
Lata 80 ubiegłego wieku, właśnie Jacek opuścił Polskę…. Zdjęcie dostałam od Jego Kolegi, też Jacka, za co Mu dziękuję
A to tekst, który mi przysłał Jacek Łukaszewicz:
„Komunista
Któregoś dnia podczas kwarantanny paliłem z kolegą papierosa na piątym piętrze. bo tam można było wszystko, bo tam byli sami tzw. singles. Poznaliśmy ich dobrze.
Stoimy za cienką ścianką i podsłuchujemy.
Wchodzi Janek z uśmiechem debila na twarzy.
– co jest Jasiu, pyta Krzyś…
– kurwa, kurwa, Jaś wyjmuje z kieszeni dwie flaszki i wznosi ręce do nieba….kurwa syn mi się urodził, wykrztusił Jaś i opadł na krzesło.
– to trza go ochrzcić, mówi Grześ.
– polej małolat…
– dlaczego zawsze ja?
– bo jesteś kurwa małolat, lej
– chłopaki kocham was, kurwa syn…
– no to jak go chrzcimy?, pyta Grześ.
– mnie się podoba “Zbyszek”, mówi Krzyś.
– ładnie….”Zbysio”, przytakuje Grześ.
– a mnie się podoba…”Bolesław”, mówi Jaś wpatrzony gdzieś w dal.
– jaki Bolesław, kurwa jaki Bolo, co ty kurwa takie imiona masz i skąd, kurwa?, pyta Krzyś.
– tak jest, przytakuje Grześ.
– co ty kurwa chcesz, aby dzieci na niego wołały Bierut.
Po pierwszej flaszce.
– jaki Bierut, mama mówiła sama, że za Bolesława, to był dobrobyt, odetchnął Jaś.
– co ty pierdolisz, dziecko jesteś, że mamie wierzysz….mamy zawsze, kurwa kłamią, zastanowił się Krzyś.
– polej małolat.
– żaden kurwa Bolesław, ma być Zbyś i huj, gdzie twoja mała żonka?, pyta Krzyś
– tak jest kurwa, gdzie jest? dopytuje się Grześ.
– a mnie się podoba imię “Bonifacy”, szepnął małolat do Krzysia.
– co ty, chcesz żeby pedałem był na starość? gdzie ta twoja dupa jest? pyta Krzyś.
– tak jest, gdzie jest? dodaje Grześ.
– wracam do Polski, chłopcy, napijmy się, mówi Jaś.
Nad Jasiem nachyla się małolat.
– co ty kurwa bredzisz, stul pysk tutaj, wyszeptał małolat.
– jak to wracasz do Polski? pyta Krzyś.
-syna mam w Malborku, rozumiesz, tłumaczy Jaś.
– jak to wracasz? pyta Grześ.
– kocham ten kraj, muszę lecieć, kurwa, mówi Jaś.
– najpierw Bolesław, teraz wracasz, do komuny, kurwa, do komuny chcesz wracać po tym co tutaj widziałeś, i co pewnie im opowiesz jak to jest tutaj w niebie, co kurwa?, mówi Krzyś.
– chłopaki, syn, bełkocze Jaś.
– patrz jaki skurwysyn, mówi Grześ.
– komunista jebany, mówi Krzyś.
Jaś zasnął na krześle.
– wszystkim o nas powie, kapuś jebany, mówi Grzes.
– co wy chłopaki, najebany jak wiewiórka, położymy go do wyra, podniósł się małolat.
– tak jest, komunista i kapuś, niech kurwa leci do peerelu….Grześ bierz go pod rękę, ja mam drugą, małolat bierz kurwa nogi, rozkazuje Krzyś.
– co was pojebało, płacze małolat.
– bierz, bo polecisz razem z nim, warknął Grześ.
Niosą śpiącego Jasia.
– co się dzieje, chłopcy? otwiera oczy Jaś.
– lecisz do Polski, wyszeptał Krzyś.
Po czym otworzyli okno i wyrzucili komunistę z piątego piętra, a na piątym piętrze nie ma winnych, więc winny jest Bolesław, tudzież Zbyś.”
