Życzenia i…..zadziwienie :)

Kochani

Dość długo nic nie „wrzucałam” do blogu, ale widzę, że codziennie ktoś poczytuje. Aktualnie jestem mocno zajęta  pisaniem rozdziału  o  duszy zwierząt, do monografii pt. Eksperymenty na zwierzętach- egoizm, koszt postępu czy przejaw okrucieństwa.

A oto dziś  temat sam wpadł mi do głowy. Toż to Imieniny naszej Najmłodszej – dr psychologii, Mamusi dwóch Wspaniałych Synów Wiktora l.12 i Patryka l. 8, Żony równie Wspaniałego Chłopaka….

I otwieram Wielką Księgę Imion z niejakim zaciekawieniem, cóż takiego piszą o imieniu Paulina?

To zupełnie nieprawdopodobne, jak wiele pasuje do naszej Córeczki- zadziwienie wielkie skąd też ludzie wiedzieli jakim będzie Człowiekiem ? Pewnie po prostu przez tysiąclecia pilnie obserwowali ludzi o danym imieniu. I nieustanne pytanie bez odpowiedzi- czy dając dziecku imię w jakiś sposób stawiamy pieczęć na jego charakterze? Kto wie, może kiedyś zostanie to odkryte- tyle wokół się dzieje, to co nieogarnięte rozumem jest wyjaśniane…..A może to tylko Wielka Tajemna Magia i taką pozostanie?……

Ukochana nasza Córeczko w Dniu Imienin składamy Ci Życzenia byś była zawsze SZCZĘŚLIWA….Twoi dumni z Ciebie rodzice….

 A teraz poczytajmy razem- cytuję wszystko to, co napisano w Wielkiej Księdze Imion :

Znaczenie imienia Paulina

Paulina to nerwowa choleryczka, bardzo pobudliwa. Brakuje jej konsekwencji w działaniu i łatwo traci zimną krew. Jest wyniosła, często sprawia wrażenie osoby w pretensjach. Winą za poniesione porażki obarcza innych, wobec siebie pozostaje wolna od podejrzeń, ponieważ zawyża własną wartość. Zazwyczaj jednak nie pozwala sobie na roztargnienie i popełnianie pomyłek. Często podkreśla wobec innym swoją wyższość i inteligencję. Wydaje się być dumną i pogardliwą, ale w rzeczywistości jest tylko niespokojna i niepewna przyszłości. Ma wyraźną skłonność do odnoszenia wszystkiego do siebie i jest subiektywna. Bardzo łatwo ją przez to zranić. Paulina ma dość trudny charakter, ale jest pełna życia.

Pochodzenie imienia Paulina

Imię Paulina jest żeńską formą łacińskiego imienia Paulus, inaczej osoby do Paulusa przynależnej.

Rodzina i miłość

Kobieta o tym imieniu to nieustanna gra pozorów. Raz bywa dumna i wyniosła, następnie niespokojna czy wręcz znerwicowana. Jest to typowa cicha woda. Nie jest łatwą z nią żyć, ponieważ ma skłonności do panowania nad otoczeniem. Od najmłodszych lat podporządkowuje sobie bliskich, tworząc z nich niemal niewolników swej woli. Często marzy o księciu z bajki, dlatego długo nie może znaleźć idealnego partnera. Jej mąż powinien być niezwykle wyrozumiały i czujny, aby na czas docenić działania Pauliny i chwalić jej inteligencję. Istnieją zasady, dzięki którym życie z nią nie jest aż tak trudne. Z natury jest to kobieta o silnie rozwiniętym instynkcie rodzinnym i opiekuńczym.

Życie towarzyskie

Paulina lubi otaczać się ludźmi – często łącząc życie towarzyskie z pracą. Jest energiczna i pełna radości życia, posiada jednak trudny charakter. Wielu zraża do siebie maską obojętności i pogardy – wyraźnie podkreśla swoją wyższość i inteligencję, innych uważając nieraz za kretynów. Jest egoistyczna, bardzo subiektywna i agresywna. Należy jednak pamiętać, iż to pozory. Posiada bowiem naturę refleksyjną i lubi zagłębiać się w swoich sprawach. Tak naprawdę to dobra z niej kumpela, ale bardzo łatwo ją zranić, ponieważ wszystko odnosi do siebie.

Praca i kariera zawodowa

Brakuje jej konsekwencji w działaniu, ale może osiągnąć wymarzony sukces. Aby go odnieść, powinna się przyłożyć do nauki, ponieważ predyspozycje umysłowe już posiada. Jest zdolna i inteligenta, ale mało wytrwała – zdarza jej się nie kończyć rozpoczętych spraw i często wycofywać się z miną obrażonej damy. Winą za odniesione porażki obarcza innych, wobec siebie jest wolna od podejrzeń, ponieważ zawyża swoją wartość. Mimo to jest dobrym pracownikiem. Do celu zmierza małymi, ale przemyślanymi krokami. Zazwyczaj nie pozwala sobie na roztargnienie i popełnianie pomyłek.

Predyspozycje zawodowe

Paulina łatwo zrobi karierę naukowca. Oprócz tego może sprawdzić się jako badacz, nauczycielka lub bibliotekarka.

Patroni Pauliny

Św. Paulina – z pochodzenia Greczynka, mieszkanka Rzymu. Zakatowana przez Rzymian wraz z całą rodziną.

https://www.ksiegaimion.com/paulina

[dostęp 02.12.2020]

Imieninowe kochanie…

 

StefaDzieckoSiostra.JPG

Stefka, moja Mama. Jedyne zdjęcie z Jej dzieciństwa jakie posiadamy….Już jest starsza, niż opisywana poniżej….

 

 

 

Dzisiaj są Imieniny mojej Mamy.

Stefanii, Stefki, jak mówiono tu, w Godziszce.

Od rana jestem z Nią, rozmyślam, czuję obecność, pomimo tego, że przebywa od 2000 roku w tym Drugim  Lepszym Świecie…

     I wracam do dawno zapisanych tu Opowieści mojej Matki. Ale po 6 chyba latach można przypomnieć jak było wtedy, gdy ledwie XX wiek się zaczął…..

      I znowu tu jestem, w Beskidzie Śląskim, jak przed ponad 60 laty. I stale młoda jak kiedyś, może tylko z bledszym zachwytem , staję  na zboczu Skrzycznego. Jednak widok jest tak piękny, „że umarłego by ruszył” a cóż dopiero mój Zachwyt. Czuję jak we mnie rośnie ten Zachwyt , dojrzewa, kraśnieje i już jest, taki jak kiedyś….

     Widok na wielką Kotlinę Żywiecką jest rozległy. Zda się , że to Pan Bóg  zabawia się układaniem makiety i pokazywaniem jej tym, którzy chcą patrzeć…Nawet miejscowi mówią, że tu jest pięknie, a cóż dopiero my, wakacyjni przybysze …

Krajobraz zamyka daleki  Beskid  Mały i Żywiecki z Babią Górą w tle  i dwugarbną   Romanką z przytulonym , wychylającym się  zza niej figlarnie,  Pilskiem…

Kotlina ma nierówne dno, pofałdowane a na grzbiecikach  wzniesień Najwyższy poukładał domki by z dalekiej perspektywy naszej chałupki wyglądały jak paciorki nanizane na sznureczkach dróg i strumyków .

       Nieomal u moich stóp jest miejsce gdzie urodziła się moja Matka. To duża wieś, Godziszką zwana. Smukła wieża kościoła zaznacza ten rejon, gdzie kiedyś  stary drewniany sczerniały przysadzisty dom moich góralskich dziadków przysiadł zmęczony przy drodze biegnącej dalej w dół, aż do Łodygowic. Jeszcze pamiętam tą rodzinną chatę,  wejście i mroczne wnętrza z pięknymi świętymi obrazami zawieszonymi skośnie pod sufitem ….Już oczywiście nie ma tej chałupy, tylko przetrwała w opowieściach Mamy i mojej pamięci.

I przychodzą Jej opowieści o młodości  górskiej i obrazy….

    W 1907 roku w rodzinie Jakubców przychodzi na świat kolejna dziewczynka.  Ma duże  intensywnie błękitne  oczy , w których do Jej ostatniego dnia niespodziewanie rozjarza się  radość i  ciekawość wszystkiego co dookoła .

Gdy już rozgląda się po świecie, ma trzy a może cztery lata,  myśli, że jest niekochana. Rodzice są zapracowani, oschli, bez słów o miłości, bez przytuleń i miłych gestów. Twardzi górale wieśniacy.

 A w domu  „dziecków” stale przybywa, ona jest najstarsza u drugiej żony Dziadka Michała- Marianny. Z pierwszej żony  pozostało jeno wspomnienie, grób i pięć córek. Same dziewczyny w domu, stałe oczekiwanie na syna.

Tak, mała Stefka ma powody, by uważać, że nie jest kochana…

Lubi tedy  przesiadywać  samotnie na wysokim progu tego  przysadzistego, drewnianego i sczerniałego dotykiem lat domu i obserwować świat . Bywa, że ktoś przechodzi, że krowy przejdą na łąkę albo wóz drabiniasty zaskrzypi…

     Ale czasami pylistą drogą  przejeżdża powóz z parą dorodnych koni , a w nim  wytwornie ubrana  kobieta. Dziewczynka siedzi nieruchomo wstrzymując oddech z zachwytu. Ta chwila jak mgnienie oka mija, bo powóz już znika w tumanie kurzu i wszystko wydaje się snem.

I wreszcie przychodzi jeden taki dzień, niezwykły.

Bo powóz nie pędzi dalej drogą do Łodygowic, mijając obojętnie zabudowania i górali krzątających się obok domów czy na polu , ale zatrzymuje się przed starą chałupą gdzie na wysokim progu siedzi mała niebieskooka zachwycona dziewczynka . Z powozu wysiada ta wytworna, pachnąca kobieta , kobieta jak z bajki. Chociaż nie jestem pewna, czy Stefka znała jakieś bajki, czy zapracowana matka miała czas na gawędy i rozmowę z dziećmi. Tego nie wiemy i już się nie dowiemy. Więc wszystko jest jak w bajce, którą może kiedyś opowiedziała babcia a może jednak  mama….

Tak więc ta wytworna pani podchodzi do dziecka i  pyta o ojca.

Ojciec jest, dziecko potakuje nieśmiało. Pani wchodzi do izby . Musi schylić głowę, bo próg jest wysoki a odrzwia maleńkie, by ciepło nie uciekało zimą.

Dziewczynka nasłuchuje z ciekawością o czym to rozmawiają dorośli w chałupie…i słyszy, przemiły głos eleganckiej  pani :  na to dziecko już dawno zwróciłam uwagę. Nie mamy swoich, zabierzemy ją do dworu, będzie miała wszystko, jak w raju, adoptujemy i wychowamy jak zechce ojciec..

Dziewczynka wstrzymuje oddech.

Ma  może 3, może 4 lata,  ale rozumie, że teraz ważą się jej losy.

Tak, na pewno ojciec ją odda, bo nikt tu jej nie kocha, jest dziewczyną, a nie wymarzonym synem, w dodatku już kolejne pędraki pełzają po izbie.

Jak boli to małe serce, buzia w podkówkę i łzy zalewają oczy …i rodzi się  pamięć o tym dniu , która trwa do końca życia, do zniedołężnienia ponad 90 letniego …

I gdy rozpacz dziecka sięga dna, nagle słyszy słowa ojca:

– ja nie mam „dziecek”  na rozdawanie.

          Od tej pory już  wie , że jednak jest kochana….

 

Dzisiaj Twoje Mamo Imieniny, obserwuj nas z chmurnej przestrzeni, kochamy Ciebie i zawsze będziemy pamiętali, dopóki żyjemy…..

Bądź wreszcie szczęśliwa w tym Drugim Lepszym Świecie, bo ten Ciebie nie oszczędzał…Bądź Mamo…..