Życzenia Pięknego Bożego Narodzenia….

Ze wzruszeniem trzymam kopertę, a w niej taka kartka od Wspaniałej Kobiety, Matki dwojga Synów. Pomimo chorób i problemów zda się nie do udźwignięcia gdy się o tym pomyśli, zachowuje spokój i pogodzenie z losem, walcząc o każdą chwilę wspólnego rodzinnego życia….zachowuje pamięć o starej doktor, i z okazji wszystkich świąt, przysyła list, nieodmiennie….od prawie 20 lat… by Boża Dziecina dała Wszystkim Siłę – takie życzenia dla Was, i dla tych którzy najbardziej potrzebują…..

Kochani

Dziś tylko refleksyjnie, ponownie opowieść mojego Teścia, Jana, którą zawarł w Pamiętniku. Od 1944 r. po fikcyjnym procesie przeprowadzonym przez sowietów, za wydumane winy, z zastraszonymi świadkami  potwierdzającymi nieprawdę, Jan dostaje wyrok katorgi. To tendencyjne działanie ówczesnych władz, by wyeliminować z życia polską inteligencję. Na dalekiej Syberii tak spędza wieczór Wigilijny:

„….  Swoje święta, jak : Wielkanoc i Boże Narodzenie spędzałem przeważnie wieczorem po pracy.

Siadałem gdzieś w kąciku nary, wyjmowałem dwie pajki czarnego chleba po 350 gram i dwie porcje cukru po 27 gram.

Wszystko to układałem na białym ręczniku i stawiałem blaszaną miseczkę kawy. Osładzałem ją jedną porcją cukru, a drugą porcją posypywałem już pokrojony chleb.

Żegnałem się i zacząłem spożywać swoje zaoszczędzone dary w ciągu ostatniego dnia. Myślami byłem wśród żony i synów, rodziców, braci i sióstr.

Jak oni spędzą ten wieczór – czy są zdrowi i żywi.

Jak upływa życie kochanej żonie i kochanym synom?

Z pewnością lepiej niż mnie. Pragnąłem, żeby wytrzymali to nieszczęście.

Ja nie dopuszczam myśli, że się z nimi nie zobaczę.

Jestem tego zdania, że niewinna kara nie będzie taka bezlitosna.

Jeszcze się – Kochani- zobaczymy i wspólnie będziemy się cieszyli przy jednym stole.

Oby się te marzenia ziściły.

Oblewałem rzewnymi łzami te myśli i błogo mi się robiło, że jeszcze żyję, że najgorsze mam już za sobą.

   Wigilijną wieczerzę Bożego Narodzenia 1948 roku kończę.

Wszystek chleb ocukrzony zjedzony i wypita słodka kawa. Zasypiam z myślami , że jestem z Wami…..”

Cud Bożego Narodzenia

Kochani tu obecni i zaglądający przypadkiem.


Życzę – by się spełniały Wasze Najpiękniejsze Sny.

Bo BOŻE NARODZENIE to OPTYMIZM i WIARA, że można wszystko zmienić, ZACZYNAĆ OD NOWA a jednocześnie ZACHOWYWAĆ TO, CO NAJWAŻNIEJSZE I NAJCIEKAWSZE zapisało się w SERCU I PAMIĘCI.

A ten oset, który teraz- w końcu grudnia 2019 roku  nagle zapragnął  wyjrzeć na świat w naszym ogródku, jest jakby symbolem tego co napisałam.

Ma kolce i choć nieco ozdobiony przejściowym mrozikiem  jest stale radośnie zielony .

Wszystko dzięki sile korzeni i dzięki temu, że słońce łaskawe.

Tak jak my- czerpiemy siłę z korzeni naszych Przodków,  którzy dali życie i swoje geny .

I nic to, że czasem lodowacieją nam dłonie i szronem powleka się serce – dobre Słońce nas ogrzewa i przekształca barwy w kolor zieleni – Nadziei….

I nic to, że wyrosły nam kolce – wszak musimy się jakoś bronić przed złem tego świata….

W dodatku ta roślinka przybiera gwiaździsty kształt. Wygląda tak, jakby spadła z nieba.

A może w zaczarowany Wigilijny Wieczór poszybuje na nieboskłon i będzie udawała Gwiazdę Betlejemską ?

Kto wie ? 

WSZYSTKO

DOPRAWDY WSZYSTKO

MOŻLIWE

w te Cudne Magiczne Święta

BOŻEGO NARODZENIA

Przerywnik świąteczny…

 

botticelli-mistyczne-boze-narodzenie-święta-rodzina.jpg

 

Dla mnie piękny jest ten obraz Boticelliego….pozycja św. Józefa chyba nie spotykana na innych obrazach. Jakże jest ludzki…

 

 

 

I odbyło się tak, jak opowiedziałam w poprzednim wpisie. Dodatkowo Mirek wygrzebał ze swoich archiwów karteczkę z tekstem, który wygłosił przed 3 laty. Wspaniały To Kronikarz Rodu! Zaskoczył wszystkich, także mnie tym co odczytał. Było tam o każdym z wnucząt- na jakim etapie edukacji i jacy są. Wszyscy zasłuchani mogli porównać siebie z tamtych lat z czasem obecnym. Mirka mowa wzbudziła powszechny podziw i zachwyt…..

 

A teraz słów parę o tradycji Świąt Bożego Narodzenia. Z przyjemnością poczytałam i z Wami, Kochani się dzielę tą informacją. Otóż zadziwiające jest, że już w II tysiącleciu przed nową erą w mitologii indoirańskiej pojawiło się święto Mitry. Było to  bóstwa solarne otaczane wielkim kultem. Jego zalety i atrybuty zostały opisane w Aweście czyli świętej księdze zawierającej teksty religijne – fragmenty starych irańskich przekazów datowanych na VII wiek p.n.e. lub okres jeszcze wcześniejszy tj. z II tysiąclecia p.n.e. Bóstwo to określane jako Pan Zobowiązań –  uosabia Lojalność.  Jest Władcą Ładu  który panuje nad Kosmosem, strzeże porządku społecznego , chroni majestat króla i występuje w zaświatach jako sędzia. Miesiącem poświęconym Mitrze był październik, czyli okres równonocy jesiennej. Mitrę przedstawiano jako wojownika w pełnym uzbrojeniu na zaprzęgniętym w białe konie rydwanie. Śpiewają o nim hymny Rygwedy czyli najstarszych zabytków literackich tego regionu .

Od początku naszej ery kult Mitry rozpowszechnił się także w cesarstwie rzymskim, gdzie przedstawiano go jako zabójcę byka. Kult Mitry był  więc bardzo popularny już nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale też, jak wspomniałam, w Rzymie.

Gdy nadeszło chrześcijaństwo i stało się  w Rzymie religią państwową, by osłabić kult Mitry , przyjęto iż 25 grudnia- dzień jego narodzin będzie dniem narodzin Jezusa. Święto Bożego Narodzenia ludność chętnie zaakceptowała, gdyż jednocześnie było wariantem pogańskiego święta Ajona- czyli święta przesunięcia Słońca. Ten pogański obrządek odprawiano w podziemnym adytonie w nocy z 24 / 25 grudnia . O północy ruszała procesja z miejsca kultu a dziewica zwana Dea Caelestis ( Tanit)  niosła statuetkę dziecka jako symbol urodzonego Boga- Słońca.

Uczeni nadal dyskutują nad dniem narodzin Chrystusa oraz powodem umieszczenia tej daty w kalendarzu liturgicznym w dniu 25 grudnia, Wg. dostępnych źródeł święto to wprowadzono w najpierw w Rzymie  pod koniec III wieku n.e . ….

Nie będę rozwijała dalej tego tematu, gdyż chcemy wierzyć, że jest tak jak nas nauczono w czasie lekcji religii….jednak bardzo ciekawe jest wpisywanie naszego kościoła w pradawne  tradycje….

Pozostając z tymi myślami, cieszę się, pewnie jako i Wy, że już po Wigilii i jest Pierwszy Dzień Bożego Narodzenia….a gdzieś tam już  bieży do nas Nowy Roczek….i będzie kolejna Sylwestrowa radość…..

I tak sobie żyjemy od Świąt do Świąt, rok podzielony takimi datami i fajnie, że nie zauważamy jak mija nasze życie…..

A jeśli kto pamięta, niech choć na chwilę zapomni, bo jest z nami Wiara, Nadzieja i Miłość- córki św. Zofii  🙂

 

 

 

Przerywnik świąteczny…

Przerywnik świąteczny

Dziś nadeszła pora, od nas niezależna,  na zajęcie się tematem Bożego Narodzenia.

Już jutro Wigilia…..u nas przetrwała piękna tradycja, którą przenieśli  ze swoich rodzin moi Rodzice. Otóż  przed indywidualnym dzieleniem się opłatkiem i zasiadaniem do stołu trzeba zebrać się w kręgu. Już nawet nasze Wnuki wiedzą jaki jest scenariusz i grzecznie się ustawiają , choć dość nerwowo zerkają na stertę prezentów pod choinką. Ale cóż, jest rytuał , porządek i trzeba się dostosować. Gdy tak stoimy w RODZINNYM KRĘGU  Najstarszy Rodu zabiera głos. Prosi o ciche wspomnienie NASZYCH ZMARŁYCH – każdy sam z NIMI rozmawia w duchu- z kim chce i jak chce. Po  tej chwili milczenia odmawiamy Ojcze Nasz- a potem jest krótki przekaz myśli. Przedtem przemawiał mój Tato, a teraz Mirek. Gdy przybywa nowy Członek Rodziny po raz pierwszy obecny na Wigilii, jest witany specjalnie . Potem Mirek składa życzenia by wszyscy- cała RODZINA- by WSZYSCY ,  się kochali, pomagali wzajemnie i byli w stałym kontakcie. Na koniec jest  słowo o pokoju na świecie i o  wszystkich którzy cierpią ….

I Wam Kochani , którzy tu zajrzycie i tym którzy tu nie zajrzycie 

składam

ŻYCZENIA SPOKOJU, RADOŚCI DUCHA A PRZEDE WSZYSTKIM ZDROWIA!!!

Czas na życzenia…

 

 

PC250073.JPG

 

 

I czas Wigilii nadchodzi. Za oknem bardziej wiosennie niż zimowo. Katary z Inowrocławia przywieźliśmy, ale to nic. Widać już nie powinno się wyjeżdżać o tej porze roku i w duże zgrupowania ludzi. Ale to tylko margines….

Dzień wstał, obok drzwi wejściowych do naszego domku kula zakupiona na Kujawach światłami błyska. Przypomina tamte ziemie, gdzie goni Mama się urodziła a Ona spędzała wakacyjny czas w Szymborzu. Bliskie są mi te Kujawy….

Ale to margines. Jak co roku zbierze się o 15 rodzinka. Oto ona na zdjęciu  grupowym z 2009 roku , kiedy to jeszcze dwojga wnucząt nie było na świecie, a Leza nie myślała o tym, że zostanie mamą żywiołowego Pola. Przesyt dań świątecznych spowodował przymus wyłożenia się na naszym legowisku. Fajne to zdjęcie….błogostan…

Barszcz już ugotowany. I kompot z suszonych owoców i mak zmielony trzykrotnie spoczywa w wazie razem z bakaliami. Ryby i sałatki przybędą z dziećmi. … Niedługo przyjdą starsze wnuki i będą choinkę stroiły. Na razie zdjęcie zeszłoroczne tu wrzucam z życzeniami dla Wszystkich którzy tu zajrzą. Niezależnie od poglądów politycznych, sympatii czy antypatii dziś jednoczmy się. Może stanie się cud zrozumienia Innego , porozumienia, może stanie się cud….

ŻYCZĘ WAM KOCHANI ZDROWIA MIŁOŚCI, DZIECIĘCEJ, RADOŚCI I DZIECIĘCYCH ZACHWYTÓW POMIMO TEGO, ŻE JUŻ DOJRZAŁOŚĆ PRZYSZŁA. A PRZEDE WSZYSTKIM SZCZĘŚCIA, BO MOŻNA MIEĆ WSZYSTKO I STRACIĆ PRZY BRAKU SZCZĘŚCIA….

SPOKOJU I SAMYCH DOBRYCH DNI W NADCHODZĄCYM NOWYM 2016 ROKU…

 

cyganie.JPG

Michałowice, 2009, zdjęcie robił Mirek, więc go tu nie ma. No i dwojga najmłodszych wnucząt bo jeszcze się nie urodziły. Nieodłączna Leza nie wie, że będzie mamą…..

Poranne rozmyślania w drugim dniu Świąt Bożego Narodzenia…

Święta, święta i właściwie po świętach. Już drugi dzień od Bożego Narodzenia się rozpoczyna. Było jak zwykle ciepło i rodzinnie. Nieco zamieszania w naszym pustym już domu. Dzieciaki przybyły, jedzenie przyniosły, potem posprzątały i wyfrunęły do swojego życia. Kolędy były śpiewane i grane na pianinie przez babcię. Niestety jak na razie żadne z wnucząt nie wykazuje zainteresowania nauką gry na instrumentach. Wprawdzie kiedyś Julka ładnie na gitarze brzdąkała, malowniczo siadając na wysokim stołku, ale minęło. Mam wprawdzie nadzieję, że muzykowanie do niej wróci, tak jak do mnie wróciło po 40 latach. A pozostała czwórka wnucząt jeszcze wykluwa się z jajka nieomal, wypierza. I zobaczymy jak z nimi będzie. Wprawdzie z Majcią i Mikołajem rodzice chodzą do filharmonii na poranki muzyczne dla dzieci, które nadal prowadzi chyba nieśmiertelna ciocia Jadzia. Przecież i my bywaliśmy z małymi naszymi dziećmi na koncertach przez nią prowadzonych.

Tak więc wstaje dzień i niebo zaczyna grać kolorami, więc łapię aparat i zdjęcia jeszcze ciepłe tutaj wrzucam. Refleksyjny to poranek, bo najpierw leniwy, przejedzony wszak, a potem stopniowo myślenie „pod sufitem” się rozwija  o tym, że czas mija, jeden odchodzi a drugi przychodzi. A my jesteśmy, trwamy. Jak długo jeszcze ? Ale w tym miejscu muszę przerwać, bo dalsze rozwijanie tematu prowadzi na smętne tory. Więc przerywam, nie myślmy o tym co będzie, co los przyniesie. Cieszmy się każdym dniem który wstaje, chwilą ulotną daną nam na własność i myślmy pozytywnie. Podobno takie myślenie przynosi samo dobro.

Jestem z Wami Wszystkimi, Kochani – bierzemy się za ręce i tworzymy łańcuch bliskich sobie serc. Jesteśmy razem- czy też to czujecie?

 

 

Widok0.JPG

 

 

widok00.JPG

 

 

widok2.JPG

 

Właśnie wstaje dzień, drugi dzień od Bożego Narodzenia. Zapraszam do naszego domku, gdzie choinka czeka i otwarte serca dla Was, Kochani ….

Boże Narodzenie.

 

choinka o.JPG

 

 

 

Nadchodzą Święta Bożego Narodzenia, od wieków nieodmiennie piękne, czarodziejskie i radosne.

Może zanurzając się ich magii zapomnimy o  codziennych troskach, cierpieniu, czasem bezsensownej krzątaninie  i wrócimy do dzieciństwa….A przyjdzie wtedy sen w ramionach Matki, już nieobecnej może, ale zawsze czuwającej nad swoim dzieckiem…. Tę nadzieję i życzenia przesyłam Wszystkim Bliskim i Dalekim….