Losy moich Rodziców. Małżeństwo Rodziców.

I podjęli to ryzyko. Ryzyko założenia rodziny, bez konkretnych perspektyw na wspólne bycie.

I w 1932 roku odbył się ślub moich Rodziców.

A po dwóch latach urodził im się syn. Było to 14 maja 1934 roku. Nadano mu imię Zenon.

Mama z synem mieszkała w Rakowie, a Tato w Wilnie.

I tutaj włączę wspominki mojego Taty, których kiedyś wysłuchałam i oczywiście spisując włączyłam swoje elementy interpretacji tego, co słyszałam i potem widziałam obserwując dalsze życie Rodziców .

Te opowieści są fajne i dość ciekawe.

Może dla innych ludzi, nie związanych z nasza rodziną  są banalne i mało interesujące.

A ja to przeżywam inaczej, bardziej emocjonalnie .

Bo wszak jestem osobą zaangażowaną , bo jestem córką – Stefy i Wacka.

Losy moich Rodziców. Decyzja małżeństwa powoli dojrzewa.

Chyba trudna była ich miłość, zawsze osobno.

A może tym bardziej wydawała się  atrakcyjna? Nie wiem.

Wiadomo, że wkrótce zaczęli planować wspólne życie. Tylko jak ono miało wyglądać ?  Przecież byli bardzo związani ze swoim zawodem .

A ich miejsca pracy były tak bardzo odległe- dzieliły ich dziesiątki kilometrów.

W Rakowie nie było linii kolejowej, więc Tato tutaj nie miał czego  szukać.

Pewnie Mama składała jakieś podania do inspektoratu szkolnego o przeniesienie do Wilna lub jego okolic , gdzie pracował Ojciec. Ale w ogóle nie otrzymywała odpowiedzi  albo były to odpowiedzi odmowne.

Może myśleli, że jeśli zostaną  małżeństwem, wówczas i z pracą będzie łatwiej.  

I powoli dojrzewała w nich myśl, by jednak podjąć ryzyko i zawrzeć związek małżeński. Przecież tak bardzo chcieli być razem.