Gnałem z mojego Wilna do rodzinnego Rakowa jak na skrzydłach i widziałem tę surową piękną twarz ukochanej.
Jej uśmiech tajemny, trochę smutny i bezradny.
Próbowałem się uwolnić, spotykałem różne dziewczyny, chciałem zapomnieć o tej Jedynej która cierpliwie czekała w Rakowie.
Po kilku latach już wiedziałem, że Ona jest mi przeznaczona.
Na dobre i na złe.
Postanowiłem się ożenić. Zresztą już miałem 24 lata i chciałem założyć rodzinę.
I jak to zrobić, gdy dobrą, odpowiadającą mi zawodowo pracę miałem w Wilnie, a ona, moja wybrana pracowała i mieszkała w Rakowie. Nie było łatwe znalezienie dla niej pracy w Wilnie. Wielokrotnie dowiadywałem się w kuratorium, ale nie było wolnych etatów nauczycielskich…
