Zosiu
chciałaś bym pisała coś pogodnego – no to masz – coś co mnie rozbawiło niezmiernie.
Wczoraj dzwoni do mnie wnuczka zmarłej dawno koleżanki z pytaniem czy jestem w domu i czy może przyjść.
Oczywiście jestem i czekam z radością bo nie widziałyśmy się lata – Teresa ( koleżanka zmarła już kilka lat temu a jej dzieci mieszkają we Wrocławiu i przyjechały na grób rodziców.)
Przyszła Ola i przyniosła………….. zaproszenie na swój ślub.
Zdumiałam się bardzo i oczywiście zapytałam o powód. – dlaczego ja?
Ola otwiera trzymany w ręce mały portfelik, wyciąga z niego karteczkę i snuje opowieść.
Bo ciociu – mam tu pierwszy rachunek za moją pracę i pamiętam !
Zdumiona nic nie wiem.
Jej babcia Teresa była moja starszą przyjaciółką, ordynatorem noworodków. Gdy Ola przyjeżdżała do babci często się widywałyśmy – stąd zostałam jej ciocią.
Któregoś dnia miałam dyżur, Teresa jak zwykle przyszła na wizytę ( taki był u nas zwyczaj który znieśli niedawno – ordynatorzy robili wizyty również po południu oraz w dni wolne od pracy ).
Na noworodki dzieci nie wchodziły więc Ola została ze mną. By się nie nudziła poprosiłam ja o” pomoc” w wypełnianiu historii chorób – dałam czysty blankiet i Ola dzielnie pisała.
Teresy długo nie było – coś musiało się dziać więc czas upływał ciekawie.
Po „pracy” napisałam rachunek i zeszłam z Olą do Kasy gdzie jej wypłacili pieniądze ( podejrzewam że dałam kasjerce nieznacznie trochę bilonu bo oczywiście nie pamiętam tego zdarzenia)
I właśnie ten rachunek Ola trzyma w ręce bo ZAWSZE wiedziała ŻE BYŁA TO JEJ PIERWSZA WYPŁATA.
Uśmiałyśmy się serdecznie a mnie rozczuliła pamięć Oli .
Wróciły wspomnienia o Teresie, jej rodzinie, dawnych szczęśliwych czasach.
Czyli znowu człowiek nie pomyśli że głupotki coś dla innych znaczą i to na długo a nawet po latach nabierają innego wymiaru.
Zwłaszcza dzieci są wrażliwe na zachowanie dorosłych o czym my zwykle zapominamy.
Przypomniała się ta prawda.
I to wszystko dzięki Oli która zachowała te ulotna chwile !!!!!
wczoraj napisałam i nie wysłałam wiec dzisiaj uzupełnię
byłam w szpitalu – dokonałam odkrycia
nadal ordynatorzy wizyty robią w wolne dni łącznie ze świętami J
był szef noworodków i mówi : leży OBAMA ( oba jąderka ma ) reszta też w porządku
wołały mnie na kawę na położniczo – ginekologiczny a za chwilę przychodzi szefowa na wizytę
zapytałam o zwyczaje i okazuje się że starzy szefowie nie zmienili zwyczajów a na innych oddziałach gdzie są młodsi już jest inaczej – wizytę robi dyżurny
Słoneczko świeci jaśniej na duszy się robi więc życzę miłej niedzieli
Mariolko Miła !
Słoneczna Twa opowieść…..
a teraz ja pogadam. zwyczajowo, więc wiem, że mi wybaczysz 🙂
1. Napisałaś znamienne słowa , które powtórzę, bo otworzyły moje wspomnienia, ba, nawet aktualne wydarzenia
„ Czyli znowu człowiek nie pomyśli że głupotki coś dla innych znaczą i to na długo a nawet po latach nabierają innego wymiaru.
Zwłaszcza dzieci są wrażliwe na zachowanie dorosłych o czym my zwykle zapominamy.
Przypomniała się ta prawda.”
Cała Twoja mądrość życiowa i dla mnie przesłanie na każdy dzień…..
Jakże często „ rozmijamy „ się z ludźmi – i to wielokrotnie z wrogością w sercu – bo każdy myśli inaczej, inaczej interpretuje nawet to samo wydarzenie i słowa które padają – i inna jest jego reakcja. Bywa, że z tego powodu – z niezrozumienia tracimy przyjaciół, przegrywamy związki i ogólnie się smucimy, co nie jest pożądane w naszym wieku – a tym bardziej u młodych którzy dopiero budują swoje życie.
A dzieci, dzieci jak zauważyłaś potrafią pamiętać przez całe życie i dobre i złe sprawy – i to one kształtują ich charakter ale też budzą kompleksy z którymi muszą się mierzyć.
Och, ile myśli we mnie wywołałaś , Mariolko – oczywiście wszystkie przefiltrowane przez własne doświadczenia …..
2 …… i coś śmiesznego na koniec. Gdy napisałaś w messengerowej Grupie o swoim ledwie urodzonym wnuku – Błażejku – mój OBAMA – zupełnie nie zrozumiałam, choć dalej było wyjaśnienie . Nawet pomyślałam, że Mały dostał taką ksywkę J
A tymczasem to były słowa neonatologa – że ma oba jąderka w mosznie – czyli Oba – Ma 🙂
Dzięki Mariolko za Twoje poczucie humoru – lekkie jak piórko – i mądrości w tym co piszesz.
Dzięki, że jesteś !
Zdjęcia małej i dużej Mariolki są Jej własnością
a mój kwiatek dla Autorki tego Pamiętnika 🙂




