Losy moich Rodziców. Opowieść Taty (3)

Gnałem z mojego Wilna do rodzinnego Rakowa jak na skrzydłach i widziałem tę surową piękną twarz ukochanej.

Jej uśmiech tajemny, trochę smutny i bezradny.

Próbowałem się uwolnić, spotykałem różne dziewczyny, chciałem zapomnieć o tej Jedynej  która cierpliwie czekała w Rakowie.

Po kilku latach już wiedziałem, że Ona jest mi przeznaczona.

Na dobre i na złe.

Postanowiłem się ożenić. Zresztą  już miałem 24 lata i chciałem założyć rodzinę.

 I jak to zrobić, gdy dobrą, odpowiadającą mi zawodowo pracę miałem w Wilnie, a ona, moja wybrana pracowała i mieszkała w Rakowie. Nie było łatwe znalezienie dla niej pracy w Wilnie. Wielokrotnie dowiadywałem się w kuratorium, ale nie było wolnych etatów nauczycielskich…