Ta książka otworzyła mi oczy.

w-imie-dziecka-b-iext30337561.jpg

 

 

Ta książka otworzyła mi oczy.

Może trochę przesadzam, ale jednak. Muszę się przyznać wszem i wobec, że długo tkwiłam w poczuciu, że jedynie w moim zawodzie jest tak blisko dramat ludzki cierpienie i śmierć. Gdy przez ponad 50 lat zajmowałam się chorymi miałam zamknięte oczy na dookolny świat. Tylko pacjenci byli we mnie. Przyznaję. Pochłonięta tylko jednym nie myślałam o innych zawodach.

 I dopiero  teraz ujrzałam jak na dłoni, że są inne, chyba trudniejsze, bardziej nawet obciążające psychikę z powodu konieczności wyborów moralnych. . Lekarz miał tylko pacjenta i jego chorobę w której miał pomagać a taki np. sędzia a szczególnie rodzinny jedną decyzją definiował  życie nie tylko jednostki ale też całej rodziny.

I to się stało, stało się to otwarcie moich oczu dzięki temu, że emerytura przyniosła wolny czas na lektury i przemyślenia a kilka dni temu przemiłe Panie  z michałowickiej biblioteki podały mi  książkę Iana Mc Ewana „ W imię dziecka”, mówiąc zwyczajowo to dla pani.

To był kamień milowy i pełne moje zrozumienie.

Przed kilku laty  córka przyjaciół , która przez wiele lat była sędzią rodzinnym zmieniła zawód i została notariuszem. Nie wytrzymała, mówili jej rodzice. Przyjęłam to dość obojętnie, chociaż tkwił we mnie ten fakt bo zasiał myślenie. Wprawdzie nie miałam z tą dziewczyną bliższych kontaktów ani czasu na rozmowy, wracało pytanie : Jak to jest być sędzią rodzinnym.

Ale dopiero lektura tej książki wypełniła to myślenie treścią , obrazami, przykładami które odsłoniły  trudy tego zawodu.

     Angielski, 68 letni obecnie pisarz Ian Mc Ewan nie jest prawnikiem. Jest tylko pisarzem, którego wiele książek sfilmowano.

Historie które opisuje w swojej książce „ W imię dziecka” zna z opowieści pełnokrwistego sędziego rodzinnego.

Z przenikliwą znajomością psychiki ludzkiej wpisanej w wykonywanie tego zawodu dzierga swą powieść.

Niezwykłą dla mnie.

Fiona Maye jest sędzią sądu najwyższego, specjalistką od prawa rodzinnego. Znana  z błyskotliwej inteligencji, sumienności i wrażliwości” .

Jest też kobietą,  kobietą bezdzietną, bo nie było czasu, bo praca zawodowa, kariera. Teraz ma 59 lat i jej mąż tyleż samo. Pewnego dnia mówi do niej, że chce jeszcze pożyć normalnie, z fascynacją i seksem. Odchodzi.

Ona zostaje w pustym mieszkaniu ale z dokumentacją swoich rozpraw. To jej życie. Odrębne, nie jego. On tego nie zna.

Żadnej łzy, rozpaczy, tylko praca. Zdeterminowana, jakby pogodzona wymienia zamki w drzwiach.

Któregoś dnia on czeka z walizami na schodach. Mówi, że kocha , że tam, z inną kobietą była pustka.

Ponownie więc mieszkają razem, omijają się, potem wymieniają grzeczności.

W snach przychodzą do niej sprawy w których podejmowała decyzje. Decyzje życia i śmierci. Nieodwołalne, sprawiedliwe, ale bolesne.

W powieści opisane są te sprawy dokładnie, przejmująco, obrazowo. Trafiają do serca czytelnika i przynoszą zrozumienie.

Ona nigdy nie przekracza granicy pomiędzy swoją funkcją a intymnością ludzi którym feruje wyroki.

Do czasu.

Nagle włącza swoją aktywność zwyczajną ludzką, by przekonać do swojej racji. Otwiera młodego człowieka o którego życiu ma zadecydować. Odwiedza go w szpitalu, pomna swojej młodości, rozmawia. To rozmowa, której nikt z młodym nie odbywał. On czyta swoje wiersze, potem jest muzyka, a  nawet śpiew.

Ów młodzieniec, otwarty przez nią na życie, rezygnuje z zasad swojej religii, nie ogląda się na wolę rodziców. Jest uratowany .  

Jednak to nie szczęśliwy koniec tej historii.

Okazuje się bowiem, że po pewnym czasie  ten już  teraz 18 letni chłopak jej nadal potrzebuje. Stała się dla niego jedyną kotwicą, więc jej szuka , odnajduje . Chce bliskości macierzyńskiej innej niż z matką fundamentalistką,  prowadzenia za rękę, rozmów, wspólnych chwil z poezją i muzyką.

Ale ona wtedy go odrzuca. Wie, że nie może być blisko . Nie może jako prawnik. Ale mogłaby jako zwykły człowiek.

Tragedia się staje.

I gdy przychodzi noc, ona wreszcie płacze , płacze po raz pierwszy . Jak zwykła kobieta. Przytula się do męża….

 

Naprawdę warto sięgnąć po  tę książkę, to tylko 250 stron, jeden dzień czytania.

Książkę inną niż większość.

Nietypową.

Interesującą i wzruszającą.

Dobrze napisaną i przetłumaczoną.

Dziękuję moim Paniom Bibliotekarkom z michałowickiej biblioteki za zakup tej książki, bo One decydują o wyborze  i wybranie z półki ze słowami- to dla pani….

I dziękuję autorowi, bardzo dziękuję….

 

 

Ianmcewan.jpg.

pisarz Ian Mc Ewan. Zdjęcie z Wikipedii

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *