Jeden taki dzień, moje 66 urodziny ( 5 ).

 

MikoMajaŁadne.JPG

 

Majka i Mikołajek zbierają jagody na przełęczy Biały Krzyż.

 

 

Jeden Taki Dzień ( 5 )

 

Opuściliśmy to magiczne miejsce. Nasyceni wrażeniami, bez smutku, bo z wiarą, że wrócimy, że zawsze będziemy tutaj wracać, jak tylko sił stanie….

I nadszedł ostatni punkt zaplanowanego przez organizatorów na ten dzień programu. Odwiedziny u Niezwykłego Człowieka.

Zjeżdżając w dół, w stronę Szczyrku, w Salmopolu wypatrzyliśmy Jego dom.   Gospodarz już oczekiwał , otworzył wierzeje bramy i zaprosił do środka. Dom to duży, nieomal przytulony do przepływającej przez Szczyrk szumnej Żylicy, wygodny. Ma nowoczesne obszerne wnętrza a jednocześnie jest przytulny.

Był poczęstunek , śliwki węgierki, ciasta, znakomita herbata, czekoladki i szampan oryginalny….

A teraz o tym Panu wspomnieć muszę. Otóż syn kiedyś go operował i wówczas zawiązała się ta znajomość i obopólna sympatia, co czuło się w czasie tego spotkania. W tym czasie szpitalnym prowadzili rozmowy , pewnie syn wspominał o ukochanych górach i okazało się, że Pan ów urodził się niedaleko gdzie miejsce urodzenia  Babci moich dzieci, a mojej mamy- Stefanii Łukaszewicz z domu Jakubiec.

Po latach edukacji zrealizował swoje marzenie i został pilotem  LOTU. ….ukoronowaniem Jego służby  zawodowej było pilotowanie samolotu, w którym Jan Paweł II opuszczał Polskę. Zaszczyt to dla pilota wielki, upoważniający do używania miana „ Papieskiego Pilota” . Miał przebyć trasę z Wrocławia do Watykanu. I nagle Pan Józef podjął decyzję a może ta myśl już w nim wcześniej dojrzewała, zmienił trasę i przeleciał nad ukochanymi miejscami JPII, Wadowicami i Tatrami. Oczywiście musiał mieć zgodę nawigatorów, którą uzyskał już tam, będąc na niebnym szlaku. Nie muszę opisywać jak bardzo się tą decyzją wpisał w papieskie serce. Oczywiście przypomniałam sobie to wydarzenie, bo wówczas w publikatorach pojawiła się ta  właśnie informacja….

Dzisiaj Pan Józef już nie lata, ale chętnie wspomina tamte czasy. Pędzi aktywne życie, czuje się spełniony i życzymy Mu długich lat w zdrowiu i radości….nie zapomnimy Pana nigdy, będziemy wspominali Pana i nasze spotkanie…..Pozdrawiamy nieustannie…

A na marginesie jeszcze jedna dość śmieszna historia. Otóż w domu Pana Józefa na ścianie wisi oprawione w ramkę za szybką zdjęcie z JP II i pięknym wpisem. Właśnie teraz je pokażę. Niestety światło zaburzyło  jakość mojej fotografii, ale można przeczytać. Podobno kiedyś, w czasie poprzedniego spotkania Majka, wówczas 3 letnia oglądając to zdjęcie spytała, czy kiedyś Pan Kapitan mnie zabierze do samolotu którym będzie kierował. Pan Kapitan odpowiedział, że już nie lata. Wówczas Majka spytała- a może ten drugi ze zdjęcia ? 🙂 …..

 

 

Pilot.JPG

 

 

 

 

 

Jeden taki dzień- moje 66 urodziny. ( 1 )

 

Jeden Taki Dzień ( 1 )

 

Jeden taki dzień się zdarzył w moim życiu.

Nadszedł trochę dla mnie niespodziewanie. Gdy sobie uświadomiłam, że przeżyłam na tym padole 66 lat, trochę się zdziwiłam tą wielką cyfrą. Ale przyjęłam ten urodzinowy dzień z godnością , pokorą a nawet zachwytem, ze los dał mi te wszystkie lata. Bo były to lata spełnione rodzinnie i zawodowo. I chyba nic piękniejszego ponad takie uczucie….usiłuję sobie wmówić tę prawdę.:)

Poprzedniego dnia nagle telefon od Syna, że jadą, że są już na wysokości Bełchatowa. Radość wstąpiła w nasze serca i rozpoczęło się oczekiwanie i oczywiście moja działalność kuchenna. Zupy na grzybkach suszonych znad Bugu nagotowałam gar wielki , wiedząc , że zjedzą jak zwykle ze smakiem. Przybyli ok. 22, bo droga była żmudna, korkowa i remontami utrudniona.

Ale wysiedli z samochodu i do razu radość do nas przyszła. Młoda i świeża. Majka niespełna 5 letnia i Mikołajek prawie  3 letni tak pięknie potrafią się cieszyć krajobrazem że serca nam, dziadkom,  rosły. Wszyscy czasie pobytu często powtarzali, że widzą góry i one są piękne…Jakże to miło odkrywać, że dzieci uczą się od rodziców dostrzegania urody świata…Wprawdzie ich Matka nie ma tutaj swoich korzeni, ale ukochała to miejsce, naszą Godziszką i dookolne Beskidy.

I czuję jak splata nas sieć podziemna tajemna i łączy nas wszystkich … a w tych dzieciach , naszych Wnukach jedna ósma krwi góralskiej płynie. Odziedziczyły te góralskie geny  po  prababci Stefie z domu Jakubiec, pełnej krwi góralce i babci Zosi półkrwi góralce 🙂 ….

 

Ta Rodzinka szaleje na kites…

Ewa

 

 

Marcin, mąż Ewy. Jego Mama jest gorzowianką, jak ja- czyż nie przedziwny zbieg okoliczności?

 

Marcin

 

 

Jula ich córka a moja wnuczka.

 

 

Michał, mój wnuk senior:)

 

Dzisiaj są urodziny naszej drugiej Córki- Ewy.

Mirek myślał, że 32, ale wyprowadziłam Go z błędu.

Ewcia właśnie ukończyła 42 rok życia.

Niebywałe.

Przecież niedawno się urodziła, co opisałam w części blogu zatytułowanej Na medycznej ścieżce. Właśnie na tej ścieżce działo się wszystko co najwazniejsze i najpiękniejsze w moim życiu.

W związku z dzisiejszym nastrojem refleksyjnym, co chyba zrozumiałym, ogladałam rodzinne djęcia.

I znalazłam te, nasycone nadbałtyckim słońcem , morską pianą i wielką radością życia.

Życzymy Tobie Ewuniu i Twojej Rodzince, by zawsze świeciło Wam pięknie słońce!!!!