Zanurzenie w historii Kujaw.Legenda o królu Popielu i jej praindoeuropejskie korzenie.

popiel.jpg

rycina z portalu Światbajek

 

 

 

Miałam już kończyć zanurzenia w historii Kujaw, ale nagle trafiłam na ślad Goplan. I oto znowu rozwinęła się ta opowieść. Bo jak nie opowiadać o tym, co wiąże się z pewną tak bardzo popularną w Polsce legendą.  Wróciło moje gorzowskie dzieciństwo i ciemne wczesne styczniowe wieczory. Opowieści Mamy czy książki zachłannie czytane, czasem z latarką  pod kołdrą….

     I teraz czytam o Goplanach.  Jak wieść niesie, byli jedną ze  słowiańskich grup i zamieszkiwali nad leżącym nieopodal Ciechocinka jeziorem Gopło.Ich nazwa pochodzi prawdopodobnie od terenów podmokłych, błotnistych z licznymi pochłaniającymi ludzi grzęzawiskami zwanych gopłami.  Goplanie, to  byli ponoć ludzie znający się na czerpaniu korzyści z terenów podmokłych.

     Właściwie nie znaleziono charakterystycznych znalezisk archeologicznych potwierdzających istnienie  kultury Goplan, odkryto jedynie ślady dużych skupisk ludzkich  w okolicy Kruszwicy.

O Goplanach opowiadają jedynie spisane przekazy ustne . Ale w naszej świadomości istnieją Goplanie i piękna legenda, która się z nimi wiąże.  O Goplanach piszą kronikarze.  Zamykamy się więc w starej bibliotece i szperamy a właściwie czytamy to, co inni wyszperali….

Do bardzo znanych kronikarzy należy Geograf Bawarski. Nikt nie zna jego prawdziwego imienia, ale wiadomo, że tak nazwano pewnego mnicha bawarskiego , który żył około roku 845 i dla Ludwika Niemca skrzętnie spisywał informacje na temat grodów „ i ziem z północnej strony Dunaju”. Jego Księga, znacznie później  odkryta w bibliotece elektora bawarskiego i ogłoszona drukiem w 1772 roku zawiera informacje o ludach i plemionach zachodniosłowiańskich tj mieszkających na wschód od Łaby i północ od Dunaju. Ten dokument obok kilku innych jest najważniejszym źródłem informacji o wczesnej kulturze Słowian Zachodnich.

W XIII wieku nieznany autor , prawdopodobnie kustosz kapituły poznańskiej albo Janko z Czarnkowa poza spisem władców Polskich  utworzył  kronikę czasów właściwie legendarnych do roku 1271. Podobno sugerował się zapiskami w Kronice Polskiej autorstwa Mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem ( 1150 ? – 1223).

Zamyślam się bo dla mnie historia zawsze była wiedzą zbyt mało konkretną, obciążoną subiektywnym postrzeganiem wydarzeń i ludzi , trochę plotką i ogólnie właściwie niepotrzebną a poza tym miałam trudności z jej zapamiętywaniem. Dopiero dzisiaj, kiedy zmarszczki czas wyrzeźbił na mojej twarzy widzę jak ważną pracę wykonali kronikarze. I nic to, że czasami zmyślali, ubarwiali chcąc się przypodobać swoim władcom a może sobie urozmaicić życie , bo teraz ich prace są świadectwem. Jak napisały moje najstarsze wnuczki w dedykacji na książce ofiarowanej wczoraj dziadkowi z okazji jego urodzin” Słowa ulatują, pismo zostaje…”

Zamykamy więc te stare księgi, jeszcze za nami ostatnie skrzypnięcie  drzwi bibliotecznych, a właściwie wygaszony monitor.

I uzbrojeni w wyczytaną w necie wiedze, która po drodze wyparowuje z naszych głów, więc .pozostaje tylko mały przewodnik w dłoni, wyjeżdżamy z Ciechocinka na krótką wycieczkę.

Niebawem  w dali widać wody Jeziora Gopło. Zmierzamy do Kruszwicy. To tutaj usadowili się Polanie, którzy stanowili jedno ze słowiańskich plemion . Nad nimi ponoć panowali Goplanie. Ich naczelnikiem był legendarny Popiel, zwany w opowieściach późniejszych nawet królem. I oto nagle  napadają na nich poddani Polanie i ich książę, Siemowit, przodek Mieszka I, wypędza Popiela. Tak piszą kronikarze, choć niektórzy podają teorię zamachu a my nosimy w sobie najstarszą i chyba najbardziej popularną polską legendę, chyba wszystkim znaną….ale o tym za chwilę, bo muszę oderwać się od tych rozważań, gdyż już widać w dali wieżę. Na myśl , że to jest Mysia Wieża, ta wieża odczuwam ciarki na plecach, tak jak kiedyś w dzieciństwie.

Jest wysoka, ma ponoć  32 metry wzrostu, siedzi sobie na półwyspie wcinającym się w jezioro Gopło. Jak w przewodniku piszą, jest pozostałością zamku w Kruszwicy, który został zbudowany  przez Kazimierza Wielkiego około 1350 roku. To ten król, który zastał Polskę drewnianą a zostawił murowana, jak się w Polsce o nim mówi. To tak na marginesie, dla moich przyjaciół zza granicy . Początkowo zamek był warownią, która miała bronić Kruszwicę przed Krzyżakami. Ocalała jedynie ta murowana wieża, z ciekawymi otworami w ścianie, które okazały się otworami po rusztowaniach.

Ale ja nie chcę wierzyć  w ten jednoznaczny historyczny przekaz, wolę bujanie w obłokach legend.

Więc wybieram czasy Polan, czy Goplan i złego króla Popiela. On i jego żona, Niemka okazali się ludźmi leniwymi, ale za to zabawowymi, srodze gnębili swoich poddanych, lecz miarka się przebrała, gdy wymordowali wielu swoich krewniaków. Ta para jak ze współczesnego horroru lub jak teraz mówią- thillera nie zdążyła się nasycić i nacieszyć  władzą absolutną, gdyż po okrutnym masowym mordzie :

„ ….po kilku dniach wokół zamku zaczęły gromadzić się myszy. Z każdą chwilą było ich coraz więcej.

– To kara za zło i lenistwo księcia – szeptali chłopi, gdy myszy omijały ich domy, biegnąc prosto do zamku.

Wkrótce były już w każdym pomieszczeniu i wszędzie słychać było tupot i popiskiwanie.

– Schrońmy się w starej wieży na wyspie. Tam nas nie dosięgną te przeklęte gryzonie – powiedział Popiel i razem z żoną przeprawił się przez jezioro. Jednak myszy nie dały za wygraną. Popłynęły na wyspę i przegryzły dno łodzi pozostawionej na brzegu, aby nikt nie mógł już z niej uciec. A potem zaczęły wdrapywać się na wieżę. Popiel i jego żona nie mieli już gdzie uciec. Myszy rzuciły się na nich i pożarły niegodziwego księcia i księżną.

Stara wieża stoi nad jeziorem Gopło do dziś. A żeby nie zapomniano o karze jaka spotkała złego władcę, ludzie nazwali ją Mysią Wieżą.”…

Legenda ta została opowiedziana przez Galla Anonima w XI wieku w „Kronice polskiej”. Ten mnich prawdopodobnie benedyktyński , pochodzący z Wenecji, wędrujący do Francji, potem na Węgry i przybyły do Polski , do Krakowa w roku około 1089 . Pisał on pięknie o pradziejach Słowian, uzasadniał prawa dynastii piastowskiej do panowania w Polsce a także wyjaśniał wiele kontrowersyjnych wydarzeń w takim świetle, by odpowiadały one ówczesnej polityce .  Ale też nie omieszkał podać tę legendę.

Tutaj się zastanawiam nad legendą o królu zjedzonym przez myszy. Nie rozumiem, dlaczego opowiadano właśnie o myszach. Musiały mocno doskwierać ludziom, dobierały się do spiżarni, zjadały plony, wygryzały dziury w czym się da. Wreszcie były utożsamiane z głodem i nieszczęściami. Budziły także wstręt u ludzi z powodu wstrętnego zapachu. Mogę to potwierdzić, że pojawienie się niewinnej prawie myszki w naszym domu rozpoznaję po paskudnym odorze.

Ten temat, dlaczego właśnie mówi się o myszach zastanawiał wielu, nie tylko mnie.

Karol Szajnocha stwierdził, że nie o takie zwykłe myszki chodzi a o normańskich korsarzy zwanych mysingami. I to oni mieli się zemścić na Popielu za zamordowanie swoich stryjów. A że nazwa ich była zbliżona do myszy, to one pozostały w legendzie…Ale wszystkie te rozważania pozostają jedynie w sferze hipotez, więc pozostaje uwierzyć legendzie…. Widocznie  te gryzonie z natury, przełamały swoją biologię i zjadły człowieka-  przyjmuję to na wiarę tak jak wiele niezrozumiałych dogmatów naszego kościoła. Myszy zjadły Popiela i już…I wcale mi nie przeszkadza, że wieży w tamtych czasach  nie było a podobne legendy powstawały w innych miejscach Europy np. w Niemczech. Nasi dociekliwi badacze ustalili, że ta legenda opowiedziana przez Galla Anonima  powstała wcześniej więc nie mogła być zapożyczona z Niemiec.

 Gall Anonim, który pierwszy zapisał tę legendę w Polsce, według niektórych chciał uzasadnić przejęcie władzy przez Siemowita, który zapoczątkował dynastię Piastów.

Ale szperając w necie, dowiaduję się z pewnym zdziwieniem, że historia świata zna legendy o złych władcach i myszach. Już w Biblii podają, że wielki Bóg Jahwe pokarał Egipcjan plagą myszy.  

W czasach średniowiecza opisywano  pewien rodzaj kary stosowany wobec złych i okrutnych władców. Myszy najpierw prześladowały winowajcę, a potem go pożerały, nawet gdy żeglował na morzu. Brr…..

Ale po raz kolejny się zadziwiam , gdy czytam, że nasza legenda o królu Popielu i myszach jest snuta na podstawie  praindoeuropejskich innych

” mysich legend” …

i rozmyślam na koniec , że jednak podróże , wędrówki ludziom pierwotnym się przydały, podróże zawsze się przydają. Także i nam, choć  z reguły wybieramy wycieczki. To nic, że czasem wirtualne…Ale dobre i to….

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *