Kutno, ach Kutno ( 2 )

Oto kolejny list od Oli, bo na raty opisuje swoje wrażenia z podróży, ujmując je w zgrabne opowieści.  Ucieszyła się, że wrzuciłam tu jej poprzedni- oznajmiając z radością – niech ludziska poznają to miasto a mój mail niech żyje swoim życiem….

Oto przecudny Hotel- Dworek, nieomal w centrum Kutna, przeniesiony przed dwoma wiekami z miejscowości pod miastem.

Zdjęcie trochę źle ustawione, bo Dworek nieco przechylony, ale należy go oglądać pochylając głowę w prawo 🙂

Kochana Zośku!

Kontynuuję moją opowieść o pobycie w Kutnie. O okolicznościach i przyczynach dlaczego tam się znaleźliśmy, pisałam w poprzednim e-liście.

Tak więc gdy po wymoczeniu gnatów w Inowrocławskiej solance-  Jacek postanowił tam zawitać, zgodziłam się od razu- nie dlatego, że jestem spolegliwa- zresztą mnie znasz, ale coś nagle we mnie drgnęło- może to już niewidzialne kutnowskie prądy zadziałały tak silnie ?

Głupotki piszę, wybacz.

Od razu więc  zabrałam się za poszukiwanie miejsca na nocleg.

Nocleg zabrzmiało byle jak- bo nocleg okazał się wydarzeniem epokowym, bo nie był zwykły nocleg hotelowy, ale przebywanie w zaczarowanym XIX wiecznym świecie . Jak wiesz, bardzo lubię wybierać Hotele, nawet gdy w końcu do nich nie dotrę, kocham planowanie i wybieranie . Spośród różnych proponowanych przez booking.- tak tak Zośku- potrafię się posługiwać tą aplikacją ( czy jak to nazwać) …wybrałam Hotel, który  nazywa się Dworek- po prostu Dworek. Cudnie to zabrzmiało- zwyczajnie, nie pompatycznie czy obco- zapachniało starą Polską !

Jacek od razu „ kupił” mój pomysł. Zresztą przez tyle lat wspólnych już wie, że jak coś wybiorę to jest najciekawsze ,  najlepsze, bo mam do tego nosa . Zabukowałam więc tam pobyt i ruszyliśmy w dalszą drogę .

Więc mijając wspomniany  już Park Traugutta, nasz pojazd z gracją niebywale lekką jak na wiekowy samochód wspiął się dzielnie jeszcze wyżej, mijając osiedle Staszica z czteropiętrowymi pudełkami ( jak dobrze, że nie bardzo wysokimi blokowiskami jakich w innych miastach wiele ) i tuż za zielenią i ogrodzeniem  Jacek  wypatrzył nasz Dworek. Och dlaczego nie ja, a uważam siebie z osobę nadzwyczaj bystrą- jak widać niesłusznie J , no niestety to  Jacek  zauważył i zawołał ooo Dworek ( czym dostałam po nosie)  prostując się nad kierownicą- wiesz jak on jeździ- z powodu swojego krótkiego widzenia albo długości ciała, składa się jak scyzoryk , kolana ma na wysokości uszu a głowę tuż nad kierownicą- wi w tej oto pozycji  wypatrzył prawdziwy, najprawdziwszy Dworek. Otwarta brama na oścież zapraszała , klomb okrągły z podjazdem kolistym witał a  Dworek nieco senny drzemał w tle – wszystko to sprawiło, że poczułam się jakbym wjeżdżała nie naszą wysłużoną Skodą, z Jackiem złożonym jak scyzoryk  a karetą zaprzęgniętą w dwa kare konie ze stangretem w liberii na koźle ….cdn.

Jak zwykle pozdrawiamy Was i planujemy nową wycieczkę po Polsce- może wybierzemy się razem ?

Ola i Jacek