
Jeszcze raz zdjęcie bramy, czyli Tori, tj. mieszkania czy grzędy dla ptaków. W ptakach mieszkają duchy przodków i są też wysłannikami bogów.Charakterystyczny element architektury Japonii

Świątynia shinto w tle. Po lewej zbiornik wodny. Obmywanie…

Chłopiec pije wodę z chochli

Innego dnia wśród miejskiego ruchu, nagle otworzyła się przed nami cudna bajkowa kraina. To był teren świątyni najstarszej religii japońskiej- shinto, co po japońsku znaczy „ droga bogów”. Wiara ta jest oparta na miejscowej mitologii, wg której zanim powstały ziemia i niebo było trzech bogów , dawali życie kolejnym i ostatecznie stworzyli świat. Tym światem były Wyspy Japońskie a ostatni potomek bogów w 660 r.p.n.e. objął godność cesarza Jimmu. Obecnie panujący w Japonii cesarz jest 125 potomkiem bóstw w prostej linii. Wszystkie te bóstwa określane są nazwą kami.
Nie podaję nazwy zwiedzanej świątyni, bo nasz krótki pobyt w Japonii upływał pod znakiem spotkań zawodowych i miałyśmy za mało czasu na dociekanie, notowanie. I przepadło. Dlatego nie jestem pewna jak się nazywała a nie chcę spekulować. Ale czy to ważne. Nazwy dla nas brzmią obco i nawet z trudem dają się powtórzyć. Dla mnie istotą są obrazy i klimat.
A więc wracam do tych klimatów
Gdy ujrzałyśmy teren świątyni, zwolniłyśmy kroku i już powoli przeszłyśmy pod ładną konstrukcją, tzw. bramą, typową dla pejzażu Japonii. Brama ta zwana Tori, oznacza
„ mieszkanie ptaka” W wierzeniach ludowych ” duchy zmarłych wstępują w ptaki i odpoczywają na tej bramie „ a wg shinto , ptaki są uważane za posłańców bogów.
Jednakowo budowane tori, są charakterystycznym elementem architektury japońskiej. Zwieńczeniem bramy są dwie poziome belki oparte na dwóch pionowych słupach. Bramy czasami pozostają w kolorze drewna, a często są malowane na popularną w Japonii barwę ochry , bywa, że nad belkami unosi się fantazyjny daszek.
Brama ta symbolizuje” przejście ze świata skończonego ( ziemskiego) do nieskończonego , będącego światem bogów . Takie bramy możemy zobaczyć nie tylko przed świątynią, ale też na wodzie, na skale czy w ogródku przydomowym, wszędzie tam, gdzie wg religii shinto mieszkają kami. „.
Jak kiedyś czytałam, w Japonii jest zwyczaj, by osobę, którą się czymś uraziło zaprosić pod taką bramę i bez słów czekać- jeśli pod nią przejdzie, oznacza to, że przyjmuje nasze przeprosiny. Taki rytuał bez słów przepraszam i wybaczam…
Gdy z przejęciem przekroczyłyśmy tę bramą, wpadłyśmy w zachwyt. Otóż przed nami otwierała się szeroka zielona przestrzeń a gdzieś w dali grała cudnymi barwami ochry i świetlistej ciemnej zieleni ozdobnego, powyginanego dachu , lekka, radosna świątynia shinto. Z tej dość dalekiej perspektywy, była piękna, jakby wyjęta z bajki. Całość jakby ażurowa, nakryta finezyjnymi dachami zda się unosiła ku niebu.
Po chwili oderwałyśmy wzrok od świątyni, by już przytomniej rozejrzeć się wokół. Odkryłyśmy, że nieopodal nas, nieomal w centrum placu, jak wszędzie przed innymi obiektami tej religii stała studnia, czy cembrowina z wodą. Dla Japończyków woda jest bardzo ważna. Symbolizuje odnowę…
Obserwowałyśmy, jak wierni podchodzili do studni , nabierali wodę wielką chochlą i polewali sobie dłonie, twarz a czasem nabierali ją do ust. Na zdjęciu udało mi się utrwalić obrazek małego chłopca, który przysiadł na skraju zbiornika i właśnie pije wodę z tej wielkiej łychy ….
Potem ludzie zmierzali do samej świątyni. W którymś momencie i my tam podążyłyśmy. Tuż przed progiem świątyni, już właściwie nieomal pod jej dachem wierni się zatrzymywali, gdyż dalej wchodzić nie było wolno. Za tą granicą ujrzałyśmy wielką dziewiczą przestrzeń złocistego , równiutko zagrabionego piasku . Słońce się ślizgało po zda się drżących niewielkich piaskowych falach pozostawionych przez pewnie najzwyklejsze grabie.
Rozglądałyśmy się szukając jakiś figur świętych , których była moc w świątyniach buddyjskich. Tu żadnej nie było. Były jakieś samotne drzewka głazy, niewysokie kolumienki , zda się przygotowane do postawienia jakiegoś przedmiotu, ale puste. W ogóle wszędzie było pusto.
Jak napisałam, shinto, najstarsza japońska religia uznaje mnogość bóstw. Część starych legendarnych bogów ma imiona, ale każdy człowiek, wyznawca shintu może sobie wyobrazić swojego boga, ogólnie zwanego kami i może sam ustalić gdzie mieszka ten jego bóg. A może on mieszkać gdziekolwiek np. w drzewie, kamieniu, zwierzęciu, wodzie a nawet w wietrze. Człowiek wierzący w shinto nie musi oglądać podobizn , rzeźb czy obrazów swojego boga, nie ma żadnych świętych ksiąg . Nawet nikt nie musi się modlić, wystarczy tylko swojego boga zaprosić klaszcząc i w milczeniu porozmawiać.
Prośby o łaskę , pomoc czy podziękowanie swojemu bogu można też zapisać na drewnianej tabliczce, które są sprzedawane nieopodal świątyni, powiesić na płocie lub gdziekolwiek na zewnątrz świątyni. A kiedy przychodzi wiatr, tabliczki klekoczą co oznacza że modlitwa zmierza do adresata.
Długo obserwowałyśmy jak wierni stając przed tą opisaną pustą piaskową przestrzenią powoli i z wielką powagą i namaszczeniem kilkakrotnie kłaniają się nisko niewidzialnemu, ale wyobrażonemu i trzykrotnie klaszczą w dłonie.
I bóg jest z nimi…
Prawda, że super jest ta religia? Dla mnie to fajna, lekka, pogodna i wietrzna religia, nie zniewalająca na siłę umysłu wierzącego . Ofiarowuje wolność, pozostawia miejsce w sercach na patriotyzm, wielkie przywiązanie do swoich korzeni, wierzeń i kultu przodków. Tam się mówi, że” jest daleko więcej umarłych niż żywych.”….