
Zdjęcie z netu. Chopper, największy australijski gangster…
Mój bratanek, Jacek Łukaszewicz opowiada o spotkaniu z Chopperem- oto cd.
“ Ruletka .
Kończyłem śniadanie z Lisą.
– dobra, masz wszystko, ale jak się nie spodobasz Chopperowi, to
wypadasz….
– zobaczymy…
Nie wiedziałem jak go ugryźć na początek. Na pierwszy wywiad wybrałem starą
cegielnię. W takich miejscach chłopcy grali w rosyjska ruletkę.
Chopper nie lubił cyrku, wiec poszedłem sam z kamerą, światłem i dźwiękiem. Wcześniej
kupiłem w sklepie pistolet, zabawkę, taki bębenkowiec. Ustawiłem „złom”,
pojawił się Chopper. Usiadł przy stole, wyciągnął piwo, whiskey i skręta
wielkości cygara.
– piwo?…
– może jak skończymy, w pracy nie piję….
– whiskey?….
– nie, no mocnych trunków w ogóle nie pijam….
– no to piwo….
Rzucił we mnie puszką. Dobre, zimne. Chopper wypił whiskey, zapalił skręta
i dmuchnął we mnie.
– no, to słucham….co cię interesuje?….co chcesz wiedzieć?….
Spojrzałem na jego mordę i pomyślałem, że te moje pytania nieprzespanej
nocy są gówno warte, bo nic mi nie powie. Popiłem papierosa piwem,
wyciągnąłem zabawkę i położyłem bębenkowca na stole. Zerknął – jakiś
dziwny błysk. Chopper z zabawką w ręku, to dla niego kolejne pięć lat.
– co to jest?…
– to jest pistolet na kapiszony…..
– widzę…
– chcę zagrać z tobą….
Ten błysk, to było odbicie mojego światła w srebrnym uśmiechu Choppera. Po
butelce whiskey, kilku piwach, trzech cygarach i sześciu kapiszonach
wiedziałem wszystko o rosyjskiej ruletce.
– ….ale skąd wiedziałeś, kiedy odejść od stołu?….
Chopper oślepił mnie swoim uśmiechem.
– wyłącz to gówno, synku….
Wyłączyłem kamerę, światła, ale zostawiłem dźwięk. Chopper łyknął kolejną
whiskey i był już trochę wstawiony, ale dopiero wtedy był sobą. Wyjął
pistolet i położył na stole. Z drugiej kieszeni wyjął jedną kulę i postawił
obok bębenkowca.
– no, to teraz możemy zagrać….
Spojrzałem na jego oczy bazyliszka.
– nie…no słuchaj….ja nie potrafię….
– zaraz cię nauczę, synku…nie bój się, to nie boli….
Po czym włożył kulę do bębenka, zakręcił i zamknął. Położył rewolwer na
stole.
– kto kręci?….
– słuchaj, Mark, już wszystko wiem….zostawmy to….
– gówno wiesz…boisz się synku….gówniarzu pierdolony…chcesz kręcić
coś, czego nie rozumiesz…..mam nadpiłowany rewolwer….zawsze wiem, kiedy
kula jest w lufie…teraz też wiem….
Zakręcił. Lufa gdzieś obok. Zakręcił raz jeszcze. Padło na niego. Przyłożył
rewolwer do skroni. Po chwili uśmiechu położył broń na stole.
– …ale są wyjątki….
Wziął rewolwer i przystawił mi do czoła. Chwyciłem poręcze krzesła do bólu.
– ….jest kurwa pierdolona kula w lufie, czy nie jest?….mów,
szczeniaku….jest, czy nie jest?….
To niemożliwe, pomyślałem.
– …jest, czy nie?…
– …nie….nie ma kuli w lufie…..
Chopper przyłożył sobie bron do skroni i pociągnął za spust.
– ….no, to teraz możemy pogadać….słucham?….
– …na dziś wystarczy….muszę porozmawiać z Lisą….
Zadzwoniłem do Lisy.. Telefon zajęty. Dzwoni Lisa.
– cześć Jacek, no, będę za pięć minut…..idziemy na kolacje…..
Minutę później pojechaliśmy do jakiejś knajpy.
– no i jak?….słyszałam, że zdjęcia dobre….
– jakie kurwa zdjęcia?….słuchaj, ja nie będę tego robił….dzisiaj prawie
się posrałem….
– tu jest plan, kontrakt, bilety, kasa na wydatki itd.….
– Lisa, weź kogoś innego….
– co ty, popierdoliło cię?….dzwonił Chopper i powiedział, że jeśli ty nie
będziesz tego robił, to nie będzie dokumentu….powiedział, że nie srasz ze
strachu….
….




Pochodzący z Zielonej Góry artysta w 1981 wyjechał do Sydney w Australii. Przez pierwszych kilka lat kręcił krótkie metraże oraz filmy dokumentalne. Po ukończeniu Australijskiej Szkoły Filmowej zaczął pracować jako operator i producent. Ma na swoim koncie niezliczoną ilość seriali telewizyjnych, reklam, klipów muzycznych, filmów dokumentalnych i przygodowych.