Z pamiętnika Marii J. Nowakowskiej ( 22 ). O „ głupotkach „ i pamięci.

Zosiu

chciałaś bym pisała coś pogodnego – no to masz – coś co mnie rozbawiło niezmiernie.

 Wczoraj dzwoni do mnie wnuczka zmarłej dawno koleżanki z pytaniem czy jestem w domu i czy może przyjść.

Oczywiście jestem i czekam z radością bo nie widziałyśmy się lata – Teresa ( koleżanka zmarła już kilka lat  temu a jej dzieci mieszkają we Wrocławiu i przyjechały na grób rodziców.)

Przyszła Ola i przyniosła………….. zaproszenie na swój ślub.

Zdumiałam się bardzo  i oczywiście zapytałam o powód. – dlaczego ja?

Ola  otwiera trzymany w ręce mały portfelik, wyciąga z  niego  karteczkę i snuje opowieść.

Bo ciociu  – mam tu pierwszy rachunek za moją pracę i pamiętam !

Zdumiona nic nie wiem.  

 Jej babcia Teresa była moja starszą przyjaciółką, ordynatorem noworodków. Gdy Ola przyjeżdżała do babci często się widywałyśmy –  stąd zostałam jej ciocią.

Któregoś dnia miałam dyżur, Teresa jak zwykle przyszła na wizytę ( taki był u nas zwyczaj który znieśli niedawno – ordynatorzy robili wizyty również po południu oraz  w dni wolne od pracy  ).

Na noworodki dzieci nie wchodziły więc Ola została ze mną. By się nie nudziła poprosiłam ja o” pomoc”  w wypełnianiu  historii chorób – dałam czysty blankiet   i Ola dzielnie pisała.

Teresy długo nie było – coś musiało się dziać  więc czas upływał ciekawie.

Po „pracy” napisałam rachunek i zeszłam z Olą do Kasy gdzie jej wypłacili pieniądze ( podejrzewam że dałam kasjerce nieznacznie  trochę bilonu  bo oczywiście nie pamiętam tego zdarzenia)

I właśnie ten rachunek Ola trzyma w ręce bo ZAWSZE wiedziała ŻE BYŁA TO JEJ PIERWSZA WYPŁATA.

Uśmiałyśmy się serdecznie a mnie rozczuliła pamięć Oli .

Wróciły wspomnienia o Teresie, jej rodzinie, dawnych szczęśliwych czasach.

Czyli znowu człowiek nie pomyśli że głupotki coś dla innych znaczą i to na długo a nawet po latach nabierają innego wymiaru.

Zwłaszcza dzieci są wrażliwe na zachowanie dorosłych o czym my zwykle zapominamy.

Przypomniała się ta prawda.

I to wszystko dzięki Oli która zachowała te ulotna chwile !!!!!

                                       wczoraj napisałam i nie wysłałam wiec dzisiaj uzupełnię

byłam w szpitalu – dokonałam odkrycia

nadal ordynatorzy wizyty robią w wolne dni łącznie ze świętami J

był szef noworodków i mówi : leży  OBAMA ( oba jąderka ma ) reszta też w porządku

wołały mnie na kawę na  położniczo – ginekologiczny  a za chwilę przychodzi szefowa  na wizytę

zapytałam o zwyczaje i okazuje się że starzy szefowie nie zmienili zwyczajów a na innych oddziałach gdzie są młodsi  już jest inaczej – wizytę robi dyżurny

Słoneczko świeci jaśniej na duszy się robi więc życzę miłej niedzieli

 Mariolko Miła !

Słoneczna Twa opowieść…..

a teraz ja pogadam. zwyczajowo, więc wiem, że mi wybaczysz 🙂

1. Napisałaś znamienne słowa , które powtórzę, bo otworzyły moje wspomnienia, ba, nawet aktualne wydarzenia

 „ Czyli znowu człowiek nie pomyśli że głupotki coś dla innych znaczą i to na długo a nawet po latach nabierają innego wymiaru.

Zwłaszcza dzieci są wrażliwe na zachowanie dorosłych o czym my zwykle zapominamy.

Przypomniała się ta prawda.”

Cała Twoja mądrość życiowa i dla mnie przesłanie na każdy dzień…..

Jakże często „ rozmijamy „ się z ludźmi – i to wielokrotnie z wrogością w sercu – bo każdy myśli inaczej, inaczej interpretuje nawet to samo wydarzenie i słowa które padają – i inna jest jego reakcja. Bywa, że z tego powodu – z niezrozumienia tracimy przyjaciół, przegrywamy związki i ogólnie się smucimy, co nie jest pożądane w naszym wieku – a tym bardziej u młodych którzy dopiero budują swoje życie.

A dzieci, dzieci jak zauważyłaś potrafią pamiętać przez całe życie i dobre i złe sprawy – i to one kształtują ich charakter ale też budzą kompleksy z którymi muszą się mierzyć.

Och, ile myśli we mnie wywołałaś , Mariolko – oczywiście wszystkie przefiltrowane przez własne doświadczenia …..

2 …… i coś śmiesznego na koniec. Gdy napisałaś w messengerowej Grupie o swoim ledwie urodzonym wnuku – Błażejku – mój OBAMA – zupełnie nie zrozumiałam, choć dalej było wyjaśnienie . Nawet pomyślałam, że Mały dostał taką ksywkę J

A tymczasem to były słowa neonatologa – że ma oba jąderka w mosznie – czyli Oba – Ma 🙂

Dzięki Mariolko za Twoje poczucie humoru – lekkie jak piórko – i mądrości w tym co piszesz.

Dzięki, że jesteś !

Zdjęcia małej i dużej Mariolki są Jej własnością

a mój kwiatek dla Autorki tego Pamiętnika 🙂

One Reply to “Z pamiętnika Marii J. Nowakowskiej ( 22 ). O „ głupotkach „ i pamięci.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *