Na szczęście ślubu nie odwołano.
W czasie rozmowy z Tomaszem Stefa nabrała pewności siebie. Poczuła się silna, by stawić czoło wszelkim przeciwnościom.
Wielkie uczucie, które było w niej, uskrzydlało.
Myślała, że teraz już wszystko może.
Przenosić góry.
Fruwać w przestworzach.
Nie wyobrażała sobie trudów i znojów życia w małżeństwie.
Zresztą nikt, chyba nikt, kto zdąża w kierunku ślubu o tym nie myśli.
