Patryk już nie jest poganinem…

SAM_6501.JPG

 

 

W niedzielę  nasz najmłodszy wnuk, Patryk wreszcie dostąpił Chrztu św.   Nasze dzieci były chrzczone w okresie niemowlęcym, ale wnuki już różnie. Półtoraroczna Julka w czasie chrztu, w kościelnej ciszy nagle wrzasnęła- głupi jesteś. To było do księdza, który polał wodą  jej głowę  . Już wtedy mówiła , więc jasno wyraziła swoją opinię. Jak się okazało, nie był to dobry wiek dziecka dla takiego obrzędu.

22 miesięczny Patryk jeszcze nie mówi ale  był przygotowany przez rodziców na takie niespodzianki. Wiedział, że ksiądz będzie mu namaszczał czoło olejami świętymi i polewał wodą. Skąd o tym wiedzieliśmy? Otóż zapytany o to  przez nas  potakiwał z powagą swoją jasną główką.  Niestety zachorował kilka dni wcześniej, w tym dniu miał gorączkę, którą opanowywano odpowiednimi lekami. Pomimo tego Chrzest się odbył na mszy o godz. 11. Tę godzinę zaplanowała jego mama, gdyż jest to pora jego snu i nawet jak nie śpi to  traci wrodzoną żywotność…Tak więc był niemrawy, blady zwisał na ramieniu rodziców,  co babcię przerażało….a w dodatku w zamieszaniu domowym wszyscy zapomnieliśmy by zabrać mu wodę do picia…

Na szczęście  wszystko się odbyło zgodnie z planem, ojciec chrzestny stanął na wysokości zadania, gdyż otrzymał polecenie odpalenia świecy od wielkiej wysoko ustawionej innej. Z trudem, ale wielkim zawodowym opanowaniem  ową świecę wreszcie zapalił  a jego matka odetchnęła z ulgą, że ręka mu nie drżała i że się ostatecznie nie zwalił z podestu.

Po powrocie do domu , napojeniu Patryka , chłopiec odzyskał werwę i urzędował wśród biesiadników….już nie poganin, jak kiedyś mówiła opiekunka naszej najstarszej córki- Justyny.

I w ten oto sposób Patryk stał się pełnoprawnym członkiem kościoła i pewnie doczeka , że instytucja ta stanie się przyjazna dla ludzi.

A gdy jego babci już nie będzie, może  poczyta to, co teraz napisała ….

Jesteśmy wychowani w tradycji katolickiej i pomimo agnostycyzmu odczuwamy ważność tych obrzędów. Teraz doświadczyliśmy  tego wyraźnie. Przyszła jakaś ulga, poczucie spełnionego obowiązku i spokój…

 

 

 

 

SAM_6522.JPG

Panowie już rozrabiają. Po lewej najstarsza wnuczka- Weronika , potem nasza druga córka- Ewa, ciocia chłopaków

 

 

 

Idzie nowe pokolenie a z nim nadzieja…

 

 Gdy zajęcia moich wnucząt osiągnęły apogeum rozhulania, jedynym ratunkiem okazała się nasza cyfrowa naziemna telewizja. I nie mam zamiaru jej reklamować, ale program ABC  spłynął mi jak  nieba. Na szczęście akurat pojawiły się na ekranie smerfy, więc była to pełnia szczęścia. Rodzice ograniczają dzieciakom czas spędzany przed telewizorem, ale u babci- hulaj dusza. Tak więc  moje domowe smerfy zasiadły przed TV , starszy , prawie sześciolatek na fotelu smętnie przykrytym jakąś kapą na okoliczność obecności dwóch małych rozrabiaków, by uniknąć plam z soku, długopisów, zupek i temu innych barwników, a młodszy grzecznie obok na stołeczku.

Potem już tylko obserwowałam ich miny, chociaż przyznam, że smerfy na ekranie były zajmujące.

I tak sobie rozmyślam oglądając te zdjęcia. Nie ma jak dzieciństwo. Wszystko jest ciekawe, pasjonujące, nowe.

Podczas gdy  niespełna dwuletni Patek gapił się w ekran jak sroka w gnat, prawie sześcioletni Wiktorek w pewnym momencie pokazał szczerbę pomiędzy  górnymi zębami, bo jest właśnie  na etapie wymiany mleczaków na stałe, potem postanowił zająć się pracą twórczą, wydobył aparat fotograficzny babci za jej zgodą i dokumentował to co na ekranie.

I tak rośnie młode pokolenie , dla którego już pewnie żadnych tajemnic nie będzie. Ani TV, ani aparaty fotograficzne czy komputery i internety nie są czymś niezwykłym i zadziwiającym jak dla babci urodzonej w ubiegłym wieku.

A co będzie dalej z  nami, z naszą Polską, z ich Polską? Tego nie można sobie nawet wyobrazić.

Więc postanawiam się już nie lękać  wydarzeń politycznych, dostawać palpitacji serca, a nawet się wstydzić za wybrane ponoć demokratycznie władze , których przedstawiciele   rozzuchwaleni do granic ostatecznych ( chyba) dają pokaz głupoty, naiwności i rozbestwienia.

Afera taśmowa- podsłuchowa  która nas tak przeraża będzie dla tych młodych  pewnie bajką o Czerwonym Kapturku.

Tak więc, panowie to nic, nic to… idzie nowe pokolenie…..a z nim nadzieja, że świat się zmieni….piszę to mając jednak pewne wątpliwości….czy zmieni się na dobre….tego nie wiem….

Dlatego w poczuciu całkowitej bezradności wobec wydarzeń w naszym kraju i na świecie i uspokojona tą bezradnością  wracam do moich smerfów….

 

 

 

 

 

SAM_6148.JPG

 

 

 

 

 

 

„Dziecko to jest cud”

 

 

Tak wyglądał Patryk w marcu 2012. Obraz USG.

 

Zdjęcie wykonałam wczoraj, tj 27.08.2012- akurat ukończył pierwszą dobę życia…

 

 

Jestem bardzo poważnym Człowiekiem. Właśnie ukończyłem pierwszą dobę od chwili gdy wydobyto mnie z brzuszka mojej Mamy i obwieściłem wszystkim swoje przybycie bardzo głośnym krzykiem..

 

26 sierpnia Roku Pańskiego 2012 przyszedł na nasz świat Patryk Rosiński .

Jest bratem 4 letniego Wiktora, synem Pauliny z domu Konopielko i Alberta Rosińskiego a naszym ósmym wnukiem!!!

Oczekiwaliśmy Go bardzo, jest naszym Patrysiem, Patkiem a Dziadek i Majka ( córka Marcina- naszego syna) nazwała Go Patyczkiem(*-*)

Witamy Ciebie Maleńki gorąco , gratulujemy Rodzicom i Bratu , życzymy, byś był stale Jasnym naszym Promykiem…..