W swoim rejonie miałam też bardzo sympatyczną i niezwykłą rodzinę .
Zwracała powszechną uwagę wyraźna ułomność pani domu skontrastowana z anielską urodą jej twarzy .
Czasami spotykałam bardzo przystojnego ojciec tej rodziny, gdy zdążał z siatą pełną zakupów do niewielkiego bloczku, gdzie mieszkali.
Pani G. jak napisałam, miała twarz anioła i pomimo znacznej wrodzonej wady kręgosłupa, urodziła 4 dorodnych dzieci.
Tworzyli piękne duchowo stadło. Opiekowali się sobą nawzajem, byli pogodni i uczynni w stosunku do innych.
Ich dzieci były fajne, ładne , uczyły się dobrze i niektórych spotykałam po latach, gdy już założyli swoje rodziny.
Od nich się dowiedziałam, że pani G. już dawno nie żyje, namęczyła się biedaczka, bo miała zniekształconą klatkę piersiową i związaną z tym mniejszą objętość płuc ze skutkami w postaci zaburzeń budowy i pracy serca. Już w czasie naszej znajomości , gdy miała około 40 lat , uskarżała się na uporczywy kaszel, nawracające infekcje oskrzelowo- płucne, męczyła się łatwo. Mimo tego była uśmiechnięta i aktywna zawodowo….
Byli to może zwykli a może niezwykli, dobrzy i mili ludzie, którzy pozostali w mojej pamięci . Nie muszę zamykać oczu, by ich dokładnie widzieć….
