Losy moich Rodziców. W Smorgoniach…

Mama  zamieszkała w Smorgoniach w niewielkim samodzielnym domku w ogrodzie, na terenie posesji pp. Kapuścińskich.

Ludzie ci byli bardzo przyjaźni i życzliwy Mamie.

Starszy pan , właściciel domu był popem, mieszkał z córką i jej rodziną. Mieli chłopca- Kolę, który był  w wieku mojego brata.

Mama często widywała panią Kapuścińską, jak o świcie, w rękawiczkach, zajmowała się pracami w ogrodzie.

Za domkiem, w którym mieszkała moja Mama, w  niewielkiej kotlince płynęła niewielka rzeczka.

Tam Mama, jak inni mieszkańcy Smorgoń,  czasami  prała podręczne ciuchy .

W rzeczce tej, nawet częściowo pokrytej lodem zanurzano się po wizycie w bani. Państwo Kapuścińscy posiadali własną taką saunę, położoną nad brzegiem rzeczki.

Mama wspominała czasami jaką rozkoszą było przebywanie w bani. I na zawsze zapamiętała wielkie rozgrzane kamienie polewane wodą i brzozowe witki, którymi należało  delikatnie chłostać rozgrzane ciało. Potem zanurzenie w lodowatej wodzie….nic dziwnego, że ludzie tak hartowani, żyli dłużej i byli raczej zdrowi.

Śladami mojego Taty. „Domek” na Kazachstanie

Ziemianka, w której zamieszkała ciocia już miała  dach z wysuszonych badyli , a ściany wylepione nawozem .

Jednak ciocia wymarzyła sobie jeszcze jeden szczegół. Brakowało okienka w ścianie. Znalazła kolorowe szkiełko, może fragment rozbitej butelki i wydrapała dziurkę w cuchnącej jeszcze świeżym nawozie ścianie i włożyła tam szkiełko. Podobno zbiegła się cała wieś, by oglądać i podziwiać niezwykłą urodę tej ziemianki.