Teksty brata- Zenona Łukaszewicza. ” Z Kisielem pod pręgierzem”.

A oto tak wspomina mój brat  Zenon Łukaszewicz, spotkanie ze Stefanem Kisielewskim popularnie zwanym Kisielem. Jest to pierwsza część tekstu z jego tomiku ” Mój alfabet czyli pstryczki i potyczki”  wyd. w 1993 roku nakładem Związku Twórczego Pisarzy Polskich. Tomik ten znajduje się w Polskiej Bibliografii Literackiej Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie.

<< Stefan Kisielewski

 

 Z KISIELEM POD PRĘGIERZEM.

 

 

Spotkanie pierwsze. Początek lat pięćdziesiątych. Na ogólnopolskie spotkanie studenckie braci polonistycznej, organizowane przez Uniwersytet Poznański, przybywa wiele znakomitości- pisarzy i krytyków literackich. Szczególnie żarliwi miejscowi socrealiści, jak Zdzisław Romanowski czy Jerzy Kołtuniak, adorują młodych a już wybijających się wtedy marksizujących krytyków z Krakowa- Jana Błońskiego i Andrzeja Kijowskiego. Ja jestem już po druku debiutanckiej recenzji z powieści Jackiewicza „ Jan bez ziemi” w jezuickim

„ Przeglądzie Powszechnym”. Więc w oficjalnej uniwersyteckiej opinii jestem i tak wyrzucony na aut. Tedy z Tadeuszem Haluchem, późniejszym szefem redakcji moskiewskiej Polskiego Radia i telewizji, w moim skromnym pokoiku organizujemy spotkanie z Kisielem, który przyjechał wraz z Józefą Golmont z „ Tygodnika Powszechnego”, obecnie znaną posłanką Józefą Hennelową.

    W modzie były trunki :” angielska gorzka” i „ poznańska gorzka”. Ćwiartkowymi butelkami zastawiamy pół pokoiku. Dopadamy Kisiela tuż przed otwarciem sesji i zawozimy na ulicę Kossaka. Tam, w moim skromnym lokum, gdzie tylko jedno krzesło i stara komoda, biesiadujemy , dyskutując do świtu. Kisiel ma tęgą głowę, z entuzjazmem opowiada nam o neoliberaliźmie w wydaniu austriackiego ekonomisty Wilhelma Roepkego. Jest pod wrażeniem dyskusji , która  na ten temat niedawno przetoczyła się na łamach „ Tygodnika Powszechnego” z udziałem ks. Piwowarczyka, Tyrmanda i innych znakomitości. O „ Sprzysiężeniu” , swej najlepszej powieści, woli nie mówić, choć przytacza opinię ks. Piwowarczyka : – To powieść pornograficzna, ale żeby była aż tak nudna! To, że prof. Wyka zaliczył ją do rzędu najlepszych utworów tzw . literatury obrachunków inteligenckich, zdaje się Kisiel lekceważyć…

   Pierwsi poddajemy się całonocnemu zmęczeniu, a Kisiel jakby nadal snuł swój monolog o liberalizmie. I gorzałka wyraźnie mu służy. Następnego dnia, z pewnym opóźnieniem pojawiamy się w uniwersyteckiej auli, gdzie odbywa się sejmik. Kisiel w zupełnie dobrej formie, w przeciwieństwie do nas. Wielkimi literami coś zapisuje w notesie, później wygłasza przemówienie. O literaturze współczesnej mówi jak zwykle przewrotnie, podważając obiegowo obowiązujące opinie. Toteż następne dni imprezy – to zmasowany atak na niego, on stał się głównym bohaterem polemicznych wystąpień. Natomiast w starym, ZMP- owskim „Po prostu” ukazuje się po jakimś czasie tekst mego kolegi, którego negatywnym bohaterem jestem ja- wyrodne dziecię okresu, towarzyszące takiemu reakcjoniście jak Kisiel. Nie wierzycie? Sprawdźcie w starych rocznikach pisma….>>…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *