” Mój alfabet czyli pstryczki i potyczki” Zenona, został wydany w 1993 roku nakładem Związku Twórczego Pisarzy Polskich. Tomik ten znajduje się w Polskiej Bibliografii Literackiej Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie. A tak pisze Zenon o swoim przyjacielu z lat studenckich……Teksty Brata będę załączała w całości, jedynie podzielone na części.

Kazimierz Kummer. Zdjęcie z Wikipedii.
<< Kazimierz Kummer
PRZERWANY LOT ( 1 )
To już minęło ponad trzydzieści lat od jego tragicznej śmierci, a ja każdego lata przywołuję w pamięci obraz przyjaciela lat młodości. Poznaliśmy się i zaprzyjaźnili w 1951 roku, obaj rozpoczynając studia polonistyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Kazimierz Kummer przyjechał z Chojnic, wychowany w ZMP- owskim drylu, ja- z Gorzowa, już po publikacjach w „ Tygodniku Katolickim”, redagowanym przez niezapomnianego księdza Kazimierza Łabińskiego. Sporo więc nas dzieliło, ale łączyła wspólnota pokoleniowa i żywe zainteresowania literackie. Wynajmowaliśmy też pokoje w tej samej dzielnicy Poznania. I tak początkowa znajomość szybko przekształciła się w przyjaźń : wspólne przygotowywanie się do kolokwiów i egzaminów, wspólne wędrówki po kawiarniach i „ podrywanie” co ładniejszych dziewcząt. I gorące, młodzieńcze dyskusje o literaturze, coraz bardziej krytyczne wobec obowiązującego kanonu socrealistycznego. I tak stopniowo Kazik pozbywał się złudzeń, wszczepionych mu przez działaczy ZMP, stawał się coraz bardziej nieufny wobec wszelkich modnych wówczas wartości. Równolegle ze studiami zaczął pisać zgrabne, realistyczne opowiadania, które gdzieś tak po roku udawało mu się wydrukować w jakimś poznańskim piśmie. Jako Pomorzanin był też szczególnie zainteresowany tzw. krwawą niedzielą w Bydgoszczy, czyli wydarzeniami z 3 września 1939 roku, gdy to w wyniku niemieckiej prowokacji doszło w tym miejscu do zabójstw wielu Polaków. Jest to zresztą dość dokładnie już wyjaśniony i opisany fakt historyczny.
Będąc już na drugim roku studiów Kazik mocno czymś wzburzony podczas zebrania ZMP rzucił z gniewem legitymację organizacji, porównując jej działalność do działalności organizacji hitlerowskich. Miał na myśli zapewne łączące je spoiwo, jakim był totalitaryzm. Następnego dnia aresztowano go i w zamkniętym procesie osądzono na kilka miesięcy więzienia. Po odbyciu kary musiał dokonać publicznie samokrytyki, aby móc dalej studiować. Przycichł, zgasł jakby w sobie, ale z tym większą pasją zajął się twórczością literacką. Po ukończeniu studiów przeniósł się do Bydgoszczy, gdzie pracował w regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia, aż do tej tragicznej śmierci w upalny lipiec 1962 roku. Był na Helu, wypłynął zbyt daleko w morze….On, który potrafił godzinami pływać i nurkować w jeziorze Charzykowskim, dla którego woda była jak tlen. Oto ironia losu!….>>
