Wykadrowałam ze zdjęć przysłanych przez Mariolkę – Maria J. Nowakowska i wspomniana w tej opowieści Teresa Tułecka . Och, nasze czasy studenckie …
Gdy któregoś dnia Mariola zapytała w której grupie byłam na I roku studiów tj. w 1965 roku – nr nie pamiętałam, ale kolegów tak – więc wymieniłam. Na to Mariola przysłała list i kolejną opowieść :
no to świetną grupę mieliście
z Leszkiem Milanowski spotykaliśmy się bo mieszkał u cioci blisko nas czyli Teresy Tułeckiej i mnie – wspólne tramwaje a potem koncerty
no i śmieszna historyjka
ze mną do grupy chodził P. S.
mieszkał w akademiku na Grunwaldzkiej czyli blisko nas a wiodło mu się często różnie jak to studentowi
opowiadałam o różnych rzeczach w domu o jego sytuacji też
któregoś dnia przyszedł do mnie Leszek Milanowski (mnie w domu nie było)
mama myślała że to S. i nałożyła mu, mimo jego lekkich protestów to, co zostało po obiedzie
grzeczny Leszek zjadł wszystko
wróciłam do domu, załatwiliśmy co należy z Leszkiem i poszedł
mama opowiedziała mi całą sytuacje a ja pękałam ze śmiechu – wyobrażasz sobie wszystkie te godziny …. 🙂
a jak mówię o Leszku – to przychodził do nas potem często bo uczyłam się z Teresą Tułecką a Leszek podkochiwał się w niej mocno
często sprzeczali się – takie zaczepki
któregoś dnia Leszek mówi do Teresy : dlaczego my się kłócimy – moja ciocia z wujkiem żyją ze sobą tyle lat a nie kłócą się
Teresa zrobiła WIELKIE oczy i odparowała : ale przecież my ze sobą nie żyjemy!
było to przy moich rodzicach – wszyscy się roześmieli głośno i krążyła ta opowieść długo w rodzinie …
Czuprynka jak jasna chmurka , od wczesnego dzieciństwa, co widać na wszystkich zdjęciach no i te buty !!! 🙂

