Oto kolejny list od Oli, bo na raty opisuje swoje wrażenia z podróży, ujmując je w zgrabne opowieści. Ucieszyła się, że wrzuciłam tu jej poprzedni- oznajmiając z radością – niech ludziska poznają to miasto a mój mail niech żyje swoim życiem….
Oto przecudny Hotel- Dworek, nieomal w centrum Kutna, przeniesiony przed dwoma wiekami z miejscowości pod miastem.
Zdjęcie trochę źle ustawione, bo Dworek nieco przechylony, ale należy go oglądać pochylając głowę w prawo 🙂
Kochana Zośku!
Kontynuuję moją opowieść o pobycie w Kutnie. O okolicznościach i przyczynach dlaczego tam się znaleźliśmy, pisałam w poprzednim e-liście.
Tak więc gdy po wymoczeniu gnatów w Inowrocławskiej solance- Jacek postanowił tam zawitać, zgodziłam się od razu- nie dlatego, że jestem spolegliwa- zresztą mnie znasz, ale coś nagle we mnie drgnęło- może to już niewidzialne kutnowskie prądy zadziałały tak silnie ?
Głupotki piszę, wybacz.
Od razu więc zabrałam się za poszukiwanie miejsca na nocleg.
Nocleg zabrzmiało byle jak- bo nocleg okazał się wydarzeniem epokowym, bo nie był zwykły nocleg hotelowy, ale przebywanie w zaczarowanym XIX wiecznym świecie . Jak wiesz, bardzo lubię wybierać Hotele, nawet gdy w końcu do nich nie dotrę, kocham planowanie i wybieranie . Spośród różnych proponowanych przez booking.- tak tak Zośku- potrafię się posługiwać tą aplikacją ( czy jak to nazwać) …wybrałam Hotel, który nazywa się Dworek- po prostu Dworek. Cudnie to zabrzmiało- zwyczajnie, nie pompatycznie czy obco- zapachniało starą Polską !
Jacek od razu „ kupił” mój pomysł. Zresztą przez tyle lat wspólnych już wie, że jak coś wybiorę to jest najciekawsze , najlepsze, bo mam do tego nosa . Zabukowałam więc tam pobyt i ruszyliśmy w dalszą drogę .
Więc mijając wspomniany już Park Traugutta, nasz pojazd z gracją niebywale lekką jak na wiekowy samochód wspiął się dzielnie jeszcze wyżej, mijając osiedle Staszica z czteropiętrowymi pudełkami ( jak dobrze, że nie bardzo wysokimi blokowiskami jakich w innych miastach wiele ) i tuż za zielenią i ogrodzeniem Jacek wypatrzył nasz Dworek. Och dlaczego nie ja, a uważam siebie z osobę nadzwyczaj bystrą- jak widać niesłusznie J , no niestety to Jacek zauważył i zawołał ooo Dworek ( czym dostałam po nosie) prostując się nad kierownicą- wiesz jak on jeździ- z powodu swojego krótkiego widzenia albo długości ciała, składa się jak scyzoryk , kolana ma na wysokości uszu a głowę tuż nad kierownicą- wi w tej oto pozycji wypatrzył prawdziwy, najprawdziwszy Dworek. Otwarta brama na oścież zapraszała , klomb okrągły z podjazdem kolistym witał a Dworek nieco senny drzemał w tle – wszystko to sprawiło, że poczułam się jakbym wjeżdżała nie naszą wysłużoną Skodą, z Jackiem złożonym jak scyzoryk a karetą zaprzęgniętą w dwa kare konie ze stangretem w liberii na koźle ….cdn.
Jak zwykle pozdrawiamy Was i planujemy nową wycieczkę po Polsce- może wybierzemy się razem ?
Ola i Jacek

