List od Stefy z zawiadomieniem o terminie ślubu i zaproszeniem na pewno dotarł we właściwym czasie do jej rodzinnej Godziszki.
Stefa upewniła się , że tak jest.
Była w kontakcie listownym ze swoją przyrodnią siostrą Agnieszką.
To ona napisała do Stefy, że w Godziszce huczało. Oczywiście oficjalnie nikt o tym nie mówił, ale szeptano po kątach.
Agnieszka wprost spytała macochę- Mariannę, która potwierdziła, że list z Rakowa dotarł.
Losy Agnieszki nie były łatwe. Zakochała się w Niemcu i wbrew woli rodziny wyszła za niego za mąż.
Z tego powodu została wyklęta przez rodziców, ale po latach powoli przełamywała rodzinne lody , zbliżała się do nich.
Potajemnie udzielała pomocy młodszemu przyrodniemu rodzeństwu i w końcu nawiązała też jakieś kontakty z ojcem i macochą.
Jednak jej Niemiec nie miał prawa wstępu do rodzinnego domu i nigdy nikt go nie poznał.
Mieszkała w Bielsku z niechcianym i wyklętym przez jej rodzinę mężem i była szczęśliwa…
W pewnym sensie jej losy trochę wzmacniały Stefę, przywracały wiarę w siłę uczuć i możliwość sterowania własnym losem.


