Zaproszenie….

O moich beskidzkich korzeniach było już dużo.

 Dzisiaj postanowiłam zmęczonym czytaniem tekstów oczętom dać wytchnienie.

 I napiszę niewiele , tylko kilka słów

 A właściwie  będą tylko zdjęcia i pozdrowienia ze skraju Kotliny Żywieckiej….

 

nasz domek, skrzyczne.JPG

2005 rok. 500 m.n.p.m. Na obrzeżach Kotliny Żywieckiej właśnie się urodziła nasza chałupka. Skrzyczne w tle, przed nim  od lewej Palenica i Niesłychany Groń…w tej wsi, tylko 100 poniżej  przyszła na świat moja Mama….

 

SAM_5300.JPG

Chałupka już wydoroślała….

SAM_5301.JPG

Widok z ogródka. Jezioro Żywieckie w dole…

 

SAM_5352.JPG

Nasza  ulica Południowa zmierzająca w kierunku Beskidu Małego i Jeziora Żywieckiego.. W dole centrum Godziszki

 

SAM_5361.JPG

Godziszka się zbliża….

 

SAM_5351.JPG

i już bliżej Godziszka, dalej  kościół w Kalnej , Beskid Mały, Jezioro Żywieckie, amputowana Góra Żar….a dalej ok 50 km Wadowice, gdzie JPII….

 

SAM_5346.JPG

Po drodze przybliżony zoomem widok na Beskid Żywiecki, Kościół w Pietrzykowicach, Żywiec i nowa autostrada na południe….

 

SAM_5261.JPG

Gdy wracam, z mgieł właśnie wyłania się Babia Góra i panorama na Beskid Żywiecki, czasem lśnią szczyty  Tatr, ale niestety nigdy nie udało mi się złapać obiektywem..

 

SAM_5362.JPG

Wieczorny powrót do chałupki. Beskid Śląski przede mną. Cudne są zachody słońca za Skalitem i niestrudzeni” wędrowcy” na zboczu.Po lewej niewidoczne Skrzyczne, a obniżenie to przełęcz Siodło wiodąca m.in. do Szczyrku

 

SAM_5268.JPG

I przychodzi taka noc….

 

To co zobaczyłam przedwczoraj.

Przedwczoraj się wybrałam na łagodne od strony Godziszki zbocze Skalitego. Jak zwykle zachwyciła panorama na Kotlinę Żywiecką, ale wkrótce co innego odciągnęło wzrok. Otóż nad Skrzycznem usłyszałam i wypatrzyłam helikopter, który wisiał długo w jednym miejscu, ale potem frunął w dół do Szczyrku. Akcja  się powtarzała i była dość hałaśliwa. Początkowo pomyślałam, że to jakieś ćwiczenia, może np. treningi paralotniarzy, którzy tutaj mają swoją ulubioną bazę= jakby skocznię do bezszelestnego unoszenia się w przestrzeń. Ale potem zobaczyłam, że do brzucha śmigłowca przymocowano jakąś belkę. I już byłam w domu. Skojarzyłam, że to budowa górnego odcinka wyciągu krzesełkowego na Skrzyczne. Wczoraj w dzienniku TV pokazano tę akcję. Jestem dumna, że dorównałam profesjonalnym reporterom i mam te swoje zdjęcia….

 

HelikopterSkrzyczne.JPG

 

 

 

HelikopterRemontKolejki.JPG

 

 

 

Owieczka.JPG

Niedawno ostrzyżona owieczka też była zdziwiona akcją helikopterową, ale raczyła zwrócić i na mnie uwagę, łaskawie…I jeśli kto mówi, że zwierzęta nie myślą…poczułam się zaszczycona.

 

 

PazurPanKot.JPG

A potem jak zwykle spotkałam pana, którego już znam od dawna. Mieszka w starej klimatycznej chałupce przy drodze na przełęcz zwaną Siodłem, która wiedzie na Skrzyczne a i też do Szczyrku…pan zwykle zapracowany, a to sianko zbiera dla krówek dwóch, czerwonych i zawsze czyściutkich. Podkreślam to, że czyściutkich, bo na wschodnich rubieżach Polski zwykle oblepione mają brzuchy, zresztą nie są czerwone, są innej rasy….a to pan gromadzi skorupki z jaj i suszy na wietrze i słońcu- nie zapytałam w jakim celu, ale może jeszcze kiedyś zapytam. A to ciągnie jakieś gałęzie. Gdy nadchodzę, zawsze się do mnie ładnie uśmiecha i pozdrawiamy się nawzajem. Tym razem  siedział sobie z kotem na kolanach, wystawiając twarz do zachodzącego za Skalitem słońca. Widok był tak malowniczy, że serce mi się ścisnęło, że malować nie umiem. Ale od czego aparat foto stale ulokowany w kieszeni( oj dobry do wynalazek te małe aparaciki). Zapytałam grzecznie, czy zdjęcie mogę zrobić. Zgodził się z uśmiechem. Piękna to scenka, prawda?

A zapomniałam dodać, że potem widziałam dwa młode baraszkujące koty, ale uciekały z kadru. Miały ryże i czarne łaty na białym tle. Pewnikiem dzieci tego co na kolanach siedzi.

 

 

 

Księżycgodz19dn8.10.2013.JPG

 

 

A przed wieczorem, gdzieś ok 19,30 jak zwykle wyszłam przed chałupkę i zobaczyłam, to co dało się utrwalić….Po chwili już księżyc powędrował za Skrzyczne. Bozia widać mi ofiarowała takie widoki….A jeszcze na koniec opowiedzieć muszę, że o 5,30 następnego dnia zobaczyłam mgły nad Kotliną Żywiecką a nad głową wielkie przepastne czarne niebo usiane gwiazdami