Gdy zajęcia moich wnucząt osiągnęły apogeum rozhulania, jedynym ratunkiem okazała się nasza cyfrowa naziemna telewizja. I nie mam zamiaru jej reklamować, ale program ABC spłynął mi jak nieba. Na szczęście akurat pojawiły się na ekranie smerfy, więc była to pełnia szczęścia. Rodzice ograniczają dzieciakom czas spędzany przed telewizorem, ale u babci- hulaj dusza. Tak więc moje domowe smerfy zasiadły przed TV , starszy , prawie sześciolatek na fotelu smętnie przykrytym jakąś kapą na okoliczność obecności dwóch małych rozrabiaków, by uniknąć plam z soku, długopisów, zupek i temu innych barwników, a młodszy grzecznie obok na stołeczku.
Potem już tylko obserwowałam ich miny, chociaż przyznam, że smerfy na ekranie były zajmujące.
I tak sobie rozmyślam oglądając te zdjęcia. Nie ma jak dzieciństwo. Wszystko jest ciekawe, pasjonujące, nowe.
Podczas gdy niespełna dwuletni Patek gapił się w ekran jak sroka w gnat, prawie sześcioletni Wiktorek w pewnym momencie pokazał szczerbę pomiędzy górnymi zębami, bo jest właśnie na etapie wymiany mleczaków na stałe, potem postanowił zająć się pracą twórczą, wydobył aparat fotograficzny babci za jej zgodą i dokumentował to co na ekranie.
I tak rośnie młode pokolenie , dla którego już pewnie żadnych tajemnic nie będzie. Ani TV, ani aparaty fotograficzne czy komputery i internety nie są czymś niezwykłym i zadziwiającym jak dla babci urodzonej w ubiegłym wieku.
A co będzie dalej z nami, z naszą Polską, z ich Polską? Tego nie można sobie nawet wyobrazić.
Więc postanawiam się już nie lękać wydarzeń politycznych, dostawać palpitacji serca, a nawet się wstydzić za wybrane ponoć demokratycznie władze , których przedstawiciele rozzuchwaleni do granic ostatecznych ( chyba) dają pokaz głupoty, naiwności i rozbestwienia.
Afera taśmowa- podsłuchowa która nas tak przeraża będzie dla tych młodych pewnie bajką o Czerwonym Kapturku.
Tak więc, panowie to nic, nic to… idzie nowe pokolenie…..a z nim nadzieja, że świat się zmieni….piszę to mając jednak pewne wątpliwości….czy zmieni się na dobre….tego nie wiem….
Dlatego w poczuciu całkowitej bezradności wobec wydarzeń w naszym kraju i na świecie i uspokojona tą bezradnością wracam do moich smerfów….

