
Jacek chyba w pierwszych latach pobytu w Sydney.
kolejny tekst Jacka:
„Garnitury
Nie jestem zwolennikiem garniturów. Właściwie ich nie lubię. Szczerze mówiąc nie cierpię. A tak na prawdę nie znoszę też noszenia garniturów. Garnitur kojarzy mi się z mundurem, a mundur z przynależnością do jakichś tam instytucji, tudzież organizacji, czy też kolektywu..
Garnitur może być Wszystkim w Odpowiednim Otoczeniu, ale takie otoczenia nigdy mnie nie interesowały, bo rozmowy sprowadzały się do “garniturów”.
Natomiast nie mam nic przeciwko fragmentom garniturów, czy częściom składowym mundurów też.
Pod koniec trzeciego roku Liceum, chyba za karę Radiowęzła, profesor Sikora wyznaczył mnie na sztandarowego do jakiejś tam akademii w auli. Fajna perspektywa, bo moja oprawą były dwie dziewczyny z naszej klasy – akurat sztandarowanie w tamtym roku wypadło na nasza klasę matematyczno-fizyczną, z czego bardzo był zadowolony Dziadek, bo chciał mieć wnuka inżyniera. Mimo tego kładł duży nacisk na mój rozwój fotograficzny w międzyczasie.
Te dziewczyny: Ewa i Viola, były moimi pierwszymi miłościami wg Platona.
Pomyślałem, że może to być śmieszna groteska pożegnania się z Liceum, no i świetna zabawa przy okazji.
Niestety nadeszły czarne chmury pod nazwą garnitury. Jako sztandarowy musiałem wystąpić w garniturze. Jeszcze wtedy nie do końca wiedziałem co ma na myśli poeta, ale mama znalazła krawca i poszliśmy na jakiś rekonensans, tudzież przymiarki. Moda była na sztruks i to w dodatku brązowy z ogólnego braku materiałów.
Po tygodniu ubrali mnie w spodnie, koszule, jakąś muszkę, tudzież krawat, kamizelkę i na koniec dobili mnie marynarką.
Ruszyć się nie mogłem, ale sztandarowanie wymagało baczności, a buty miałem o numer za małe, bo akurat te numery były w sklepie “Goplany”.
Koniec akademii – niesiemy ten sztandar w rytm jakiejś piosenki typu “ zawsze niech będzie słońce”, Szpilmana.
Podchodzi do mnie nasz profesor Sikora.
– no widzisz, Łukaszewicz, jak ładnie stałeś na baczność – przyda ci się w wojsku.
Dopiero po latach, trzy miesiące przed jego śmiercią odkryłem jego poczucie humoru. Ale to inna historia.”
Profesora Sikorę oraz przyczyny dla których uciekał z Polski Jacek opisał w poprzednich rozdziałach….
