I od tego dnia, gdy się dowiedzieliśmy, że jest z nami Kati, WSZYSTKO już stało się inne.
Bo rozpoczął się kolejny rozdział naszej rodziny. Oczekiwanie na potomka, kontynuacji rodu to piękny czas. Tak właściwie imię Kati ( tak Ją nazywam, choć Rodzice i wszyscy- Cati, a pełen Jej imię to Cataleya) , przyszło dopiero wtedy, gdy na USG okazało się, że jest dziewczynka….czyli nieco później niż opisywany czas początku naszego bycia pradziadkami 🙂
Mówiłam Weronice, że uwielbiałam być w ciąży- , że to niezwykłe czuć w sobie nowe życie…..że kobiety są wyróżnione bo mogą tego doznawać, co mężczyźni poznają jedynie pośrednio….Nie bardzo słuchała babci, mocno zaangażowana w swoją pracę, którą bardzo lubi- co nas napawa dumą- gdyż wiemy jak ważne jest wykonywanie zawodu, który jest jednocześnie pasją. Nasza Pierworodna Wnuczka mówiła więc, że ciąża to nie dla niej, choć czuła się znakomicie, jednak dominowało pewnie uczucie niejakiego ograniczenia wolności związanego z ciążą. Wpadała do dziadków swoim samochodzikiem, nieodmiennie w butkach na obcasach czy koturnach, zwiewna, lekka , jakby nie w ciąży- tylko z coraz bardziej wyniosłym brzuszkiem z najcenniejszą w życiu zawartością, bo rosnącym tak bardzo dynamicznie, zachwycająco Dzieckiem- co nas ogromnie cieszyło. Gdy się okazało na USG , że wszystko w porządku a w kolejnym, że to Dziewczynka nasza radość wypełniała michałowicki domek, zresztą jak widziałam, radość wypełniała też wszystkie domki ciociobabć i wujkodziadków oraz naturalnie wujów i cioć –szczególnie tych nieletnich – ale obwieszczających z dumą, że czeka ich nobilitacja- bo być wujem , jak pisał Sienkiewicz – to duma , odpowiedzialność i oznaka dojrzałości.
W święta Bożego Narodzenia Kati już rączo podskakiwała w brzuszku Mamy- co nawet widać było czasem przez świetne ciuszki w które ubierała się Weronika.
Stale czuliśmy opiekuńcze skrzydła Madzi, która czuwała nad ciążą i ostatecznie z wielką wprawą, zręcznością, używając dyplomacji i przełamując opory Wedzi ( opisywanie szczegółów sobie i Wam którzy czytają- daruję ) doprowadziła, że nasza Prawnuczka przyszła na świat w szpitalu przy ul.Karowej- co wobec licznych porodów odbywających się w Warszawie ( efekt słynnego już 500 plus- czy efekt remontów innych oddziałów- nie wiem ) – wcale nie było oczywiste, że przybywanie w trakcie porodu do Izby Przyjęć wybranego szpitala wiedzie do ostatecznego rozwiązania w tymże miejscu. Bywało bowiem nierzadko, że ciężarna taka była odsyłana do szpitali podmiejskich. Tak więc, wszystko się udało- nasza Prawnuczka urodziła się tam, gdzie wszystkie nasze Wnuki , pozwoliła sobie jednak wydobywać rączkę razem z główką- ale obyło się bez jakiś zabiegów – choć na pewno sprawiało i matce i dziecku dodatkowy problem. Jak dobrze, że prababcia, dowiedziała się o tym jakiś czas po porodzie, bo pewnie by wpadała w panikę- zresztą zwykle hamowaną „ twarzą pokerową”- co oczywiście niszczyło ją wewnętrznie i pogłębiało i powielało pomarszczenia twarzy typowe dla Rodziewiczów ( po babci Staśce i ojcu- Wacławie) 🙂
Na pewno Kati wiedziała- i była szczęśliwa, że Tatuś jest przy niej, dzielnie towarzyszył wszystkim etapom porodu i z dumą odciął pępowinę. Te kobiety, które rodziły w naszych czasach , tak łaknęły obecności kogoś bliskiego , by choćby potrzymał za rękę a było to niedozwolone ( nawet wizyty w szpitalu po porodzie były surowo zakazane) , nie miały szans doświadczenia tego uczucia …..
I tak w przeddzień urodzin pradziadka Mirka tj 18.01. 2018 roku po raz pierwszy obejrzała świat nasza Kati…..oczywiście rodzice piszą Cati, ale prababcia może sobie pozwolić na spolszczenie wybranego przez rodziców dość dla nas egzotycznego imienia Cataleya- które oznacza odmianę storczyka…..tak więc otrzymaliśmy w darze od Weroniki i Łukasza najpiękniejszy KWIAT na świecie- najcudniejszą odmianę storczyka, bo żywą, krzyczącą dzielnie, strojącą różne śmieszne miny i cieplutką maleńką istotkę ….którą niebawem mogliśmy trzymać w ramionach, a dzielna jej Mama od razu karmiąca obficie i poruszająca się tak, jakby nie przebyła porodu ( zadziwiające, gdy pomnę mój stan po każdym z 4 porodów) ….










