O Kazimierzu Kummerze z ” Mojego alfabetu…” Zenona Łukaszewicza.

Kazimierz Kummer

 

PRZERWANY LOT ( 2 )

 

Nie doczekał swojej pierwszej książki- niewielkiej powieści wydanej w tym samym roku przez Wydawnictwo Morskie w Gdyni a zatytułowanej „ Klatka”. Jest to utwór dziwny, osnuty na kanwie owych historycznych wydarzeń bydgoskich, zaś bohaterem jest Polak, który nie wystrzelił ani jednego pocisku w stronę Niemców, ale po uwięzieniu zostaje ulokowany w klatce i wożony na NSDAP- owskie mityngi jako ten, który mordował niemieckie kobiety i dzieci. A prasa berlińska publikowała fotografie tego „ krwiożerczego” Polaka. Okazał się świetnym do siania nienawiści do Polaków, dobrze został wykorzystany w goebbelsowskiej propagandzie.

     Powieść została napisana w konwencji realistycznej, ale poza tym ma elementy gorzkiej groteski, szyderczej zadumy nad powikłaniami ludzkiego losu. O niej to napisał Andrzej Kijowski, iż jest to „ dobra, ciekawa, oryginalna powieść. Opis wydarzeń z dnia 3 września jest pełen dramatyzmu, jest autentyczny, jest taki, iż angażuje człowieka uczuciowo.(….). Kummer jest naprawdę utalentowanym pisarzem. Jego pisarstwo zapowiada się dziwacznie, ponuro, przypomina trochę Celine,a : tak właśnie realistyczny opis wymarszu na wojnę w „ podróży do kresu nocy” przerodził się w senną fantasmagorię czy też obłęd bohatera, Naturalnie Kummer jest „ niewinniejszy” , nie idzie aż do „ kresu nocy”, jego parabola nie odnosi się do istnienia, lecz obejmuje tylko szczególną jego rewelację- wojnę, okupację. Jest dość wąska, lecz przez to bardzo konkretna i mimo wszystko nie traci kontaktu z historycznym kontekstem, który był jej punktem wyjścia”.

     Po kilku latach Michał Misiorny zebrał opowiadania Kazimierza Kummera i wydano je w osobnym tomie. Poprzedził je swoją przedmową, nawiązując do studenckich lat autora i podatności wpływom „ chuligańskim”, przez co przeżył dramatyczne wydarzenia.

Nie jest tajemnicą, że część przynajmniej owych „ chuligańskich” wpływów leży po stronie mojej skromnej osoby. To przecież ja się z nim przyjaźniłem a moje przekonania, którym się nieraz poddawał Kazik, nie były zbyt przychylnie oceniane, zwłaszcza przez ówczesny

 „ beton” stalinowski….

    I tak oto każdego lata wspominam przyjaciela, którego unicestwiła brawura wakacyjna i przerwała tak obiecująco zapowiadający się twórczy literacko lot. A miał zaledwie 28 lat.

 

O Kazimierzu Kummerze z ” Mojego alfabetu…” Zenona Łukaszewicza.

” Mój alfabet czyli pstryczki i potyczki” Zenona, został wydany w 1993 roku nakładem Związku Twórczego Pisarzy Polskich. Tomik ten znajduje się w Polskiej Bibliografii Literackiej Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie. A tak pisze Zenon o swoim przyjacielu z lat studenckich……Teksty Brata będę załączała w całości, jedynie podzielone na części.

 

KummerZdjęcie.jpeg

 

Kazimierz Kummer. Zdjęcie z Wikipedii.

 

 

<< Kazimierz Kummer

 

PRZERWANY LOT ( 1 )

  

   To już minęło ponad trzydzieści lat od jego tragicznej śmierci, a ja każdego lata przywołuję w pamięci obraz przyjaciela lat młodości. Poznaliśmy się i zaprzyjaźnili w 1951 roku, obaj rozpoczynając studia polonistyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Kazimierz Kummer przyjechał z Chojnic, wychowany w ZMP- owskim drylu, ja- z Gorzowa, już po publikacjach w „ Tygodniku Katolickim”, redagowanym przez niezapomnianego księdza Kazimierza Łabińskiego. Sporo więc nas dzieliło, ale łączyła wspólnota pokoleniowa i żywe zainteresowania literackie. Wynajmowaliśmy też pokoje w tej samej dzielnicy Poznania. I tak początkowa znajomość szybko przekształciła się w przyjaźń : wspólne przygotowywanie się do kolokwiów i egzaminów, wspólne wędrówki po kawiarniach i „ podrywanie” co ładniejszych dziewcząt. I gorące, młodzieńcze dyskusje o literaturze, coraz bardziej krytyczne wobec obowiązującego kanonu socrealistycznego. I tak stopniowo Kazik pozbywał się złudzeń, wszczepionych mu przez działaczy ZMP, stawał się coraz bardziej nieufny wobec wszelkich modnych wówczas wartości. Równolegle ze studiami zaczął pisać zgrabne, realistyczne opowiadania, które gdzieś tak po roku udawało mu się wydrukować w jakimś poznańskim piśmie. Jako Pomorzanin był też szczególnie zainteresowany tzw. krwawą niedzielą w Bydgoszczy, czyli wydarzeniami z 3 września 1939 roku, gdy to w wyniku niemieckiej prowokacji doszło w tym miejscu do zabójstw wielu Polaków. Jest to zresztą dość dokładnie już wyjaśniony i opisany fakt historyczny.

     Będąc już na drugim roku studiów Kazik mocno czymś wzburzony podczas zebrania ZMP rzucił z gniewem legitymację organizacji, porównując jej działalność do działalności organizacji hitlerowskich. Miał na myśli zapewne łączące je spoiwo, jakim był totalitaryzm. Następnego dnia aresztowano go i w zamkniętym procesie osądzono na kilka miesięcy więzienia. Po odbyciu kary musiał dokonać publicznie samokrytyki, aby móc dalej studiować. Przycichł, zgasł jakby w sobie, ale z tym większą pasją zajął się twórczością literacką. Po ukończeniu studiów przeniósł się do Bydgoszczy, gdzie pracował w regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia, aż do tej tragicznej śmierci w upalny lipiec 1962 roku. Był na Helu, wypłynął zbyt daleko w morze….On, który potrafił godzinami pływać i nurkować w jeziorze Charzykowskim, dla którego woda była jak tlen. Oto ironia losu!….>>