Na medycznej ścieżce. Sepsa- zaburzenia krzepnięcia.

Leczenie posocznicy musiało być wdrożone bardzo szybko, bo należało wygrać z czasem.

Jeśli się udało opanować zakażenie bakteryjne oraz  zaburzenia krzepnięcia,  dziecko szybko zdrowiało.

W tamtych czasach wiedziano co się dzieje w układzie krzepnięcia w tych stanach. W pierwszym okresie była to faza nadkrzepliwości, która wiązała się z krwotocznymi zatorami widocznymi w skórze , śluzówkach i narządach wewnętrznych . I wówczas nasze działania były najskuteczniejsze. Jednak potem dochodziło do rozpuszczania skrzepów i nasilenia krwawień. Wtedy mogło być już za późno.

Wiadomo było, że w początkowym okresie skuteczna jest heparyna. Stosowaliśmy ją zawsze gdy była potrzeba. Jednak metody oznaczania zaburzeń i kontrolowania terapii były bardzo prymitywne.

Spędzaliśmy przy chorym dziecku całe dni i noce.

Zawsze była z nami laborantka, która co pewien czas pobierała krew kapilarną do bardzo cieniutkiej włosowatej rureczki. I co sekundę przełamywała tę rurkę oceniając jak wygląda skrzep który się w niej tworzył. Na podstawie czasu tworzenia skrzepu modyfikowaliśmy dawkę heparyny , odpowiednio ją zmniejszając lub zwiększając. Nie było innych, bardziej obiektywnych metod oceny, stosowanych aktualnie .

Dyżurujące z nami pracownice laboratorium , czuwały przy pacjencie, przejmowały się jego stanem i miały poczucie współodpowiedzialności za efekty leczenia. Byliśmy z nimi zaprzyjaźnieni i szanowaliśmy ich wiedzę . Do tej pory utrzymuję kontakt z Irenką Jagielak, mgr farmacji,  czasem wspominamy dawne czasy…a patrząc z perspektywy minionych wielu lat- chyba były to dobre czasy….

Śladami mojego Taty. Oczekiwanie na Polskę

Nic z tego nie wynikało, że w 1941 roku podpisano” układ majski” i ludzie zesłani na Syberię czy Kazachstan mogli czuć się wolni.

Nie mieli dokąd wracać.

Bo nie było Polski.

Tereny naszego kraju zajmowali Niemcy i Rosjanie. Dopiero po zakończeniu drugiej wojny  światowej łaskawie ofiarowano nam ojczyznę. Okrojoną o wschodnie tereny, poszerzoną na zachód ale przede wszystkim całkowicie kontrolowaną przez sowietów.

Jaka była ta Polska Ludowa, taka była, ale była ojczyzną, o której śnili zesłańcy.

Ale zanim wojna się skończyła, musieli nadal żyć w trudnych warunkach i codziennie walczyć o przetrwanie. To były jeszcze pełne cztery lata i potem rok starań o zgodę na opuszczenie terenów ZSRR. Wg zasad radzieckich byli oni skazani na „ zsyłkę na wsiegda” albo nazywano to” wieczną zsyłką” co oznaczało, że nie mogą wrócić do swojego kraju ani miejsca poprzedniego stałego zamieszkania.

 

Śladami mojego Taty. Nadzieja

Czy Polacy zesłani w czeluść nieogarniętych terenów Rosji wiedzieli co się dzieje w świecie? Pewnie tak i właśnie te wydarzenia przyniosły otuchę bo budziły nadzieję. Nadzieję na koniec wojny,  powrót do domu , spotkanie z bliskimi, może z mężami, których losy nie były im znane. 

Teraz czytam w Wikipedii o  tym czasie:

Stosunki dyplomatyczne Polski i Związku Radzieckiego zostały zerwane z chwilą agresji sowietów na Polskę  17 września 1939. Wówczas to oficjalnie strona radziecka wystosowała notę do ambasadora RP , w której  stwierdza fakt, że państwo polskie przestaje istnieć. 

Ale losy wojenne  plotą się w sposób trudny do przewidzenia.

Niespodziewanie 22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała Związek Radziecki.  I wówczas Wielka Brytania , która była związana z  ZSRR sojuszem politycznym i wojskowym podjęła próbę dyplomatyczna utworzenia faktycznej koalicji antyhitlerowskiej. W tym celu pośredniczyła w rozmowach pomiędzy premierem rządu RP na uchodźstwie  generałem Władysławem Sikorskim i ambasadorem ZSRR w Londynie Iwanem Majskim i w efekcie 30 lipca 1941 zawarto  układ zwany układem Sikorski- Majski, albo po prostu układem Majskim. Przewidywał on przywrócenie stosunków dyplomatycznych między obydwoma krajami oraz budowę armii polskiej w Związku Radzieckim pod dowództwem polskim.

W protokole dodatkowym rząd ZSRR zagwarantował „ amnestie” dla obywateli polskich: więźniów politycznych i zesłańców pozbawionych wolności na terenie ZSRR w więzieniach i obozach Gułagu….

 

Czy moja ciocia i inni zesłańcy wiedzieli co się dzieje w świecie ? Może docierały jakieś wieści nieznanymi drogami. Ileż nadziei wstąpiło w ich serca, gdy dowiedzieli się o „układzie majskim”. A był to rok 1941, więc dlaczego dopiero w 1946 zostali zwolnieni ze zsyłki i mogli wrócić do Polski? 

Tyle lat oczekiwania …..