Na medycznej ścieżce. Przeczucia …

A było tak .

W czasie  stażu na ginekologii miałam dyżur w zespole doświadczonych położników.

Tuż przed terminem  porodu przybyła do oddziału pewna pacjentka, żona znanego aktora. Miała ponad 30 lat , kilkunastoletnią  córkę w domu, czyli nie była tzw. pierwiastką . Aktualna ciąża wydawała się niezagrożona.

Kobieta ta przez całą noc histeryzowała, wielokrotnie wchodziła do dyżurki lekarskiej, skąd grzecznie i stanowczo ją wyrzucano, domagała się przyjazdu ordynatora, potem wisiała przy telefonie, który znajdował się na korytarzu i  wydzwaniała do męża.

Początkowo próbowano ją uspokajać, ale potem już nikt się nie przejmował jej panicznym zachowaniem.

Rano poszłam do swojej przychodni, a gdy pojawiłam się następnego dnia, dotarła do mnie straszliwa wiadomość.

Otóż po tej obłędnej nocy, jeszcze przed południem dziecko tej kobiety umarło w jej łonie. Wówczas nie było metod monitorowania tętna płodu, wysłuchiwało się go tylko od czasu do czasu przez specjalną trąbkę przyłożoną do brzucha ciężarnej.

Gdy przypominam sobie tamto wydarzenie myślę o moich niedawno urodzonych wnukach. Czworo z nich zostało uratowanych dzięki wczesnemu wykryciu zaburzeń tętna płodu, zagrażającej zamartwicy i dosłownie w ostatniej chwili wykonaniu cesarskiego cięcia.  

     Wiem z własnego doświadczenia, że poród mimo wielkiego bólu jest mimo wszystko wydarzeniem radosnym, gdyż niesie nadzieję  ujrzenia własnego zdrowego dziecka…    

    Mimo , że upłynęło od tej pory ponad 40 lat, nie mogę zapomnieć obrazu tamtej  kobiety. Kobiety, która musiała urodzić swoje martwe dziecko. Jak wielki musiała przeżywać dramat , gdy z wielki trudem rodziła swoje umarłe wymarzone oczekiwane dziecię

 

Tego samego dnia, wychodząc ze szpitala widziałam kątem oka jak ci rodzice siedzieli nieruchomo na ławie szpitalnej w odległym kącie korytarza. Ona i on  zamknięciu w bólu…

      Od tej pory uwierzyłam w intuicję, przeczucia i w to że jakieś zjawiska znane z parapsychologii jednak istnieją.

Ale z drugiej strony jak odróżnić zwykłą histerię od zachowania osoby, która ma przeczucie, że spotka ją coś złego .

Chyba nie ma metody, by właściwie rozpoznać sytuację.

To pytanie stawiałam sobie wielokrotnie w czasie nieomal półwiecznej pracy w tym zawodzie.

Jednak pomna tamtego tragicznego wydarzenia, starałam się nie lekceważyć czasem irytującego zachowania pacjenta i jego rodziny. Gdy próbowałam ich wyciszyć i  uspokoić w mojej głowie paliło się ostrzegawcze światełko- a może ci ludzie mają rację……

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *