Kochani, jeśli już tu zajrzeliście, możecie się zdziwić, że zmieniłam tytuł na ten ogólny, już podjęty przy okazji opisu mojej Mamy…
To tylko prolog, bo dalej już będzie o mojej ścieżce zawodowej co nieco…..
Jak wspomniałam, Stefka z d. Jakubiec , góralka beskidzka natury twardej choć po swojemu romantycznej , gdy w roku 1923 przybyła jako nauczycielka, by nieść „kaganiec oświaty „ na wschodnie rubieże Polski- do Rakowa, miasteczka położonym w tzw. międzywojniu przy samej granicy polsko- rosyjskiej, słynnego ze szlaku przemytniczego co bardzo ciekawie opisał Sergiusz Piasecki w swojej powieści „ Kochankowie Wielkiej Niedźwiedzicy”, zakochała się w miejscowym , choć przebywającym na edukacji w Wilnie chłopaku- Wacławie Łukaszewiczu i wówczas zapłonęła pomiędzy nimi Miłość. Ba Miłość Ich ogarnęła totalnie i pomimo wielu zda się nie do pokonania przeszkód przetrwała Wszystko. …..
Rodzice Wacława to Stanisława z d. Rodziewicz i Tomasz Łukaszewicz.
Rodzice Staśki byli kresową szlachtą tzw. mieszczanami co ponoć oznaczało jakiś ważniejszy szczebel, bo mogli pełnić służbę u boku najważniejszych w kraju. Ojciec Staśki, Bolek Rodziewicz był organistą w Rakowie ( obecnie Białoruś). Jego ojciec walczył i zginął w Powstaniu Styczniowym, żonę wywieziono na Sybir i słuch po niej zaginął a władze carskie skonfiskowały majątek . Niestety nie znam imion tych moich prapradziadków.
Jedyny ich syn, wspomniany Bolek , późniejszy mój pradziadek został sam . Przygarnął go przyjaciel rodziny ksiądz Eustachy Karpowicz, wychował i wykształcił. Bolek ożenił się z Michaliną Dowhopouł. Ich córka, a moja babcia Stasia Rodziewiczówna była kuzynką Marii , pisarki. O jej wykształceniu nic nam nie wiadomo, prowadziła dom, zajmowała się liczną rodziną i ogrodem pełnym ziół i kwiatów.
Babcia Stasia, jak już napisałam wyszła za mąż za Tomasza Łukaszewicza, zubożałego kresowego szlachcica. Zajmował się produkcją mleczarską na dużą skalę. Ponoć sery jego firmy były sprzedawane nie tylko w okolicy ale też daleko w głębi Rosji.
Z tego związku Stasi i Tomasza, w 1908 roku. w Rakowie urodził się mój Tata . Już w dzieciństwie zakochał się w pociągach i był wierny tej miłości do końca swoich dni. Ukończył Wyższą Szkołę Techniczną w Wilnie, a dopiero po wojnie studia. Był inżynierem dróg i mostów a w Gorzowie i stopniowo awansując , został Naczelnikiem Oddziału Drogowego PKP ( potem zmieniono te kolejowe struktury). W tamtych czasach w moim Gorzowie było to stanowisko najwyższe na kolei.
Mój brat –Zenon wbrew woli rodziców, został dziennikarzem, pisywał jakieś małe formy i był cytowanym krytykiem .
W całej rodzinie byli m.in. nauczyciele, architekci, ludzie pióra, ale nikt nie zajmował się profesjonalnie zdrowiem ludzi.
Tak więc jako medyk wyrosłam na ugorze…..



Szanowna Pani,
nazywam się Beata Wójcik i mieszkam na Lubelszczyźnie w powiecie Janów Lubelski. Tu właśnie – dokładnie w Janowie – pracował i tworzył w ostatnich pięciu latach swojego życia i zmarł Wincenty Łukaszewicz (1861-1931) – polski malarz, tworzący szczególnie w tematyce religijnej, artysta bardzo płodny, wysoce odznaczony za swoją sztukę. Pochodził z Rakowa na Białorusi, syn Dominika, jak się domyślamy zubożałego szlachcica.
Wczoraj, kiedy natrafiłam na Pani stronę internetową, postanowiłam do Pani napisać i proszę pozwolić, że mój wpis będzie do Pani pytaniem. Dowiedziałam się tutaj, że Pani korzenie rodzinne sięgają właśnie do tego samego Rakowa i tkwią w Rodzinie Łukaszewiczów. I oczywiście chcę Panią zapytać, czy w badaniach Pani przeszłości rodzinnej natrafiła Pani na postać właśnie tego malarza – Wincentego? Należę do Stowarzyszenia Regionalnego, w tym roku odnowiliśmy jego nagrobek, a jednocześnie pracujemy nad biografią tego Artysty. I te najodleglejsze w czasie (i przestrzennie) szczegóły jego życia są nam najbardziej bezcenne, bo tak trudne do ustalenia. Nazwisko Łukaszewicz jest chyba dość powszechnym i dawnym nazwiskiem w tamtych stronach dawnej Polski. Rodzina naszego bohatera należała do zubożałej szlachty i chyba mnogła pozwolić sobie na wysłanie zdolnego dziecka do szkół, prawda? Wincenty ukończył Szkołę Rysunku w Wilnie i stamtąd wyruszył w swoją artystyczną drogę.
Byłoby niezmiernie miło, gdyby zechciała Pani do nas odpisać i podzielić swoją wiedzą. Jeśli będzie Pani zainteresowana, prześlę Pani materiały, jakie posiadamy na temat Łukaszewicza Wincentego.
Tymczasem proszę przyjąc najlepsze życzenia na ten świąteczny czas i czekający nas Nowy Rok!
Do Siego Roku!
Pani Beato !!!
Próbuję wysłać maila na adres podany w komentarzu , lecz otrzymuję informację, że jest nieprawidłowy.
mój adres mailowy zofiakonopielko@gmail.com
https://www.facebook.com/photo/?fbid=1208660072636168&set=a.618526291649552
Pani Beato, nazywam się Maciej Łukaszewicz i jestem potomkiem Łukaszewiczów mieszkających w Rakowie nad Isłoczą. Wg drzewa genealogicznego mamy wspólnych przodków w osobach Dominika Łukaszewicza i Antoniny (prawdopodobnie z Anuszewiczów). Mieli kilku synów: Franciszka, Kazimierza, Tomasza, Antoniego oraz córkę Annę. Mój pradziadek Kazimierz ur. w 1863 był, jak się wydaje, bratem Pani Pradziadka Tomasza ur. w 1867 i szwagrem Pani prababci Stanisławy ur. w 1875r. Co do związku malarza Wincentego z naszym rodem, to naszej rodzinie nie udało się znaleźć związków. Choć możliwe, że jego żona chyba była także z Anuszewiczów. ps. Odnalazły się niedawno księgi parafii w Rakowie sprzed IWŚ. Są restaurowane i publikowane na FB przez parafię.