A potem było jak zwykle.
Praca, dom, robótki ręczne i listy do ukochanego.
Krótkie wizyty męża w domu.
I rozstania.
Zawsze po nich smutek.
I hartowanie udręczonego serca.
Mijały lata.
Beskidzka rodzina milczała….

Zofia Konopielko
A potem było jak zwykle.
Praca, dom, robótki ręczne i listy do ukochanego.
Krótkie wizyty męża w domu.
I rozstania.
Zawsze po nich smutek.
I hartowanie udręczonego serca.
Mijały lata.
Beskidzka rodzina milczała….
Moja Mama, Stefa do końca miała nadzieję, że w tak ważnym momencie życia rodzina jej nie opuści.
W dniu ślubu od świtu wypatrywała w oknie czy nie przybywają bliscy jej ludzie.
Ale czekała nadaremnie.
Okrutna Godziszka milczała, a jej serce krwawiło.
Nie czuła żadnej radości ze ślubu, nawet żadnych emocji, zamknęła się w sobie, jak zresztą już potem nieraz bywało.