Teksty brata- Zenona Łukaszewicza. Z Kisielem pod pręgierzem ( 2 )

  

 

 

 Stefan Kisielewski

 Z KISIELEM POD PRĘGIERZEM.

 

  Spotkanie drugie. Stefan Kisielewski, kompozytor, pisarz i felietonista , jest zarazem politykiem, w latach 1957-65 posłem z grupy katolickiej ‘ Znak”, , reprezentujące Wrocławskie. Na zaproszenie Woj. Biblioteki w Zielonej Górze przyjeżdża na spotkanie autorskie. Afisze już rozlepione w mieście, w programie Orkiestry Symfonicznej jeden z jego utworów. Wybieram się na „ Czwartek  literacki” do starej siedziby biblioteki przy ul. Jedności Robotniczej. Wcześnie dowiaduję się od ( nieżyjącego już) Zbyszka Soleckiego z „ Polskiego Radia”, że spotkania Kisiela z czytelnikami zostały odwołane. Będzie mógł tylko spotkać się z bibliotekarzami w Zielonej Górze i Sulechowie. Nie rozumiem…

    W porze obiadowej napotykam Kisiela, idącego do „ Ratuszowej” na obiad. Przypomina sobie nasze poznańskie spotkanie. Wstępujemy do lokalu, gdzie przy obiedzie pyta mnie:- Panie Zenku, dlaczego odwołano moje spotkania z czytelnikami? Nie wie pan? W odpowiedzi uśmiecham się zgryźliwie i powiadam: – Jest pan posłem , niech pan złoży interpelacje w Sejmie! Kisiel wybucha śmiechem. Mądrym śmiechem człowieka, który wie o wiele więcej , niż inni. A potem wiozą go do Sulechowa, na to spotkanie w wąskim gronie. Umawiamy się na wieczorną kolację w klubie dziennikarza.

    To spotkanie usilnie odradzają mi życzliwi, kompromisowo ustawieni w życiu, koledzy.- Nie afiszuj się publicznie z Kisielem –  doradzają – Stracisz pracę w dziennikarstwie…

     Pełen rozterek, jednak późnym wieczorem zaglądam do klubu. Ktoś mi powiada: – Był tu Kisiel, posiedział trochę przy drinku, bez towarzystwa, wyszedł. Chyba do hotelu, wypocząć.

     Z moralnym kacem wróciłem do domu. Mea culpa! Ale też pocieszyłem się , że ten mądry i tolerancyjny człowiek z pewnością mi to wybaczył. Bo takie też do były czasy, a ja nie byłem już ty młodym gniewnym z lat poznańskich.

Teksty brata- Zenona Łukaszewicza. ” Z Kisielem pod pręgierzem”.

A oto tak wspomina mój brat  Zenon Łukaszewicz, spotkanie ze Stefanem Kisielewskim popularnie zwanym Kisielem. Jest to pierwsza część tekstu z jego tomiku ” Mój alfabet czyli pstryczki i potyczki”  wyd. w 1993 roku nakładem Związku Twórczego Pisarzy Polskich. Tomik ten znajduje się w Polskiej Bibliografii Literackiej Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie.

<< Stefan Kisielewski

 

 Z KISIELEM POD PRĘGIERZEM.

 

 

Spotkanie pierwsze. Początek lat pięćdziesiątych. Na ogólnopolskie spotkanie studenckie braci polonistycznej, organizowane przez Uniwersytet Poznański, przybywa wiele znakomitości- pisarzy i krytyków literackich. Szczególnie żarliwi miejscowi socrealiści, jak Zdzisław Romanowski czy Jerzy Kołtuniak, adorują młodych a już wybijających się wtedy marksizujących krytyków z Krakowa- Jana Błońskiego i Andrzeja Kijowskiego. Ja jestem już po druku debiutanckiej recenzji z powieści Jackiewicza „ Jan bez ziemi” w jezuickim

„ Przeglądzie Powszechnym”. Więc w oficjalnej uniwersyteckiej opinii jestem i tak wyrzucony na aut. Tedy z Tadeuszem Haluchem, późniejszym szefem redakcji moskiewskiej Polskiego Radia i telewizji, w moim skromnym pokoiku organizujemy spotkanie z Kisielem, który przyjechał wraz z Józefą Golmont z „ Tygodnika Powszechnego”, obecnie znaną posłanką Józefą Hennelową.

    W modzie były trunki :” angielska gorzka” i „ poznańska gorzka”. Ćwiartkowymi butelkami zastawiamy pół pokoiku. Dopadamy Kisiela tuż przed otwarciem sesji i zawozimy na ulicę Kossaka. Tam, w moim skromnym lokum, gdzie tylko jedno krzesło i stara komoda, biesiadujemy , dyskutując do świtu. Kisiel ma tęgą głowę, z entuzjazmem opowiada nam o neoliberaliźmie w wydaniu austriackiego ekonomisty Wilhelma Roepkego. Jest pod wrażeniem dyskusji , która  na ten temat niedawno przetoczyła się na łamach „ Tygodnika Powszechnego” z udziałem ks. Piwowarczyka, Tyrmanda i innych znakomitości. O „ Sprzysiężeniu” , swej najlepszej powieści, woli nie mówić, choć przytacza opinię ks. Piwowarczyka : – To powieść pornograficzna, ale żeby była aż tak nudna! To, że prof. Wyka zaliczył ją do rzędu najlepszych utworów tzw . literatury obrachunków inteligenckich, zdaje się Kisiel lekceważyć…

   Pierwsi poddajemy się całonocnemu zmęczeniu, a Kisiel jakby nadal snuł swój monolog o liberalizmie. I gorzałka wyraźnie mu służy. Następnego dnia, z pewnym opóźnieniem pojawiamy się w uniwersyteckiej auli, gdzie odbywa się sejmik. Kisiel w zupełnie dobrej formie, w przeciwieństwie do nas. Wielkimi literami coś zapisuje w notesie, później wygłasza przemówienie. O literaturze współczesnej mówi jak zwykle przewrotnie, podważając obiegowo obowiązujące opinie. Toteż następne dni imprezy – to zmasowany atak na niego, on stał się głównym bohaterem polemicznych wystąpień. Natomiast w starym, ZMP- owskim „Po prostu” ukazuje się po jakimś czasie tekst mego kolegi, którego negatywnym bohaterem jestem ja- wyrodne dziecię okresu, towarzyszące takiemu reakcjoniście jak Kisiel. Nie wierzycie? Sprawdźcie w starych rocznikach pisma….>>…