Nie będę pisała o wielkim podziwie dla Jurka Owsiaka, Anny Dymnej, Ewy Błaszczyk i dla wielu innych , którzy działają na rzecz drugiego człowieka. Wielki dla nich szacun- jak mówi dzisiejsza młodzież.
Dzisiaj chcę opowiedzieć o swoim niedawnym zadziwieniu .
W moim dość bliskim otoczeniu jest osoba pozornie chłodna emocjonalnie, szorstka w obejściu i jakby nie zainteresowana problemami innych, nie dzieląca się z nikim swoimi zawodowymi sprawami , która od czasu do czasu potrafi mnie jednak zaskoczyć .
Tak było przed laty gdy bezinteresownie zadeklarowała pomoc komuś z rodziny i skrupulatnie dotrzymała słowa, pomimo tego, że wymagało to znacznego wysiłku i zaangażowania.
Kiedyś osłupiałam, gdy przypadkowo usłyszałam jak czule przemawia do swojego maleńkiego wtedy synka . Działo się to w sytuacji, która wydawała się bezpieczna. Po prostu nie wiedział, że jestem w pobliżu i dopiero wtedy się otworzył.
I otóż ten pozorny twardziel , ostatnio wyraźnie pękł i przed kilkoma dniami pokazał rodzinie list od polskiej zakonnicy która pracuje w ośrodku misyjnym w czarnej Afryce. Okazało się, że kiedyś usłyszał o akcji „Adopcja serca”. W tajemnicy przed wszystkimi zadeklarował comiesięczną niewielką pomoc finansową i teraz otrzymał odpowiedź. W liście znalazło się zdjęcie kilkuletniego chłopca, który został adresatem tej pomocy. Ma być przeznaczona na jego edukację . Ciekawa jestem jak potoczą się losy tego bardzo biednego, chociaż na zdjęciu ładnie ubranego przez zakonnice, dziecka. Wierzę, że wyrośnie na dobrego człowieka i tego mu życzę z całego serca.
Gdy oglądam zdjęcie przysłane MMS-em na moją komórkę, rozmyślam nad światłem, które ofiarował ten twardziel obcemu dalekiemu dziecku ale równocześnie wniósł je do swojego życia ….
Przy okazji dowiedziałam się od jego najbliższych którzy do tej pory też nie wiedzieli, że ten chłodny facet już kiedyś angażował się w akcje charytatywne. Znam jego matkę, i wiem, że od wielu lat bezinteresownie niesie pomoc polskim dzieciom z rodzin patologicznych. I teraz pomyślałam, jak aktualne i mądre jest przysłowie że niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Chylę czoła przed takimi ludźmi.
Gdy piszę te słowa, nie po raz pierwszy przychodzi do mnie uczucie wstydu i zadaję sobie pytanie, dlaczego nie ja? dlaczego ja nie potrafię się zmobilizować , wyleźć ze swej skorupy i zacząć działać?….