To zdjęcie małej Mariolki, czyli oficjalnie Marii J. Nowakowskiej już było, ale fajna z Niej była Dziewczynka i…..taka sama została …..radosna z czarującym , choć troszkę przekornym uśmiechem i wdrapująca się na kamienie – dla mnie to symbol – pokonywanie przeszkód, wspinanie się ….. 🙂 czy przyznasz mi rację , Mariolko ?
czy dalej lubisz śpiewać i robisz to z takim samym przejęciem i pasją ? zademonstrujesz na Zjeździe Koleżeńskim ?
Po pamiętnikowych opowieściach o omdleniach – Jurka , Leszka i trochę moich, zapytałam Mariolkę jak to z nią było ?
Po krótkim czasie dostałam od Niej maila z następującą opowiastką . Jak zwykle historyjka się fajna „ wkręciła” …. Masz polot Dziewczyno !!!:
witaj kochana
pytasz o ważne rzeczy – zajęcia w Anatomicum, pierwsze operacje
na zajęciach byliśmy spięci, przerażeni i próbowaliśmy to oswoić żartami
moim sąsiadem był laborant który wydawał kości – przynosił mi do domu to co było akurat potrzebne i mieliśmy pomoc do nauki – Bochenek i kości razem pomagały w zakuwaniu tej niezliczonej ilości nazw
ale i żarty z tym się wiązały
przyjechała babcia, siadamy do obiadu bez rodziców a ja przypominam jej o DOKŁADNYM umyciu rąk
babcia wychodzi – przy jej nakryciu układam dłoń od sąsiada 🙂
po powrocie babcia przestraszona krzyczy a my oczywiście w śmiech …
….. praktykę miałam w ortopedii u Degi
uprosiłam wejście na salę w czasie zabiegu
dzielna byłam do momentu gdy w ruch poszła piła – dźwięk okropny, dziwnie słodki zapach – nie trwało długo i kolana stały się miękkie
opuściłam salę i już wiedziałam że zabiegowcem na pewno nie będę ….
przyszli goście – przerywam pisanie , zameldowała Mariolka i zniknęła 🙂 …
….. w trakcie wędrówki z zakupami po moich Michałowicach, siadam na ławeczce w miniparczku , czytam to, co napisała i drążę temat – piszę do Autorki pamiętnika – oczywiście na naszym Messengerze 🙂
Fajny tekst z rączką kościotrupa i babcią
Jak zareagowała Babcia ?
Napisz w mailu ok ?
Mariola odpowiada natychmiast :
babcia przestraszyła się początkowo ale że miała duże poczucie humoru to po kilku dniach odwzajemniła nam się – podała na talerzach surowy groch zalany wodą – prawdziwy obiad był schowany
Bomba – napisałam – wyobrażając sobie pierwsze kęsy czegoś takiego w buziach , być może nawet połamane zęby, plucia na odległość i te miny przy wytwornym stole eleganckiego poznańskiego mieszkania Marioli 🙂
Teraz wiem po kim masz naturę żartownisi
Mariola na to :
coś w genach się przenosi – sama o tym najlepiej wiesz, prawda 🙂
ooo Mariolka „ „pije” do moich wspólnych korzonków z Marią Rodziewiczówną , pomyślałam i poszłam do domu ….. 🙂





