Z pamiętnika Marii J. Nowakowskiej ( 13 ). Czasy studenckie.

Maria J. Nowakowska z Teresą Tulecką …. zdjęcie z Jej albumu rodzinnego. Ukochane przeze mnie z powodu filuternej  ale też refleksyjnej minki Marioli  no i oczywiście …. butów … 🙂

Kochani, jeśli Ktoś już tu zajrzał przed dzisiejszym świtem, może się zdziwić, bo poprawiłam swoje komentarze i wreszcie udało mi się wprowadzić zdjęcie Mariolki z kolegami …proszę więc o wybaczenie i zapraszam ponownie …..

Zapytałam  Mariolkę o to, jak wyglądała wspomniana w poprzedniej opowieści  Jej przyjaciółka – Teresa Tulecka, bo nijak nie kojarzyłam.  W dodatku zaciekawiłam się jeszcze bardziej czytając  króciutki liścik  od Leszka Milanowskiego   ( zamieściłam w pierwszej części Jego pamiętnika ) , gdzie jakby czując o czym pisze Mariolka, bo nie czyta tego blogu ( chyba ) , pisze,  że był żywo zainteresowany wspomnianą  Tereską i dodaje  ( cytuję słowa Jego listu do mnie, już zamieszczone w pierwszym odcinku pamiętnika Leszka ) – „Przyznam się, że byłaś moją pierwsza fascynacją  ( to tylko kurtuazyjny skłon w moją stronę, bo bardzo się lubiliśmy, fakt, ale nie sądzę, bym Leszka fascynowała – ale niech będzie – oboje byliśmy sobą wtedy zafascynowani  🙂  . Potem przyszła Tereska, która nigdy się że mną nie umówiła a zawsze spotykaliśmy się w towarzystwie Marioli, która wcale dla mnie nie była przeszkodą. Wręcz przeciwnie. Wnosiła śmiech, świeżość, normalność i potem już sam nie wiedziałem, która mi bardziej zawróciła w głowie  🙂 ..  ” – ot, cały nasz Leszek, zresztą w tym 18 roku życia pewnie wszyscy chłopcy myślą tak samo –  zdobywać świat złożony z samych pięknych dziewczyn  🙂

W odpowiedzi na moje pytanie Mariola napisała najpierw krótko , ale zaraz wysnuła się z Jej pamięci świetna opowieść  z puentą ale też wraca do niej  przypomnienie o zdjęciu. Zamieszczam ten list w całości, bez zmian” redakcyjnych” , bo  jest pisany ” na gorąco” , nie cyzelowany, nie przetwarzany , tylko naturalny – dla mnie jest bardzo fajne  podążanie za  myśleniem   Marioli – to taka  ciekawa ” wycieczka ” , prawda moi Mili ?  …

 

zdjęcie z albumu Rodzinnego Marii J. Nowakowskiej.  Mariolę każdy rozpozna, choćby po wielkiej jasnej” burzy”  na głowie 🙂 a Teresa Tulecka – w toczku na głowie, jak oznajmiła właścicielka zdjęcia …

Mariola pisze  ( jak wiadomo już z poprzednich moich wyjaśnień, Jej oryginalną opowieść podaję pogrubioną czcionką )

Teresa jest niską czarnulką – wysłałam Jurkowi moje i jej wspólne zdjęcie z wojska – powinien mieć … ( zdjęcie nie dotarło jeszcze , ale jest za to inne, fajne , pewnie z opisanego  poniżej obozu, które właśnie udało mi się ” wkleić” – bo miałam trudności techniczne- nagle pojawiało się tu w pozycji”  leżącej ” na boku 🙂

z nią też taka historia

byliśmy na obozie medyczno – sportowym organizowanym przez Preisnera na Śnieżniku

wybrałam się z nią i Staszkiem Parchimowiczem w dół do miasta

w drodze powrotnej złapała nas potężna burza, więc Staszek chwycił nas za ręce by pomagać nam wejść

z naszej trójki ja byłam najwyższa

i co zajmowało mnie ???

pytanie co powiem ich rodzinom gdy piorun W NICH trafi!!

dostało mi się po wejściu co niemiara – za głupie myśli i za brak wiadomości z praw fizyki: piorun strzela w najwyższy punkt i w takim przypadku giną wszyscy

oj nadokuczało mi towarzystwo do końca obozu

ale prawa fizyki pamiętam do dziś 🙂

i tu  wraca myśl o zdjęciach  🙂

chyba Jurek  ma te zdjęcia

jeśli nie to zrobi mi ktoś zdjęcia z tego obozu też – mam w wklejone w albumie więc nie wiem jak zrobić odbitki a wyrywać nie chcę

pomyślę a może ktoś mi pomoże

no i znowu Jacek ( syn) jest mi potrzebny

wracają w niedzielę wieczorem to muszę czekać

 

Mariolko !!!

1. Wzruszyłam się, czytając, że w czasie burzy w górach  martwiłaś się tylko o kolegów – to nie nieznajomość praw fizyki, lecz troska o innych – tak czuję ….

2.  Jak ładnie Leszek Ciebie scharakteryzował – Mariola w czasach studenckich  ” Wnosiła śmiech, świeżość, normalność i potem już sam nie wiedziałem, która mi bardziej zawróciła w głowie  🙂 ..  ”

Mariolko,  my  też tak  Ciebie postrzegamy – dajesz nam uśmiech,  świeżość i jednocześnie normalność …. jesteś Niezwykła … a mnie po prostu ” zawróciłaś w głowie ” 🙂

2. niestety fotografii Marioli i Teresy w mundurze wojskowym nie dostałam – ani od Jurka, ani od właścicielki zdjęcia  🙂 

3. czekam cierpliwie , bo też moja historia – niezapomniane mundury, prześmiewanie się z nas na ulicy „ o idzie dziurawe wojsko” …..a my człapałyśmy w przydługich szynelach z berecikiem – „naleśnikiem „ i śmiałyśmy się do ludzi….och, ta nasza młodość…..

Na medycznej ścieżce. Wizyta wujka i jego świetny ale niezrealizowany przez nas pomysł.

Ale przedtem, tj jeszcze w naszej kawalerce zakuwałyśmy do końcowych egzaminów. A było ich dwanaście. Najważniejsze z nich i wielkie jak kobyły to były interna i pediatria.

Jednak każdy przedmiot, nawet mniej obszerny, wymagał intensywnej nauki. Siadywałam więc dość często w naszej mikroskopijnej łazieneczce na desce sedesowej, opierając kolana o umywalkę  i nocą gdy wszyscy spali , przytulałam się do przyjaznej ciepłej rury, wpierając się w nią plecami.

Któregoś dnia przybyła do mnie Teresa Mroczek i uczyłyśmy się sądówki. Usiadłyśmy w kącie naszego jedynego pokoju i wkuwałyśmy . Może minęła godzina względnego spokoju, Justyna była na spacerze,  gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Nikogo się nie spodziewałam, więc niechętnie podeszłam i otworzyłam. To środka wtoczył się niewysoki, ale korpulentny wesolutki człowiek, który się przedstawił, że nazywa się Adolf i jest kuzynem mojej Teściowej. Mieszka na zachodzie Polski, a do Warszawy przybył w interesach. Znałam go z opowiadań, wszystko się zgadzało, więc podałam mu resztki obiadu . Rozsiadł się wygodnie i obserwował nas i zagadywał , gdy usiłiwałyśmy skupić myśli i kontynuować  naukę .

Jednak w tych warunkach nie było to możliwe, wobec tego otworzyłam barek i poczęstowałam go jakimiś trunkami. Było tego trochę, bo w naszym domu właściwie nikt nie pił, więc z imprez zostawały jakieś resztówki. Ucieszony wuj, żłopał wszystko po kolei, nawet poszły stare adwokaty i resztki likierów.

Podałam też jakiś napój Teresie, która również ochoczo opróżniała kieliszki , mimo, że była bardzo chora i nigdy nie piła na imprezach. Atmosfera stawała się coraz bardziej rozluźniona.

Przybył Mirek , dostał uratowane resztki obiadowe, zasiedliśmy przy stole i wówczas wuj patrząc na nas litościwie zadał bardzo ważne , podsumowujące jego naturę , pytanie.

” A dlaczego wy tak się męczycie z tymi egzaminami. A nie możecie sobie tego kupić? „ Wybuchnęłyśmy śmiechem, właściwie to miał rację ten prosty, bezpośredni człowiek- po co się męczyć? Oczywiście z jego rad nigdy nie skorzystałyśmy, ale w naszych głowach zasiał myślenie i pewien niepokój – pewnie jego doświadczenie z życia wzięte, a nie wymyślone… może i tak w życiu bywa. I powiedzenie, że wszystko można kupić jest prawdziwe:-)

Tereska opowiadała potem, że ledwie doszła do tramwaju na Sadybę, który jechał wzdłuż Wisły ulicą Powsińską , a tory biegły bokiem  cudnej jezdni wyłożonej ogromnymi kocimi łbami. Jakoś wdrapała się do tramwaju a potem doznawała cudownego uczucia, że frunie nad falującą ulicą.

Z tego wydarzenia zaśmiewała się długo, gdy wspominałyśmy te czasy.

 

Opowieści mojej Mamy. Zawiść Teresy nie ma granic.

 

 

Pedantyczna Teresa dostrzega wszelkie, nawet najdrobniejsze, wady macochy, właściwie jej równolatki. Jest zazdrosna o serce ojca.

Gdy ten wraca z pola i zmęczony próbuje odpocząć, Teresa wyprawia rodzeństwo do łóżka. Przepędza z izby macochę – Mariannę, a gdy ta potulnie odchodzi , sączy w ucho ojca wszystkie wydarzenia całego dnia. Codziennie opowiada mu historie o niezaradności macochy.

Ojciec jej wierzy, może został w nim dawny sentyment do pierwszej zmarłej żony, który przelał na swoje córki z tego małżeństwa.  Albo jest tak sugestywna w swoich opowieściach, że w Michale narasta agresja do nowej żony.

A ona płacze w sąsiedniej izbie . I nikt tego nie widzi i nie słyszy .  

Dygocze pod pierzyną bo już wie. Wie, że niebawem nadejdzie zły i gwałtowny. Poznała smak gorzkiej miłości swojego męża.

Kto wpadł na pomysł, by to conocne  zniewalanie  , gniewne, milczące  dalekie i obce nazwać miłością. Dlaczego zły los się nią tak okrutnie zabawił . A ona czuje tylko ból.

Wszechogarniający ból ciała i serca i duszy.