 

– co się dzieje, chłopcy? otwiera oczy Jaś.

– lecisz do Polski, wyszeptał Krzyś.

Po czym otworzyli okno i wyrzucili komunistę z piątego piętra, a na piątym piętrze nie ma winnych, więc winny jest Bolesław, tudzież Zbyś.”

 

 

Śladami mojego Taty. Decyzja Kazi…

Gdy do Witka dotarło, że żona i córki już nie wrócą, przeżył swój wielki dramat. Jak wielki, to tylko on sam wie.

Byliśmy przerażeni i bezgranicznie oburzeni takim postępkiem Kazi. Co nią kierowało? Czy nienawiść do Witka, czy ślepa miłość do żonatego kolegi? Obie rodziny się przyjaźniły, bywali u siebie na przyjęciach. W tej rodzinie było trzech synów. Teraz Kazia wybrała się córkami a on z dwoma synami na wycieczkę do Austrii. W Zielonej Górze został samotny Witold i żona przyjaciela z trzecim synem.

Gdy chłopcy dowiedzieli się w Austrii o decyzji ojca wyjazdu na stałe do Australii , jeden z synów postanowił wrócić do matki. I podobno przepłakał całą drogę powrotną, jechał sam ich fiatem, a miał zaledwie 17 lat. Jak można było zgotować dzieciom taki los. Trudno zrozumieć decyzję tych dorosłych przecież ludzi.

Po latach już dorosłe córki nawiązały kontakt z Witkiem.Okazało się, że matka nie dawała im listów od ojca, więc myślały, że o nich zapomniał. A on pisał, dużo i często i tkliwie i wysyłał do nich listy. Dopiero niedawno te listy dziewczyny odzyskały. Matka jednak je przechowywała i tłumaczyła decyzję ukrywania ich przed córkami dbałością o to, by nie zaburzać córkom spokoju w okresie gdy dorastały.

Obie ukończyły studia w Sydney. Małgosia jest lekarzem, a Joasia uznanym tam architektem. Mają swoje rodziny. Odwiedzają ojca, nawet chciały, by pozostał z nimi w Australii. Ale nie potrafił się wpisać w tamtejszy pejzaż. Pozostał w Zielonej Górze, otoczony dawnymi znajomymi – przeważnie kolegami żony, lekarzami, którzy go nie opuścili i pomagają w potrzebie. Poza tym w Zielonej Górze jest Włodek Piwowarczyk, z żoną Janią, siostrą Witka, o któej już pisałam. Mieszkają wspólnie z synem i jego rodziną w pięknym domku. Niedawno ich odwiedzaliśmy, jest u nich przyjemnie i czuje się , że tworzą  bardzo ładną rodzinę. We Włocławku mieszka Basia, która jak tylko może pomieszkuje w Zielonej Górze, opiekując się Witkiem. Basia jest wierną towarzyszka ostatnich dziesięcioleci Witka. Niestety nie mógł się z nią ożenić, gdyż Kazia nie wyraziła zgody na rozwód kościelny. A dla Basi tylko taki się liczył.

Jakże trudno zrozumieć ludzkie zachowania…