Losy moich Rodziców. Zenon, mój brat.

 

Mój najstarszy brat- Zenon. Zdjęcie z rodzinnego albumu, opisane ręką Taty.

 

 

W maju 1934 roku przyszedł na świat ich pierwszy syn.

Poród trwał kilka dni.

Dziecko urodziło się sine, ale wkrótce żwawo krzyczało.

Było silne, duże i barczyste.

Nadano mu na imię Zenon.

Ojciec przyjechał, obejrzał syna, nawet się wzruszył i wrócił do Wilna, do pracy.

Chłopak rósł .

Kilkuletni brzdąc wychodził do pobliskiego lasu i wracał przynosząc opowieści o wspaniałej leśnej ciszy i urodzie roślin.

Mama widziała, że chłopiec ma talent, umie obserwować świat i dostrzegać jego piękno.

Ale w cichości się niepokoiła nadwrażliwością syna i swoistego rodzaju egzaltacją.

Był bardzo grzecznym dzieckiem, posłusznym , zaprzyjaźnionym z ludźmi.

Wyobrażała sobie kim zostanie w przyszłości.

Tym dotkliwiej przyjmowała wszystkie późniejsze kłopoty i porażki życiowe swojego pierworodnego.

Wyrastałam w takiej atmosferze, wiedziałam, że to dziecko jest dla niej wszystkim.

Mając trzy lata  mówiłam, nieco zrezygnowana,  że ja jestem tatusia a Mama ma Zenona.

 

Śladami mojego Taty. Charakter mego Taty.

 

W pierwszym rzędzie od lewej Jania, córka brata ojca- Witolda, mój Tato i obok jego matkaBabcia Staśka. Nad Babcią żona Witolda.

 

Tato

Wacław był czwartym dzieckiem Stanisławy z domu Rodziewicz i Tomasza Łukaszewicza. Niebawem urodził się jeszcze jeden chłopiec- Antoś. Różnica wieku pomiędzy rodzeństwem nie była duża. I pewnie dlatego Tato nie demonstrował zachowań egoistycznych, nie lubił dominować.

Ale pod pozorami łagodności, uległości i miękkości  ukrywał duże ambicje .

Posiadał cechę , którą mozna najkrócej określić- siła spokoju.

Zresztą pewnie dzięki tym cechom charakteru nie miał wrogów, bo sprawiał wrażenie osoby łatwo poddającej się.

A tak naprawdę , to dziergał własny  życiorys wg swojego scenariusza- spokojnie i konsekwentnie.