Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz.” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” (20)

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

   

 

 

Cz. 20

 

 <<…. Po upadku powstania dzieci, chorych i rannych ewakuowano w kilku etapach do szpitala w Milanówku. Ewakuacja trwała do końca października a nadzorowali ją inż. Tomaszewski i W. Surewicz. Jeszcze w listopadzie obaj organizowali transport w celu przewiezienia do Milanówka węgla i łóżek z Siennej. 21 stycznia 1945 r. klinika powróciła do swego macierzystego gmachu przy ul. Litewskiej. Została udekorowana Krzyżem Walecznych. Krzyże Walecznych otrzymali też dr Barański, dr Kossakowski i dr Poradowska. Klinika była pierwszym szpitalem uruchomionym w Warszawie po wyzwoleniu.

     Budynki szpitalne przy ul. Siennej stały opustoszałe, częściowo zdewastowane. Wiosną 1945 r. dokonano ekshumacji zwłok w ogródku szpitalnym. Sąd grodzki w Warszawie z dniem 29 marca 1946 r. przywrócił Fundacji im. Bershonów i Baumanów tę nieruchomość. Wtedy zarząd Fundacji wydzierżawił budynki i ogród Centralnemu Komitetowi Żydów w Polsce na okres 15.I.1947-15.I.1956 r. CKŻ umieścił tu swoje biura i agendy. Następnym aktem prawnym fundacje zostały zniesione i tym samym zarząd Fundacji przestał istnieć. A nieruchomość przeszła na własność miasta. Wyjaśnienie to było konieczne do zrozumienia, dlaczego szpitala dziecięcego nie uruchomiono zaraz po zakończeniu wojny…..>>

     

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz.” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” (19)

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

   

 

 

Cz.19

 

 

<<…..      Nadszedł dzień 1 sierpnia 1944 r., godzina „ W”, godz. 17.oo. I Klinika Uniwersytecka , mieszcząca się teraz przy ul. Siennej/ Śliskiej, stała się szpitalem powstańczym- taka była konieczność historycznej chwili.

    W dniu wybuchu powstania do szpitala zaczęli napływać ranni. Przed godziną „W” w bramie przy ul. Śliskiej został ranny niemiecki policjant; na teren szpitala przyniesiono go już martwego.

W tym pierwszym dniu lekarze wykonali 16 operacji. Chirurdzy pracowali w trzech zespołach : dr J. Kossakowski, dr W.Poradowska, dr Aryjski. Codziennie wykonywano ponad 30 operacji, nie licząc wielu zabiegów ambulatoryjnych. W ciągu 63 dni walk powstańczych lekarze wykonali ponad 1800 zabiegów operacyjnych. Liczby rannych i zmarłych nie można określić, gdyż nie zachowała się żadna dokumentacja. Systematycznie prowadzone przez dr Kossakowskiego notatki uległy spaleniu, zachowała się tylko jedna karta. Szpitalem powstańczym kierował nadal dyrektor dr Barański. Oprócz niego i wyżej wspomnianych chirurgów pracowali: dr Żabski, dr Kanabusowa, dr Gutkowska, dr Lenkiewicz – ginekolog, dr Biesiekierska i jeden lekarz Ormianin. Pielęgniarki z kliniki na Litewskiej oraz wolontariuszki przyuczone do najpotrzebniejszych prac mocną ręką trzymała siostra przełożona p. Budzińska.

      Stroną techniczną szpitala zajmował się inż. Arch. Leonard Tomaszewski- jako komendant OPL. Pomagał mu Włodzimierz Surewicz, sierż. Pchor „ Kotek”, który był łącznikiem między szpitalem a dowództwem zgrupowania „ Chrobry II”. „ Komando nieboszczycy” tworzyli: Jerzy Golla, bracia Janusz i Karol Lipińscy oraz Feliks Strąk, stolarz o złotych rękach, który wykonywał mnóstwo niezbędnych prac w szpitalu. Harcerze zajmowali się chorymi jako sanitariusze, chodzili na patrole zbierać rannych, na początku powstania oddawali krew ; potem , przy złym odżywianiu , nie mogli już dawać krwi. Kuchnia była wspólna dla rannych i pracowników szpitala. Jej zespół pracował bez przerwy. Żywiono się gotowanymi płatkami owsianymi. Harcerze przynosili- w warunkach bardzo niebezpiecznych- ziarno i mąkę z młyna przy ul. Prostej, a z ul. Ceglanej żywność- jak się później okazało, nie nadającą się do spożycia.

Przed obiadem pracownicy otrzymywali po kieliszku wina i tabletce cebionu.

Dla niemowląt działała kuchnia mleczna. Skąd szpital dostawał dla dzieci kilka lub kilkanaście litrów krowiego mleka dziennie- pozostało tajemnicą.

Początki pożarów zdarzały się w szpitalu kilkakrotnie, były jednak tłumione błyskawicznie przez inżyniera Tomaszowskiego i zespół pomocniczy.

      Operacje odbywały się bez sterylizacji, konieczną wodę przynoszono pod kulami. Do operacji używano mokrej gotowanej bielizny. Ranni operowani przez chirurgów przeżyli, lecz zdarzało się, że po wyleczeniu umierali kilkakrotnie z głodu w następnych tygodniach. Oświetleniem przy operacjach były latarki i reflektory motocykla. Narkozę podawał stolarz Feliks Strąk. Otwieranie i zszywanie powłok brzusznych wykonywała studentka medycyny, Olearska. Ranni po zabiegach byli lokowani w mieszkaniach okolicznych domów. Na terenie szpitala zginęła tylko jedna osoba, p. Falska, urzędniczka. Poza nią nikt z personelu nie zginął. Wiele osób było chorych. Jedna osoba wyszła do Niemców z białą flagą.

    Niesłychanego bohaterstwa wymagała od personelu szpitalnego praca ponad siły, przy braku oświetlenia do operacji, gotowaniu bielizny, braku wody, gazu , leków, żywności, pod ciągłymi bombami i ostrzałem z sąsiednich ulic. Ludzie byli wyczerpani, wygłodniali, wycieńczeni. Na specjalne podkreślenie zasługuje bohaterstwo grupy harcerzy, którzy z poświęceniem wykonywali najbardziej niebezpieczne prace pomocnicze, jak noszenie wody, transport żywności, odgrzebywanie rannych spod gruzów oraz w przerwach między nalotami chowanie oznakowanych zwłok w ogródku szpitalnym. Cmentarz wokół budynków wciąż się powiększał…..>>

     

 

   

Wśród nazwisk znakomitych  , znanych też po wojnie, w większości potem już profesorów autorka artykułu wymienia doktora Lenkiewicza. Jest to Ojciec mojej bliskiej koleżanki ze studiów- Heleny. Helena opowiadała, że w czasie powstania, jej mama była w ciąży. Rodzice mieszkali na jednym z górnych pięter  dużej kamienicy przy ul. Siennej, dokładnie naprzeciwko szpitala. Mama spędzała całe dni i noce stojąc w oknie i obserwując odsłonięte okna szpitalne. Ponieważ sale operacyjne mieściły się nisko, widok miała całkowity i przerażający. Jej mąż, dr Lenkiewicz praktycznie nie wracał do domu…gdy się urodziło ich pierwsze dziecko, synek, na chwilę byli szczęśliwi. Niestety po kilku latach dziecko zmarło. Po wojnie urodziły się im dwie córki, w tym moja Helena. Zamieszkali w Pabianicach, gdzie ojciec był ordynatorem ginekologii miejscowego szpitala i gdy już miał ponad 80 lat, stale przychodziły do niego pacjentki, wierząc , że pomoże. I pomagał…Rodzinne medyczne tradycje podtrzymuje dwoje bardzo zdolnych  dzieci Heleny…

 

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz.” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” (18)

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

   

 

 

Cz.18

 

 

<<…   Po upływie dwóch lat uruchomiono tutaj szpital powstańczy. Jak do tego doszło?

      Od początku okupacji Niemcy sprowadzali do Warszawy coraz więcej swoich pracowników z różnych dziedzin, wraz z rodzinami. Rodziły się tu dzieci niemieckie i nie było ich gdzie leczyć. Za najbardziej dogodne miejsce okupant uznał nowoczesną  klinikę pediatryczną przy ul. Litewskiej 16, znajdującą się na terenie utworzonej dzielnicy niemieckiej, w pobliżu Alei Szucha.

      Niemcy wydali rozkaz opuszczenia kliniki w ciągu 24 godzin. Obowiązki jej kierownika pełnił wówczas dr Rajmund Barański, pod nieobecność prof. Michałowicza, który został już wcześniej aresztowany. Lekarze i pracownicy musieli bardzo szybko zabrać chore dzieci i niezbędne wyposażenie kliniki, żywność, leki i przenieść do wyznaczonego szpitala ( Bershonów  i Baumanów) przy ul. Siennej. Nad remontem i przystosowaniem pomieszczeń do odpowiednich warunków czuwał dniem i nocą prof. Popowski. I tak w połowie marca 1943 r., rozpoczęła tu działalność klinika pediatryczna. Pracowali w niej : dr Irena Kanabusowa, Halina Kobierska, Jan Kossakowski, Aniela Marksowa, Wanda Poradowska, Hanna Tomaszewska, Edward Wilkoszewski. Bardzo szybko uruchomiono 150- 160 łóżek dla chorych, w tym 60 łóżek dla oddziału chirurgii dziecięcej, której kierownikiem był dr Jan Kossakowski.

Lekarze kontynuowali też działalność kliniczną, łącznie z pracą dydaktyczną; tu odbywały się ćwiczenia dla studentów tajnego Uniwersytetu na przełomie 1943/ 1944.

Czynne były : poradnia dla dzieci, punkt szczepień, „ kropla mleka”- laktarium….>>

 

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz.” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” (17)

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

   

 

 

Cz.17

 

 <<….   Szpital przy ul Śliskiej od 12 sierpnia 1942 roku stał więc pusty, z umeblowanymi salami, z aparaturą rentgenowską, z urządzonym laboratorium i salą operacyjną. Brakowało drzwi, okien i były brudy. Na przełomie 1942/ 1943 był „ ziemią niczyją”….>>

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz. ” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” cz.16

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

   

 

 

 

 

 Cz.16

 

<<…..     Należy jeszcze zaznaczyć, ze lekarze Szpitala Bersohnów i Baumanów wraz z lekarzami ze szpitala dla dorosłych na Czystem w okresie okupacji prowadzili prace naukowe nad chorobą głodową. Istnieją bardzo wnikliwe i dokładne opisy postępujących obrzęków u chorych wraz z badaniami pomocniczymi i fotografiami. Wierzyć się nie chce, że głodni i pracujący ponad siły, w obliczu śmierci przygotowywali tę dokumentację. Książka uniknęła zagłady i została opublikowana w Nowym Jorku staraniem JOIN w roku 1946  pt. „Choroba głodowa”. Autorką jest dr Teodozja Goliborska…..>>

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz.” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie”

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

 

 

 

Cz.15

 

<<… Z chwilą likwidacji „ małego getta” Niemcy wydali rozkaz opuszczenia szpitala przy ul. Śliskiej w ciągu 24 godzin, przedłużonych potem do 48. Dzieci ładowano na wozy- łapane dosłownie na ulicy, a pracownicy szli za nimi pieszo, z tobołkami żywności i leków. Większość z nich szła ulicami : Twardą, Prostą, Żelazną, przez most nad ul. Chłodną…po raz ostatni w życiu.

    Henryk Kroszczor 12 sierpnia 1942 r., zamknął bramę szpitalną od strony ul. Śliskiej i podążył z nimi jako ostatni , do filii przy ul. Leszno 80.

Dalszy etap ewakuacji prowadził na ul. Gęsią 6/8 i ostatni na ul. Stawki, na Umschlagplatz, skąd wywożono do Treblinki, miejsca ostatecznej zagłady. Ukrywających się Niemcy rozstrzeliwali, a małe dzieci brali za nogi i główkami walili o ściany. Gdy kazali znosić chorych do wagonów, pielęgniarki w ostatniej chwili wstrzykiwały im morfinę i wlewały dzieciom wodę z cyjankiem do ust, mówiąc : „Żeby nie bolało” ( mówiła o tym wielokrotnie w radiu i telewizji polskiej dr Adina Szwajger) . Opisy B. Marka i A. Szwajger z tych ostatnich chwil życia są tragiczne. Prawdopodobnie tu na Stawkach zginęła dr A. Braude – Hellerowa, która miała możliwość wydostania się z getta i wyjazdu za granicę, nie chciała jednak opuścić szpitala i chorych. Część pracowników przedostała się do dzielnicy aryjskiej i od nich pochodzą relacje naocznych świadków…..>>

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz. ” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” ( 14 )

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

   

 

 

 

Cz.14

 

<<…     Lekarzem naczelnym nadal była dr Anna Braude- Hellerowa;  pracowali tu także dr Hanna Hirszfeldowa, dr Henryk Makower, dr Anna Margolisowa, dr Adina Szwajger i inni. Przez cały czas nie ustawał w pracy i opiece, w każdej sytuacji, Henryk Kroszczor.

     Do szpitala napływało coraz więcej chorych dzieci z durem brzusznym, a następnie z durem plamistym. Ich liczba rosła w sposób zastraszający. W krótkim czasie zabrakło miejsc i kładziono je po dwoje, troje do jednego łóżka. Śmiertelność była bardzo wysoka, nie tylko z powodu epidemii, ale i z głodu. Dziennie umierało ponad 40 dzieci. Rankiem wozy wywoziły z kostnicy stosy wyniszczonych trupów dziecięcych.

     Po wojnie dr Margolisowa omawiając ten okres powiedziała” „ Dzieci przybywały tu do szpitala już nie po to, by je leczyć, nie po to, by im dać jeść, lecz po to, by móc umierać z godnością człowieka”.

      Zamykanie domów, ulic, dezynsekcja, kwarantanny, kąpieliska nic nie dawały, gdyż w obliczu szalejącej epidemii potrzeby w tym zakresie były znacznie większe.

      Wobec maksymalnego przeładowania chorymi wszystkich pomieszczeń szpitalnych kierownictwo zdecydowało się w lipcu 1941 r. utworzyć filię szpitala przy ul. Leszno 80 ( róg Żelaznej), w dawnym schronisku dla uchodźców. Były tam nieprawdopodobne brudy, z zastraszającą liczbą pluskiew. Przystąpiono do sprzątania i wyczyszczenia pomieszczeń, by można było przewieźć tu część chorych. Profesor Hirszfeld pisał : „ Zwiedzając oba te szpitale , znajdujące się pod kierownictwem wspaniałego człowieka, dr A. Braude – Hellerowej, miałem  wrażenie, że było  lepiej  nie przedłużać życia tym biednym dzieciom. Były to ruiny ludzkie, dzieci sieroty, dzieci ulicy, z największej nędzy, mające za sobą straszliwą przeszłość, a jeszcze straszniejszą przyszłość”. Nie trwała długo  współpraca tych dwóch szpitali….>>

 

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz. ” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie” ( 13 )

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

   

 

 

 

Cz.13

    

 <<…..  Już w październiku 1939 Niemcy wydali zarządzenie zabraniające lekarzom Żydom leczenia chrześcijan i odwrotnie- w  szpitalach żydowskich nie wolno było leczyć chrześcijan ani chorych Żydów umieszczać w innych szpitalach warszawskich.

     Od początku okupacji władze niemieckie przydzieliły do szpitala komisarza, lekarza Schrempfa, który zachowywał się brutalnie, grożąc miejscowym lekarzom pistoletem. Następnym komisarzem został lekarz z Inowrocławia, dr Wacław Korzenny. Był on bardziej ludzki, pomagał w trudnych sytuacjach, w zdobywaniu żywności, leków dla dzieci, szczepionek dla pracowników, w przedłużaniu pracy, zdobywaniu „ lewych „ dokumentów.

    Zimą 1939/40 r. pojawiły się pierwsze przypadki tyfusu plamistego. Wskutek nędzy, głodu i ciasnoty po upływie krótkiego czasu wybuchła epidemia. Profesor Ludwik Hirszfeld pisał w tym czasie: „ Szaleje dur plamisty. Epidemia porywa swe ofiary nieoczekiwanie. Wytwarza specjalny nastrój paniki. Duru plamistego boją się i Niemcy”. Już w lutym 1940 r. pojawiają się zachorowania na dur brzuszny, zwłaszcza wśród dzieci żydowskich, wyniszczonych głodem. Pisze dalej prof. Hirszfeld: „ Tysiące żebraków, cisną się wszędzie, niesamowite sceny, przypominające Indie. Matka karmi wyschłą piersią niemowlę, a przy niej trupek starszego dziecka. Albo umierający, albo udający umierającego, rozciągnięty na całą szerokość trotuaru….twarz wykrzywiona bólem, spuchnięta z głodu, nieraz odmrożone kończyny”. Warszawa dobrze pamięta ten okres z napisami na ulicach i domach: „ Teren skażony. Wejście wzbronione”…..>>

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz. ” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie”( 12 ).

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” . Jest to rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku.

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy… Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”.

 

 

 

 

Cz.12

 

<<… Od 7 września 1939 r. rozpoczęło się 3- tygodniowe oblężenie Warszawy. Pewnego dnia podmuch bomby, która spadła w pobliżu, był tak wielki, że ludzie zgromadzeni w holu zostali powaleni na ziemię. W tym czasie od bomby zapalającej zapaliły się pobliskie składy desek. Trzeba było natychmiast ewakuować chore dzieci. Ale dokąd? Okoliczne domy na Pańskiej i Twardej też płonęły. Wozy straży pożarnej przez gruzy na ulicach nie mogły dojechać. Chore dzieci przyjęły do swych mieszkań rodziny chrześcijańskie ( przy rogu Twardej i Pańskiej). Personel kancelarii, lekarze i pielęgniarki przenosili je wśród dymu i swądu i kładli na podłogach. Nie było wody, gazu, elektryczności , telefonów. Wodę uzyskano z odkopanej studni na terenie szpitala. Oświetlenie stanowiły lampy karbidowe z magazynów szpitalnych. W ciągu jednej nocy zdun zbudował z kafli kuchnię, by można było rano ugotować śniadanie.

    Na strychu- dzięki stałym dyżurom- bomby zapalające udawało się dość szybko unieszkodliwić, tak więc szpital uniknął pożaru. Bombardowania lotnicze, ostrzeliwanie z dział artylerii ciężkiej wzmagały się z każdym dniem. Nastał głód. Głodowali wszyscy- i dzieci , i ranni, i pracownicy, którzy bez przerwy musieli pełnić swoje obowiązki. Ponadto szpital musiał przyjąć stu dorosłych rannych; ponieważ nie było już łóżek, leżeli oni na podłogach. Brakowało środków opatrunkowych. Szpital, słynny z wzorowej czystości, obecnie wobec przeładowania cuchnął krwią i ropą.

     Pewnego dni w kolejkę ludzi czekających na chleb przed piekarnią w pobliżu szpitala trafił pocisk artyleryjski, zostało zabitych pięć osób. Pochowano je na terenie szpitala w rowie przeciwlotniczym.

    Po kapitulacji Warszawy ( 27 września) i ustaniu bombardowań personel natychmiast przystąpił do porządkowania szpitala , szorowania łóżek, ścian, podłóg. Chorych i rannych częściowo wypisywano do domów…>>

Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz. ” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie”. ( 11 )

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” ( rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku)

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy historii dawnego Szpitala im. Dzieci Warszawy Sienna / Śliska…

Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”

 

Cz.11

 

 <<… W końcu sierpnia 1939 r,. w obliczu groźby napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę, w szpitalu zaczęto gromadzić zapasy żywności, leków, środków opatrunkowych, węgla, ale wobec nieszczęścia , jakie wkrótce nastąpiło i ogarnęło szpital, była to „ kropla w morzu”. Wiadomo, że z chwilą wybuchu wojny każdy szpital musi się w ciągu kilku godzin czy kilku dni „ przekwalifikować”, aby sprostać nowym zadaniom- ratowaniu rannych.

    Od pierwszych bombardowań kraju i stolicy szpital gwałtownie zaczął zmieniać swe oblicze. Przede wszystkim lekarze mężczyźni ( 6) zostali powołani do wojska. Inni pracownicy zostali wyznaczeni do kopania rowów, jeszcze inni opuścili Warszawę na rozkaz płk. Umiastowskiego ( 7 września). Niektórzy po prostu wrócili do swych domów i rodzin i nie stawiali się do pracy. Ci, którzy pozostali w szpitalu , musieli pracować za siebie i za nieobecnych, trwać na posterunku całe dnie i noce. Były tu przecież chore dzieci.

    W pierwszych dniach wojny do szpitala zgłaszali się dorośli, ranni w czasie licznych bombardowań. Zgłaszały się chore dzieci, dorośli szukający pomocy lekarskiej i kobiety do porodów, które przyjmowała mieszkająca na miejscu dr Rachela Kroszczorowa. Sprawa administrowania i finansowania szpitala stawała się coraz bardziej skomplikowana, gdyż zapasy żywności, zgromadzone na trzy miesiące z przeznaczeniem dla chorych dzieci, wobec dużego napływu chorych i rannych szybko topniały. Podobnie było ze środkami opatrunkowymi….>>