Zaproszenie do innego świata ( 3 )

OrhanPamuk.png

Orhan Pamuk

StambułPamuk.jpg

 

ElifShafak_Ask_EbruBilun_Wiki_cropped.jpg

Elif Safak

UczeńArchSafak.jpg

To oni zaprosili nas do innego zaczarowanego świata….zdj z netu

 

 

Po niewielkim przerywniku spowodowanym Imieninami mojego Taty, wracam do końca opowieści o Turcji, którą zatytułowałam Zaproszenie do innego świata.

Tym tytułem chciałam się odciąć od tego co nas otacza. Od politycznego zgiełku, od galopującej nienawiści i historii która ’kołem się toczy’- co nie daj Boże, by stało się prawdą. Odpocznijmy więc od współczesnych lęków, dygotu nawet lub depresji.

Wróćmy w dawne czasy, gdyż są już bezpieczne dla nas, bo zasłonięte szczelną choć niewidzialną kurtyną lat a nawet wieków które przeminęły….

      Było tu już o Orhanie Pamuku, tureckim nobliście i jego „Stambule”, którym zaraził mnie pragnieniem ujrzenia tego miasta z rozkołysanego pokładu statku. Postanowiłam popłynąć i przeżyć niezwykłą przygodę. Jednak niespokojne czasy i moje biegnące coraz szybciej, z zadyszką już, nieubłaganie, lata stanowią  granicę, której już nie przekroczę.

Ale mogę sobie wyobrazić…

      I oto jestem, miasto wyłoniło się na horyzoncie, jeszcze uśpione, jeszcze czarne zmrokiem ale już gdzieniegdzie bielejące świtem, by na naszych oczach pojaśnieć wybudzić się i do nas uśmiechnąć. Jest pięknie wyniosłe i umajone  meczetami , których  minarety strzeliste wiodą prosto do Pana Boga, niezależnie jak kto Go nazywa.

I z tego” miejsca, skąd widać światło”czyli minaretu już  łka muezin , pewnie z głośnika, ale głos jak żywy i wzbija się w niebo i pulsuje i ogrania nas tym orientalnym klimatem i zaprasza by pójść wąskimi uliczkami starego miasta i poszukać ludzi. Wyczytać na ich twarzach to co opisuje Pamuk- i ową romantyczność czasem tragiczną i łaskawość dla innych i łzy nieszczęsnych nieszczęśliwych kochanków zaklęte w kamień nad Bosforem  i ślady dawnych lat i całą tą literaturę wyczytać….

      Bo tym razem będzie o pani Elif Safak.

Ta turecka pisarka, urodzona o jedno pokolenie później niż Pamuk ( on rocznik 1952 a ona 1971), bardziej od niego światowa, bo przyszła na świat we Francji, potem wyemigrowała z matką, nauczycielką,  do Hiszpanii i gdy już dojrzała i stała się świadoma swoich korzeni, wróciła do Turcji. Jednocześnie porzuciła nazwisko ojca, przyjęła drugie imię matki za swoje , ukończyła w Ankarze  studia gender i stosunki międzynarodowe oraz obroniła pracę doktorską. Otrzymuje liczne stypendia zagraniczne, z których korzysta z ochotą ale zawsze  wraca, wraca do  kraju swoich przodków i zanurza się w jego klimatach.

     I pisze powieści, pierwszy najsłynniejszy bodaj „ Pchli targ”, potem „Lustra”, które mniej mnie wciągnęły i wreszcie pojawia się u nas jej  powieść„ Uczeń architekta”. Książka dla mnie niepowtarzalnie przejmująca , pełna klimatów i niezapomniana.  Jest pięknie napisana, świetnie przetłumaczona wciąga bez reszty i pozostawia trwały ślad w takim czytelniku jak ja… Książka snuta jak opowieści  w Baśni Tysiąca i jednej nocy, czarowna, barwna i dziergana misternie  złotą nicią. Historie w niej zawarte są pełne, zamknięte, cudnie ze sobą powiązane, nasączone ciepłem. Tak, to jest bardzo ciepła książka. .

 To ta  lektura zapamiętana na długo, zaprosiła mnie do spisanie tych wspomnień o Turcji, którymi Was, Kochani raczę od pewnego czasu zapraszając do innego świata.

     Tak , to inny świat, odległy nieomal o lata świetlne, świat czasów Imperium Osmańskiego, panowania sułtanów Sulejmana Wspaniałego, Murada i innych .

Jest najpiękniejszą jaką czytałam historią miłości człowieka i zwierzęcia. O ich przywiązaniu, wzajemnym  zrozumieniu i ukochaniu. To historia  przyjaźni chłopaka- Hindusa z białym słoniem. Słoń biały  rodzi się niezwykle rzadko i w tej akcji stanowi niezwykły prezent z Indii  dla sułtana, a właściwie sułtanki . Razem ze słoniem przybywa do Turcji ów chłopak, opiekun słonia, tzw. kornak, gdyż nikt nie potrafi zrozumieć białego słonia, nikt nie jest w stanie się nim dobrze opiekować. Słoń nie potrzebuje mowy ludzkiej, by wyrazić swoje pragnienia, potrzeby i uczucia, które w mig rozpoznaje jego młody opiekun. Czas biegnie….

   Inna historia, to nieszczęśliwa miłość do kobiety. Chłopak ów beznadziejnie zakochuje się w dziewczynie nie ze swojej kasty, ale nawiązuje z nią bliskie przyjacielskie relacje i jest wierny tej pierwszej jedynej miłości. Jakie to piękne….

Jak wspomniałam wcześniej  Safak równolegle dzierga kilka historii, zręcznie je przeplatając, by nie znużyć czytelnika a jednocześnie podtrzymać jego zainteresowanie i poziom emocji. Pisarka jest dla mnie super! Ukłon w jej stronę jak również w kierunku tłumacza.

     Chłopak poza swoim ukochanym przyjacielem- słoniem i pielęgnowaną w cichości miłością do dziewczyny , odkrywa swoją pasję. I to kolejna historia. Gdy kornak przypadkowo spotyka tureckiego wielkiego Architekta i budowniczego- Sinana, co oczywiście też wiąże się ze słoniem, ten Wielki Człowiek dostrzega zdolności chłopaka, zatrudnia go u siebie, naucza i pozwala na rozwój samorodnego talentu. Razem budują obiekty, które pomimo upływu wielu wieków można nadal oglądać.  

I tu moje odkrycie, biję się w piersi, nic nie wiedziałam na temat tego Wielkiego Architekta- Sinana.   Zmusiło mnie to do pogrzebania w necie i poczułam jak się rozwijam. Czyż nie piękne jest to uczucie gdy się ma tyle lat ile się ma. …a wieczny rozwój człeka leciwego…piękne, przyznacie….

Więc grzebię w necie jak młódka, uszy mam czerwone i chłonę nową dla mnie wiedzę.

Znajduję tu tylko zdjęcia budowli Sinana, ale też propozycje wycieczki jego śladami . Zachowane obiekty są one rozsiane po wielkim terenie dawnego Imperium Osmańskiego. Nie tylko w Turcji, ale też w Bośni, Mekce, Budapeszcie. Niesamowite, że był twórcą ponad 400 pysznych budowli, które możemy nadal podziwiać   Jakże urocza musi być taka wycieczka tropami Sinana,  choć pewnie wysoce wyczerpująca. Można nogi zedrzeć i doznać zawrotu głowy by obejrzeć te wszystkie Meczety , łaźnie, pałace, mauzolea, karawanseraje ( domy podróżne przy trasach karawan) , mosty, szkoły, akwedukty i szpitale …..

      Sinan a właściwie Hoca Mimar , urodzony w 1489 r. , żył prawie 100 lat !  Aż trudno uwierzyć. Taki wymiar długowieczności w tamtych czasach, gdy i dziś to bardzo słuszny sędziwy i dostojny wiek, niewielu ludziom pisany….

Urodził się w chrześcijańskiej rodzinie w Anatolii jako Grek lub Ormianin, a na chrzcie nadano mu imię Józef.

Gdy miał 22 lata trafił na dwór sułtana w wyniku branki i służył przez 19 lat w korpusach janczarów.

Potem zamieszkał w Stambule, przeszedł na islam i przyjął imię Sinan.

W 1514, roku dostał się do oddziału inżynierów, a od 1528 roku został nadwornym architektem  sułtana. Oby tylko jednego sułtana, – on był nadwornym architektem aż trzech kolejnych władców  Imperium Osmańskiego- Sulejmana Wspaniałego. Selima II i Murada III…..

 

Pozostaję w zachwycie, że tyle wiedzy  zdobyłam, jak  bardzo poszerzyły się moje horyzonty. Jak bardzo ożyły moje marzenia, niedościgłe, ale wiecznie młode….

I jestem szczęśliwa, że mogłam się z Wami tym podzielić….

A wszystko się wydarzyło  za sprawą tylko  jednej przeczytanej książki . …

„ Uczeń architekta”…..Elif Safak…w tłumaczeniu Jerzego Kozłowskiego

        

      To na razie tyle, jeszcze jeden wpis będzie, a właściwie cytaty samej  Safak . Są tak dla mnie wartościowe i urocze, że nie będę ich przekształcała swoimi słowami, bo byłaby to profanacja….

 

Imperiumosmańskie1.pngMapa Imperium Osmańskiego….tam można znaleźć budowle zaprojektowane i wykonane przez Wielkiego Architekta- Sinana

 

z20571398AA,Meczet-Selimiye-w-Edirne--dawniej-Adrianopol--w-eu.jpg

 

SelimiyeMosque i SocialComplezSinan16 wiek.jpg

 

SelimyieCamii-uważanyPrzezHistorykówZaNajpiękniejszyNaŚwiecie.jpg

 

z20571405AA,Wnetrze-meczetu-Sulejmana-Wspanialego-w-Stambule--.jpg

Zdjęcia z netu…..

 

 


 

 

Śladami mojego Taty . Wspomnienia z domu rodzinnego mojej Babci….

 

Bywało, że  wieczorami, w rodzinnym domu Rodziewiczów   zbierało się wielu sąsiadów. Działo się to przy okazji jakiś polskich świąt narodowych, które  władze carskie tępiły. Jednak  zaborcy nie mieli tyle siły, by wyplenić polskość z serc mieszkańców Rakowa.

Pod pozorem spotkań imieninowych czy urodzinowych odbywały się prawdziwe spotkania patriotyczne.

Na wstępie zwykle Bolek  czytał aktualne czasopisma przywożone z Wilna a w nich najbardziej interesowały powieści w odcinkach i  wieści ze świata . Wszyscy wyczekiwali, skąd powieje   duch wolności  i obudzi się nadzieja wyzwolenia spod władzy zaborcy.

Dla pokrzepienia serc  czytano ukazujące się właśnie dzieła Sienkiewicza a także śpiewano pieśni ze Śpiewnika Domowego Moniuszki.

Bolek bardzo lubił opowiadać, objaśniać. Zwykle przy okazji  takich spotkań pan domu przytaczał jakieś skrótowe życiorysy autorów, albo co ciekawsze fragmenty z  ich życia .

Na temat Stanisława Moniuszki wiedział dużo. Teraz możemy poczytać w Internecie, ale wtedy trzeba było grzebać w książkach, zdobywać i czytać prasę .

I my  teraz cofnijmy się w dawne czasy-  jest koniec XIX wieku, maleńkie , przygraniczne miasteczko Raków, miły, ukwiecony domek organisty  , ludziska skupieni nad niewielkim stolikiem, pochylone głowy w kręgu nikłego światła lampy naftowej. Właśnie Bolek opowiada, a więc posłuchajmy .

–  Stanisław Moniuszko herbu Krzywda urodził się 5 maja 1819 roku w Ubielu w rodzinie umuzykalnionej. Pierwsze kroki w jego kształceniu muzycznym stawiał pod kierunkiem matki.

W roku 1827 rodzina przeniosła się do Warszawy i wtedy ośmioletni Moniuszko uczęszczał  na lekcje muzyki u Augusta Freyera, który był organistą w warszawskim kościele Świętej Trójcy.

Gdy Stanisław miał 11 lat, cała rodzina przeprowadziła się do Mińska i tam Moniuszko kontynuował muzyczną edukację u Dominika Stefanowicza.

W 1837 roku Moniuszko wyjechał do Berlina, aby kształcić się u Carla Friedricha Rungenhagena.

 W 1840 roku zakończył studia i zamieszkał w Wilnie. Został organistą, kompozytorem, pedagogiem i organizatorem życia muzycznego w mieście

W 1858 przeniósł się wraz z rodziną do Warszawy, gdzie objął stanowisko dyrygenta opery. Jednocześnie był wykładowcą w Instytucie Muzycznym w Warszawie.

W 1872 roku zmarł na atak serca .

Pogrzeb artysty stał się manifestacją narodową.

Poza operami pozostawił  cykl dwunastu Śpiewników domowych zawierających  268 pieśni do słów różnych poetów polskich i obcych ( w polskim tłumaczeniu) oraz do słów ludowych .

Bolek zakończył swoją opowieść, wszyscy jeszcze chwilę siedzieli w milczeniu, przypominali ten dzień , kiedy był pogrzeb Moniuszki. Przecież działo się to tak niedawno –  wówczas nawet w Rakowie ludzie ubrali się odświętnie i tłumnie zjawili się na wieczornej mszy.

Teraz, po wypiciu kilku kieliszków nalewki, duch bojowy wstąpił w serca rakowian i w czasie spotkania u Rodziewiczów, ktoś zaintonował pieśń „Do Niemna”….a potem już poleciało… odśpiewano prawie połowę pieśni Moniuszki dając szansę pięknym miejscowym głosom, które prezentowały popisy solowe.

Dzieciaki Rodziewiczów wylazły spod pierzyn  i przybiegły w swoich długich koszulinach nocnych do rodziców, wdrapywały się na ich kolana i drzemały przytulone. To były najpiękniejsze czasy całej rodziny, czasy, które już nigdy nie mogły wrócić……